W STARYM KINIE

Samotność w wielkim mieście: „Między słowami” Sofii Coppoli

Jest On, jest Ona, jest i ten trzeci. A właściwie – to trzecie, bo szarą eminencją filmu Sofii Coppoli jest… miasto. I to miasto nie byle jakie, bo Tokio – jedna z najtłoczniejszych i najgwarniejszych metropolii świata. Miasto, które żyje swoim własnym życiem, prędko i głośno, w którym jednostka szybko ginie w tłumie.

Są filmy, które się nie starzeją. Filmy, które można oglądać wielokrotnie i nigdy się nudzą. Filmy, które można odczytywać wciąż na nowo. Między słowami Sofii Coppoli do tego rodzaju filmów z pewnością należy. Obejrzałam go ponownie po kilku latach i znów się zachwyciłam. Tym razem przede wszystkim sposobem, w jaki reżyserka wykorzystała miasto. W Między słowami Tokio stanowi nic innego jak symbol samotności przeżywanej na co dzień przez parę bohaterów: Boba i Charlotte. Boba – podstarzałego aktora, który dni świetności ma już za sobą, i jak sam mówi, ucieka przed chwiejącym się w posadach małżeństwem. I Charlotte – młodej absolwentki filozofii, poszukującej własnej drogi w życiu i zrozumienia u świeżo poślubionego męża. Sofia Coppola niejako wykorzystała Tokio, które posłużyło jej za pretekst do pokazania samotności człowieka w tłumie. Gdyby znała poezję Stachury zapewne mottem filmu byłby fragment jego wiersza: chodzę tu, chodzę tam, w tłumie ludzi zawsze sam.

7

Jakie jest więc Tokio widziane oczami Sofii Coppoli? Przede wszystkim jest to miasto widziane przez szybę. Dosłownie i w przenośni, bo Bob i Charlotte przez większą część filmu obserwują miasto z okna hotelowego pokoju bądź taksówki. Szyba jest też, oczywiście, metaforą tego co dzieli bohaterów i miasto, w którym się znaleźli. Żadne z nich nie przyjechało do Tokio z własnej woli – Charlotte z nudów wybrała się do Japonii za pracującym tam mężem, Bob z przyczyn finansowych zgodził się kręcić w japońskiej stolicy reklamę. Są więc w Tokio obcy, i to obcy podwójnie: ze względu na nieznajomość kultury, jak i własne wewnętrzne poczucie osamotnienia, które wielkie, niemalże dzikie miasto jeszcze potęguje. To co Charlotte i Bob widzą przez swoje szyby to głównie Tokio nocą – rozświetlone ulicznymi lampami i neonami, z ulicami pełnymi bawiących się ludzi, czynnymi do późna sklepami. Żywe i spontaniczne, i zapewne przerażające swoją żywiołowością, tych którzy raczej pragną schować się przed światem. Gdy jednak Bob i Charlotte decydują się opuścić bezpieczny kokon hotelowego baru, poznają zupełnie inne oblicze Tokio: romantyczne, wyciszone, malownicze i… całkiem przyjazne. Charlotte zwiedza świątynie, obserwuje życie mieszkańców metropolii z bliska, jada w restauracjach poza hotelem. I gdy poznaje łagodną twarz Tokio, znajduje w sobie odwagę i chęć by poznać tę drugą – nocną i drapieżną. Bawiąc się z przyjaciółmi w nocnych klubach i prywatnych mieszkaniach, ona i Bob dają się uwieść magii japońskiej stolicy i, choćby na chwilę, zapominają o swojej samotności. Jest to zapomnienie chwilowe, wracające wraz z zamknięciem drzwi hotelowego pokoju, ale jednak istniejące.

Oba, przedstawione przez Sofię Coppolę, oblicza Japonii są do bólu stereotypowe, schematyczne. Mamy w tym filmie wszystko to co składa się na typowy obraz Japonii: romantyczne, jak z pocztówki, świątynie shinto, gwarne domy towarowe i restauracje z tradycyjną japońską kuchnią, zatłoczone ulice, przepełnione bary i lokale z grami komputerowymi okupowane nie tylko przez młodzież. Sofia Coppola prowadzi widza niejako za rękę pokazując absolutną inność Japonii. Widzimy więc gnących się w ukłonach Japończyków, dla których grzeczność wobec gościa jest wartością nadrzędną. Którzy przysyłają Bobowi do pokoju prostytutkę, aby umiliła mu czas wolny od pracy. Widzimy Japończyków, którzy mimo wysokiej pozycji społecznej i zawodowej nie są w stanie poprawnie mówić po angielsku. Japończyków, dla których główną rozrywką są bary karaoke i pachinko. Mamy wreszcie język japoński, rozbudowany, przepełniony grzecznościowymi formułkami, co sprawia, że wyrażenie krótkiej angielskiej myśli zajmuje minimum cztery zdania po japońsku. Ta inność wywołuje u widza rozbawienie, zdumienie, może nawet zaciekawienie. Nigdy jednak nie wzbudza uczucia pogardy i poczucia wyższości. Bo inność Japonii i jej kultury pokazana została przez Sofie Coppolę z niesamowitą sympatią i ciepłem.

Reklamy

2 thoughts on “Samotność w wielkim mieście: „Między słowami” Sofii Coppoli

  1. Nie zwracałem uwagi tak bardzo na obraz Tokio na tym filmie, dziękuję Ci za ten artykuł. To jeden z moich ulubionych filmów, scena jaka utkwiła mi w pamięci to jak Bob trzyma Charlotte za duży palce u nogi. Piękna intymność.

  2. Doskonały artykuł oraz celne spostrzeżenia, szczególnie zwrócenie uwagi na samo miasto jako nie nie tylko i wyłącznie tło rozgrywających się wydarzeń, ale na miasto jako równorzędnego bohatera filmu. Tak jak zaakcentowałaś- największą wartością tego filmu jest to, iż Sofii Coppoli, pomimo stereotypowego przedstawienia obrazu metropolii oraz jej mieszkańców, udało się pokazać jego inną stronę- żywszą, ale jednocześnie mroczniejszą, odbiegająca od standardowych wyobrażeń przeciętnego człowieka na temat tego miasta i życia tokijczyków. Wisienką na torcie są wszystkie sceny przedstawiające interakcje pomiędzy osobami wychowanymi w zachodnim oraz azjatyckim kręgu kulturowym, a tym samym pozwalające widzom, nawet w niewielkim stopniu zapoznać się z wynikającymi z tego różnicami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s