KSIĄŻKI

Egipsko-indyjski kolaż z historią w tle: „Na prastarej ziemi” Amitava Ghosha

Na prastarej ziemi to wspomnienia bengalskiego pisarza z pobytu w Egipcie. Czytelnicza rozkosz, której nie zdołały umniejszyć nawet fatalne błędy w tłumaczeniu. Jako arabistka i indolożka nie mogłam dostać lepszego literackiego prezentu.

Amitav Ghosh urodził się w Kalkucie, a dzieciństwo spędził między innymi w Bangladeszu i Sri Lance. Jako student, a potem doktorant przez kilka lat mieszkał również w Egipcie. Efektem pobytu nad Nilem był nie tylko doktorat, ale i książka Na prastarej ziemi. Książka, którą niezwykle trudno jest zaszufladkować gatunkowo. To po trosze reportaż z podróży, beletryzowana powieść, raport etnograficzny. Przede wszystkim jest to jednak pełen ciepła opis życia mieszkańców egipskiej wsi.

Książka Ghosha składa się z dwóch wątków. Pierwszy to fikcyjna opowieść o XII-wiecznym żydowskim kupcu Abrahamie Ben Jidżu i jego dwóch sługach: Ashu i Bommie. Bengalski pisarz niezwykle drobiazgowo odtworzył życie średniowiecznego Egiptu oraz sytuację żydowskich kupców w tym czasie. Fascynujący jest zwłaszcza opis relacji pomiędzy panem a niewolnikiem, który jest bardziej partnerem i pomocnikiem w interesach niż sługą. Drugi wątek to relacja z dwóch pobytów autora w Egipcie w latach 1980-81, oraz w 1988 roku. To niezwykle barwny opis codziennego życia mieszkańców egipskiej wsi i wnikliwa obserwacja szybko zmieniającego się społeczeństwa. Owe zmiany generuje przede wszystkim młode pokolenie, które emigruje do Iraku i krajów Zatoki. Stamtąd młodzi robotnicy przysyłają pieniądze i drogie prezenty: sprzęt AGD, telewizory, drobne maszyny rolnicze. Za cywilizacyjny postęp płacą jednak wysoką cenę: ból rozłąki z rodziną i wieczną tęsknotę za domem. Młode pokolenie, widziane oczami Ghosha, to pokolenie ludzi ambitnych, którzy nie widzą swego miejsca na roli. Nauka jest dla nich kluczem do lepszego życia. Życia w dużym mieście, a jeśli na wsi to przynajmniej na rządowym stanowisku.

DSC_0356 ok
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj

Egipcjanie z opisu Ghosha to ludzie szczerzy, otwarci i gościnni. Przyjmujący do swego grona nawet „czciciela krów”, choć jednocześnie próbujący zmienić jego przekonania religijne na jedynie słuszne, a więc islamskie. Ghosh z humorem, ale i dużą dozą sympatii opisuje nieporozumienia związane z odmiennością kulturową i religijną. Wieś, w której mieszkał Amitav Ghosh to cała galeria postaci: od zwykłych chłopów, przez świętych mężów, uzdrowicieli, imamów, do rzemieślników i przedsiębiorców. To miniatura egipskiego społeczeństwa i relacji między poszczególnymi stanami i grupami społecznymi. To także obraz Egiptu jako miejsca łączącego przeszłość i współczesność, kraju który przez wieki stanowił centrum wschodniego świata.

Na prastarej ziemi to książka nie tylko dla miłośników kultury arabsko-muzułmańskiej, indyjskiej lub, jak w moim przypadku, obu naraz. To pozycja dla każdego kto chce się przekonać, że zderzenie kultur nie zawsze musi być bolesne. Czyta się ją świetnie, choć przyjemność byłaby zapewne większa, gdyby nie koszmarne błędy merytoryczne. Przykład? Z książki wynika, że największa pieśniarka świata arabskiego Umm Kalsoum była….mężczyzną. Albo wydawnictwo pożałowało na konsultację orientalistyczną, albo znowu namieszał dżender. Drogie wydawnictwo, zapytam jak Maks z Seksmisji: to może jeszcze Curie-Skłodowska???

Reklamy

4 thoughts on “Egipsko-indyjski kolaż z historią w tle: „Na prastarej ziemi” Amitava Ghosha

  1. Szukałem książki jaką mógłbym przeczytać. Tak jakoś nic nie podchodziło. Przypomniałem sobie o Twoim blogu. I proszę pomogło już zamówione pewnie przyjdzie w tym tygodniu. Tego autora czytałem tylko „Żarłoczny przypływ”. Widzę że dużo podróżujesz. Piękne zdjęcia. Ja właśnie wróciłem z Turkmenistanu i Iranu. Jakbyś kiedyś była w tych krajach (zwłaszcza w Iranie), mam adresy ludzi którzy chętnie przenocują wędrowca lub wędrowczynię:). Szczególnie w północnej części Iranu. Chętnie się z kimś nimi podzielę bo moi znajomi raczej preferują nudną turystykę.

    Pozdrawiam

    1. Ale super, że wróciłeś-mam nadzieję, że na dłużej 😛 Książkę szczerze polecam. Napiszesz co o niej sądzisz jak przeczytasz? Mnie bardziej przypadł do gustu wątek pobytu Ghosha na stypendium w Egipcie, ciekawa jestem twojego zdania.
      A co do podróży: mam cygańską naturę i nie mogę długo usiedzieć w jednym miejscu 🙂 a Iran jest od dwóch lat moim wielkim marzeniem, które MUSZĘ zrealizować, więc wszelkie opowieści i namiary przyjmę z radością 🙂

  2. Obiecuje że napiszę. Moja dusza cygańską nie jest. Raz w roku dłuższy wypad mi odpowiada najbardziej. W Krakowie to ludzie spokojne są:)

  3. Dla mnie ta książka to zapis dekady, bigoterii, zaściankowości w małym miasteczku. Musiał poświęcić sporo czasu na badania bo szczegóły historyczne są bardzo ciekawe. Lubię taki splot powieści i reportażu. Podobała mi się:).

    P.S. Umieszczenie wesołego filmu pod Twoją notką było bardzo niestosowne. Bardzo za to przepraszam. Skasuj jeśli możesz. Na swoje usprawiedliwienie mogę podać, że byłem pod działaniem leków na alergie, wierz mi to straszne paskudztwo:(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s