KSIĄŻKI

Ojczyzna niczym grób: „Moje ciało nie ma historii” Salwy An-Nu’ajmi

Współczesna nomadka, kobieta bez korzeni i celu, wieczna tułaczka bez żalu porzucająca miejsce pobytu w odpowiedzi na zew pustyni. Taka miała być, zapewne, bohaterka powieści Moje ciało nie ma historii. Niestety, Salwa An-Nu’ajmi zapomniała, że nawet dawni pustynni wędrowcy opłakiwali czasem opuszczone obozowisko.

Pierwsze odczucie po przeczytaniu tej mini powieści to współczucie dla wydawcy. Najwyraźniej po Smaku miodu spodziewał się kolejnego quasi erotyku. Okładka – w postaci zdjęcia roznegliżowanej kobiety – przygotowana, a tu niespodzianka: w powieści seksu jak na lekarstwo. Jakoś trzeba ratować sytuację, więc zamiast oryginalnego tytułu lepiej dać tytuł rozdziału, bo przynajmniej zawiera w sobie słowo „ciało”. Gołe piersi i ciało – skojarzenie murowane. A że wszystko razem nie trzyma się kupy, to już inna sprawa. Ale po kolei.

Moje cialo nie ma historii

Właścicielką tytułowego ciała bez historii jest Hazar, dziennikarka i pracownica paryskiego Instytutu Świata Arabskiego. Hazar jest Syryjką, lecz ojczyznę opuściła jako młoda dziewczyna. Po 17 latach dostaje propozycję wyjazdu służbowego do rodzinnego kraju, którą przyjmuje. Ma to być okazja do stawienia czoła demonom przeszłości. Jakie to demony czytelnik może się tylko domyślać, bowiem narratorka skąpi tego typu informacji. Wiemy tylko, że Hazar od dziecka była nieprzystosowana. Do życia w Syrii, w kulturze arabskiej, w swojej rodzinie. Zawieszenie między światem muzułmańskim a chrześcijańskim z pewnością nie było dla niej łatwe. Tak jak życie w rodzinie wyznającej dwie religie oraz funkcjonowanie w kraju władanym przez opresyjny reżim i w kulturze ograniczającej prawa kobiet. Hazar nie zdradza jednak czy te domysły są słuszne, niczym papuga powtarza jedynie jak bardzo pragnęła się z Syrii i ze swojej rodziny wyrwać. Kreuje się na współczesną nomadkę, wieczną wędrowczynię, która nie przywiązuje się do miejsc pobytu i nie ma korzeni. Choć w Paryżu zapuściła je przecież na całe 17 lat… Niczym prawdziwa erudytka cytuje fragmenty staroarabskich kasyd, których bohaterami byli Beduini – pustynni tułacze. Widzi siebie jako współczesnego Sindbada lub Odysa, a w moim przekonaniu jest tylko pustą pseudointelektualistką zafiksowaną na punkcie seksu.

Jeśli po przeczytaniu opisu na okładce książki ktoś spodziewa się opowieści o dolach i niedolach emigracji, zwłaszcza emigracji politycznej – srodze się zawiedzie. Skąpe opowieści o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie i tożsamości przykryte są grubą warstwą opowiastek o erotycznych dokonaniach bohaterki. Przecież Hazar raduje klątwa jej ojca mówiąca, że czeka ją ponad trzydzieści rozwodów. Trzydzieści rozwodów to trzydzieści ślubów, a tym samym trzydzieści okazji do uprawiania seksu, którego w książce właściwie nie ma. Jest za to dużo o nim gadania. Gadania, z którego, tak naprawdę, niewiele wynika.

Wszystko to, dzięki dobremu stylowi autorki, byłoby jeszcze do zniesienia, gdyby nie fatalne zakończenie. Mam wrażenie, że Arabska Wiosna strzeliła Salwie An-Nu’ajmi w stopę i wymusiła inny niż planowany finał powieści. Może to jednak tylko wrażenie. Może w opowieści Hazar jest głębia i prawda o życiu i emocjach emigrantów. Mnie, niestety, nie udało się do niej dokopać. Pozostaje pytanie czyja to wina: moja czy autorki?

Reklamy

6 thoughts on “Ojczyzna niczym grób: „Moje ciało nie ma historii” Salwy An-Nu’ajmi

      1. Ja na szczęście mam swobodę w doborze lektur, więc nie muszę czytać nic na siłę 🙂 Ale z drugiej strony, warto czasem przeczytać coś „innego” i spojrzeć na to bardziej krytycznym okiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s