CZWARTEK KINOMANA

Miłość w czasach nienawiści: „Omar” w reż. Hany Abu-Assada

Miłość ci wszystko wybaczy, ale nie zdradę. Film Hany Abu-Assada stawia pytania o granice zaufania i wiary w drugą osobę. I pokazuje jak słaby, wbrew pozorom, fundament stanowią one dla relacji międzyludzkich. Niezależnie od kultury i szerokości geograficznej.

Omar jest Palestyńczykiem. Na co dzień zarabia jako piekarz, a po godzinach pracy zmienia się w członka miejscowej antyizraelskiej bojówki. Niemal codziennie przekracza dzielący miasto mur bezpieczeństwa, by z kumplami z dzieciństwa – Tarekiem i Amjadem – planować ataki na izraelskich żołnierzy i ćwiczyć się w wojennym rzemiośle. Ale w domu Tareka znajduje się jeszcze jeden powód częstych wycieczek Omara do tej części miasta. Z młodszą siostrą przywódcy bojówki, Nadją, łączy Omara potajemny romans i marzenie o wspólnej przyszłości. Życie chłopaka zmienia się diametralnie, gdy po jednej z akcji trafia do izraelskiego więzienia. Otrzymane od okupantów ultimatum zmusza Omara do dokonania wyboru, który zniszczy wszystko, w co do tej pory wierzył. Chłopak ma wydać Tareka, aby izraelski wywiad zapomniał o jego winach. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego? Nie dla Omara i jego kolegów, ich dziecięca przyjaźń skończyła się bowiem wraz z poznaniem smaku miłości, choć sami przez długi czas nie zdawali sobie z tego sprawy. Czarne oczy i słodki uśmiech Nadji rozdzieliły przyjaciół bardziej skutecznie niż izraelski mur bezpieczeństwa.

Film Omar przypomina konstrukcyjnie antyczną grecką tragedię. Cokolwiek bowiem Omar zrobi, i tak ściągnie na siebie nieszczęście. Zachowanie zgodne z honorem oznaczać będzie dla chłopaka dożywotnie więzienie i utratę Nadji. Wydanie przyjaciela jest z kolei równoznaczne z utratą honoru, nawet jeśli tylko we własnych oczach. Omar próbuje ryzykownej gry z nadzorującym go żydowskim oficerem Ramim, ale szybko przekonuje się, że jest zbyt słaby na przechytrzenie prześladowcy. Relacja między zagubionym chłopakiem i oficerem, pełna emocjonalnego napięcia i tajonej wzajemnej fascynacji, to zresztą najmocniejsza część filmu Hany Abu-Assada. Omar to film o sile i granicach zaufania. Niezależnie od tego, czy obiektem zaufania jest ukochana osoba, ojczyzna, czy my sami. Reżyser udowadnia, że zaufanie jest szalenie nietrwałą i ulotną podstawą miłości i przyjaźni, oraz że niezwykle łatwo je utracić.

Omar-poster

Hany Abu-Assad, który jest również autorem scenariusza, po raz kolejny udowodnił, że umie bawić się gatunkami filmowymi, oraz że bliżej mu do kina amerykańskiego niż kinematografii arabskiej. Omar to mozaika złożona z kilku gatunków: momentami jest to melodramat, romans, film akcji, a czasami dramat społeczny. Najmniej jest tu chyba thrillera, mimo że w tym duchu film jest reklamowany. Hany Abu-Assad nie pozwala też widzowi na przyjemną wygodę w ramach filmowej konwencji; nic w jego filmach nie jest oczywiste dłużej niż przez kilka minut. Reżyser gloryfikuje piękno miłości Nadji i Omara, wyrażanej muśnięciem palcami policzka ukochanej lub nieśmiałym złączeniem warg, by za chwilę unurzać ją w bagnie podwójnej zdrady. Rami wydaje się potworem, do momentu gdy w rozmowie telefonicznej z matką prosi ją, by odebrała wnuczkę ze szkoły. On sam jest bowiem w pracy na „cholernym Zachodnim Brzegu”. W chwili gdy widz zaczyna lubić Ramiego, widząc w nim sympatycznego w sumie, zwyczajnego faceta, który nie może wyrwać się z pracy, by odebrać dziecko ze szkoły, Hany Abu-Assad szykuje kolejną niespodziankę. Palestyńczyk świetnie wie jak umiejętnie igrać z przyzwyczajeniami i oczekiwaniami widza, jak go zaskoczyć i zmusić do refleksji.

Omar ma ponadto dość uniwersalną wymowę: choć akcja toczy się na terytoriach okupowanych równie dobrze mogłaby mieć miejsce we współczesnej Ukrainie. To nie konflikt izraelsko-palestyński jest tu bowiem punktem centralnym, lecz wewnętrzny, tragiczny konflikt bohatera. Konflikt między honorem a miłością, obowiązkiem a pragnieniem osobistego szczęścia. Ten dylemat nie przynależy do żadnej kultury i żadnej szerokości geograficznej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s