KSIĄŻKI

Japonia dla początkujących: „Rekin z parku Yoyogi” Joanny Bator

Rekin z parku Yoyogi to wszystko co chcielibyście wiedzieć o Japonii, ale boicie się zapytać. Kompendium wiedzy o współczesnym Kraju Kwitnącej Wiśni i dowód na to, że Polska drugą Japonią nie jest, i raczej nigdy nie będzie.

Joanna Bator wraca do Japonii i zabiera czytelnika w miejsca, o których raczej nie wspominają przewodniki: do Akiby – ukochanej ulicy otaku, Aokigahary – lasu, który upodobali sobie samobójcy, wiosek zmiecionych przez tsunami w 2011 roku. Autorka patrzy na Kraj Kwitnącej Wiśni zupełnie inaczej niż dziesięć lat wcześniej. Japoński wachlarz był efektem zdumienia i fascynacji, jakie Japonia wzbudziła w polskiej pisarce. Rekin z parku Yoyogi to już tylko chłodny opis obserwowanej rzeczywistości. W dodatku dość wybiórczy, bo tematy poszczególnych esejów pokazują Japonię wyłącznie jako kraj dziwadeł – ludzi, którzy czczą stalowego penisa, uwielbiają lolitki z króliczymi uszami, a seks traktują jako niepotrzebny bałagan. Autorka za dużo miejsca poświęca twórczości Harukiego Murakamiego i kulturze otaku, redukując to co mogło być prawdziwą siłą tej książki: podnoszenie się Japonii i Japończyków z traumy po tsunami z 2011 roku. Traumy, która już zaczyna być przepracowywana w najlepszy znany Japończykom sposób, czyli poprzez popkulturę; przykładem niech będzie chociażby Amachan – kultowy już serial z rodzaju asadora. Niemniej jednak Rekin z parku Yoyogi to prawdziwe kompendium wiedzy o współczesnej Japonii, jej fascynacjach, miłościach i lękach. Raczej dla osób, w których zainteresowanie Japonią dopiero kiełkuje, osoby zafascynowane tym krajem nie znajdą tu bowiem zbyt wielu nowych informacji. Książka powinna się również spodobać każdemu, kto lubi poznawać egzotyczne, z punktu widzenia Europejczyka kultury, bowiem Joanna Bator jest wnikliwą obserwatorką, pisze w interesujący sposób i potrafi utrzymać zainteresowanie czytelnika. Przynajmniej do czasu, gdy pisze o Japonii…

dsc_0985

Mam bowiem wrażenie, że to nie Japonia, ale sama autorka jest główną bohaterką książki Rekin z parku Yoyogi. Jeśli ktoś ma ochotę poznać społeczne, religijne i polityczne poglądy Joanny Bator świetnie trafił. Gorzej z osobami, które chcą dowiedzieć się czegoś więcej o Japonii. Jak na książkę o Kraju Kwitnącej Wiśni za dużo w niej prywatnych historyjek z życia pisarki w Polsce, za dużo porównań Japonii do Polski, mających wykazać wyższość tej pierwszej nad ojczyzną pani Bator. Japonia jest w większości rozdziałów tylko punktem wyjścia do rozważań o polskości, z którą autorka najwyraźniej średnio sobie radzi. Joanna Bator ma zresztą problem nie tylko z własną narodowością. Równie słabo radzi sobie z islamem. I tu dochodzimy do najbardziej kuriozalnego fragmentu książki, czyli opowieści Joanny Bator o pobycie w Malezji. O strachu przed islamem, którego jak się okazuje wcale nie zna, a więc nie rozumie. O obawie przed Arabkami wsiadającymi do samolotu, bacznej obserwacji ich ubrań w poszukiwaniu ewentualnej bomby i oczu, w których lada chwila może przecież zapłonąć fanatyczny ogień. Takie opisy pasują do bohatera artykułu w Fakcie, a nie do naukowca, a zwłaszcza kultoroznawcy. Cieszę się, że Joanna Bator zrezygnowała z pracy na uczelni, bowiem czekałyby mnie prowadzone przez nią zajęcia. A na wykład kogoś, kto publicznie chwali się swoją ksenofobią, raczej nie miałabym ochoty.

Advertisements

5 thoughts on “Japonia dla początkujących: „Rekin z parku Yoyogi” Joanny Bator

  1. A mnie się bardziej „Japoński wachlarz” podobał 🙂 nie czytałam jeszcze „Powrotów”. A co do zdjęć: przede wszystkim dziękuję 🙂 mam zaprzyjaźniony warsztat stolarski w okolicy. Jak mi brak weny fotograficznej to idę tam.

  2. Powiem Ci, że fragment o islamie bardzo mnie zaskoczył – takie nagłe przejście z Japonii do strachu przed Arabami.
    „Japoński…” był bardziej autentyczny, świeży, widać było przygodną turystkę w Kraju Wschodzącego Słońca.

    1. Ja też byłam bardzo zaskoczona, to przejście było dziwne, zupełnie nieuzasadnione… i jednak chyba trochę nie na miejscu. Niestety, nie czytałam „Wachlarza”, na allegro osiąga horrendalne ceny, więc chyba będę musiała zrobić coś wbrew sobie i wypożyczyć z biblioteki 😦 (jestem maniakalną kolekcjonerką książek o Azji…muszą być u mnie na półce :P)

      1. Sądzę, że lepiej najpierw tę książkę wypożyczyć z biblioteki, a dopiero później zastanowić się, czy warto kupić ; ) Ale może kiedyś ją odnajdziesz (albo ona Ciebie) w np. antykwariacie.
        Niemniej rozumiem chęć posiadania pewnych publikacji na własność – mam bardzo podobnie xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s