W PONIEDZIAŁEK DOOKOŁA ŚWIATA

Marsz (nie) poparcia dla Palestyńczyków

„Warszawa solidarna ze Strefą Gazy” – tak nazywał się marsz, który wczoraj przeszedł ulicami stolicy. Marsz dość kameralny, z ponad sześciuset zapowiedzianych osób zjawiło się bowiem zaledwie kilkadziesiąt. Marsz, którego nazwa nie całkiem pasowała do realnej sytuacji.

Podstawowe pytani brzmi: czy taki marsz w Warszawie w ogóle ma sens? Czy Polacy są w stanie zrozumieć odległy geograficznie konflikt, który w żaden sposób ich nie dotyczy? A co więcej: przejąć się nim? Ukrainą się przejmujemy, prawda. Tyle, że z Ukraińcami łączy nas podobna kultura, język o wspólnych korzeniach i zbliżona religia. A w dodatku wspólny wróg, czyli Rosja. To pozwala zapomnieć, przynajmniej chwilowo, o latach konfliktu i nienawiści. A co łączy Polaków z Palestyńczykami? Nic. I to było widać wczoraj: nikt się do maszerujących nie przyłączył, posypało się natomiast sporo wyzwisk. Organizatorzy prosili: Pokażmy, że warszawiacy są zjednoczeni w solidarności z oblężonymi mieszkańcami Strefy Gazy. Warszawiacy pokazali, że problem Gazy średnio ich interesuje. Ale wina leży nie tylko po ich stronie.

Organizatorzy marszu – Kampania Solidarności z Palestyną oraz stowarzyszenie Stop Wojnie! – pisali na facebookowej stronie wydarzenia: Zbierzmy się pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów czyli siedzibą polskiego rządu, aby przypomnieć, że kontynuując współpracę militarną z Izraelem, staje się współodpowiedzialny za popełnianie przez Izrael zbrodni wojennych, jak i możliwe zbrodnie przeciwko ludności, do których zaliczają się celowe ataki na ludność cywilną, a także by zaprotestować przeciwko kontynuacji tej współpracy w naszym imieniu – obywatelek i obywateli Polski. Następnie przejdziemy pod Ambasadę Izraela, by pokazać izraelskiemu rządowi nasz sprzeciw wobec zabijania niewinnych cywilów – palestyńskich dzieci, kobiet i mężczyzn.

Zaczęło się w tym duchu. Były wiele mówiące zdjęcia, emocjonalne, ale merytoryczne przemówienia i okrzyki: „Gaza-Warszawa, wspólna sprawa”, „Warszawiacy, bądźcie z nami. Okrzyki, które cichły w miarę zbliżania się do ambasady Izraela, zagłuszane w dodatku skandowaniem „Allah Akbar”, Inszallah zemścimy się”. Pokojowy marsz zmienił się w manifestację nienawiści do Izraela. Zapytałam jednego z organizatorów, Andrzeja Żebrowskiego, czy przejście ulicami Warszawy grupy Arabów gniewnie skandujących „Allah Akbar” to dobry sposób upubliczniania problemu Gazy. Odpowiedział wzruszeniem ramion, i stwierdzeniem, że w Polsce religijność jest zawsze mile widziana. Panie Andrzeju, proszę zejść na ziemię. Polacy islamu się boją. I trudno im się dziwić, skoro wiedzę o tej religii czerpią z prasy i od katolickich duchownych. Dżihad, zabijanie niewiernych, przemoc wobec kobiet – z tym się przeciętnemu Polakowi kojarzy islam. W polskich szkołach brakuje religioznawstwa, w polskich mediach brak jest fachowców, a słowo ‚dżihad” wygląda ładnie na czerwonym pasku. Warszawiacy nie chcieli meczetu i dość dobitnie to pokazali.

Z drugiej strony Polacy lubią pomagać, i robią to chętnie. Trzeba tylko do nich trafić. Organizatorom marszu się to nie udało. Ale być może się mylę. Być może to nie charakter marszu miał na to wpływ. Może to wina pogody? Było pochmurno i zanosiło się na kolejną burzę…

DSC_0944
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0936
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0942
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0949
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0951
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0954
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0958
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0966
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0969
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0973
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0977
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0996
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_0999
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1000
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1003
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1004
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1006
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1012
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1021
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1022
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1025
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
DSC_1027
fot. Blanka Katarzyna Dżugaj
Reklamy

3 myśli na temat “Marsz (nie) poparcia dla Palestyńczyków

  1. Ludzie lubią proste rozwiązania wskazujące na tego dobrego i złego. Izrael i Palestyna to sprawa bardzo skomplikowana. Za jedną z najgorszych rzeczy z strony Izraela uważam okupację Gazy, niszczenie studni, i osadnictwo na terenach Palestyńskich. Z drugiej strony, jest Hamas. Czasami natykam się na relację o tym jak robi się problemy Arabom w Izraelu (uważam że panuje tam coś w rodzaju apartheidu). Z drugiej strony zapytać się Araba Izraelskiego i Araba żyjącego w Egipcie o standard życia, to tego pierwszego napewno jest wyższy. Kiedyś poznałem chłopaka z Izraela, powiedział mi że, marzy o dniu, w który się obudzi i nie będzie już Arabów. Chłopak Arabski pewnie powiedziałby mi to samo tylko z Izraelczykami. Izrael ma środki do stosowania przemocy i moim zdaniem ich nadużywa. Nienawiść jest taka sama po obu stronach. Nawet pisząc ten komentarz mam ochotę go skasować, nie pełny upraszczający. „Zaczęło się w tym duchu. Były wiele mówiące zdjęcia, emocjonalne, ale merytoryczne przemówienia i okrzyki: „Gaza-Warszawa, wspólna sprawa”, „Warszawiacy, bądźcie z nami” z tego cytatu wyjmę słowo emocjonalne bo chyba taka właśnie była ta manifestacja. Emocje w dyskusjach o sytuacji w Palestynie prowadzą człowieka do konkluzji, wyrzucić Izraelczyków skasować państwo Izrael.

    1. Niestety, masz rację. W Egipcie, nawet wśród wykształconych osób panuje nienawiść do Izraela. Trzecie pytanie jakie mi zadawano (zaraz po pytaniu o męża, narzeczonego) brzmiało: ale nie jesteś Żydówką? Nie chodzi nawet o Żydów, tylko o państwo Izrael. Rozmawiałam po manifestacji z poznanym tam politologiem, który twierdził, że konflikt izraelsko-palestyński zakończyłby się błyskawicznie, gdyby USA przestały sponsorować kontrahentów Izraela. Moim zdaniem to nie jest takie proste, niestety.

      1. Dokładnie! Bardzo mnie zawsze bawi, jak na tego typu demonstracjach padają hasła „zakończmy współpracę z , bo finansujesz bomby/karabiny/pociski”.

        Stanowcze kroki ze strony USA może by coś zmieniły, ale taki scenariusz jest nierealny – pomijając stereotypowe w takich sytuacjach komentarze o lobby etnicznej proweniencji, które ponoć w masońskim stylu rządzi światem, amerykańska opinia publiczna w ankietach wypowiada się za podtrzymaniem bliskich stosunków USA z Izraelem. Skomplikowaniuchne.

        A także: bardzo mi się podoba ten plakat z „prognozą pogody” – za pozwoleniem, zapiszę u siebie dla pamięci 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s