KSIĄŻKI

Iran spod zasłony: „Księga przeznaczenia” Parinoush Saniee

Powinnam była wiedzieć. Słuchać intuicji, która mówiła, że zakwefiona twarz na okładce nie wróży nic dobrego. Przynajmniej literacko. Intuicja, jak zwykle, nie zawiodła.

Pomysł był ciekawy: pokazać pięćdziesiąt lat historii Iranu od kuchni. Oczami kobiet: matek które traciły synów, owdowiałych żon. Księga przeznaczenia to bowiem opowieść o kobiecie, której życie zniszczyła kultura i historia. Masuma, młodo wydana za mąż, wiedzie dziwne i puste małżeńskie życie. Mąż daje jej bowiem wszystko, prócz miłości i zainteresowania. Masuma tka jednak uparcie swoje małe szczęście: rodzi i wychowuje dzieci, zdobywa wykształcenie, realizuje się zawodowo. Do czasu, gdy do drzwi jej domu zapuka Historia. Od tej pory Masuma jest jak liść na wietrze, nie ma na nic wpływu, a to co zbuduje z mozołem, ulega rozpadowi. Często w wyniku działań najbliższych jej ludzi. Brzmi zachęcająco? Brzmi. Ale nie ulegajcie tej zachęcie.

1624288_10202985927718737_1951195642_n
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj

Podobno śpiewać każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. Z pisaniem jest tak samo. Parinoush Saniee (albo jej tłumacze) należy, zdecydowanie, do ludzi piszących gorzej. Lubuje się w sztampowym, banalnym wręcz stylu, i przewidywalnej akcji. Jej powieść przypomina teatrzyk cieni – nie znajdziemy tam prawie postaci z krwi i kości. Jedynie pan Szirzadi wyróżnia się szarością, w otoczeniu zbudowanych ze stereotypów i sztampy czarno-białych postaci. Od pierwszej strony Księga przeznaczenia stanowi wyłącznie sprawną realizację sprawdzonego patentu na islamski bestseller: uciśnione kobiety, przymusowe małżeństwo, opresyjny islam, a na okładce – głowa w hidżabie. Czyta się ją dobrze, choć bezrefleksyjnie. Tak jakby Parinoush Saniee była sprawozdawcą, który opowiada co widzi, ale nie ma czasu ani chęci, aby zagłębić się w relacjonowaną historię. Zmarnowała temat i pomysł. Nie wykorzystała potencjału dojrzewania Masumy, która z głupiutkiej nastolatki, wychowanej w tradycyjnym domu, zmienia się w kobietę walczącą ze światem i z Bogiem. Masumę podstawiono przecież mężowi, jako przerażone dziecko o tradycyjnych poglądach. U boku Hamida, dwukrotnie starszego od siebie myśliciela i socjalisty, dziewczyna odkrywa istnienie innej niż muzułmańska filozofii, innego stylu życia dla kobiet niż pani domu. W obcym mężczyźnie zaczyna widzieć męża i kochanka, a nie tylko dostarczyciela pieniędzy na przeżycie. Cała ta przemiana zagubiła się jednak w banale, spowodowanym kiepskim stylem autorki. Podobnie jak „wadzenie się z Bogiem” Masumy. Mógł to być fascynujący wątek kryzysu wiary w obliczu nadmiaru nieszczęść. Wyszedł foch na Boga. I to z przytupem.

Irytują mnie tego typu książki. Problemy, bez rozwiązania których kraje arabsko – muzułmańskie nie osiągną statusu dojrzałych, nowoczesnych społeczeństw, sprowadzają do taniej sensacji. Wydmuszki sklecone na potrzeby zachodniego czytelnika. Chociaż może to ja się mylę. Może faktycznie, nie ważne jak się mówi, byleby się mówiło. Jeśli więc Księga przeznaczenia przyczyni się w jakikolwiek pozytywny sposób do zmiany sytuacji muzułmanek, jestem gotowa uznać ją za wielką literaturę. Ale jak na razie jest dla mnie niczym więcej niż dobrze skleconym czytadłem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s