KSIĄŻKI

Demony wojny: „Jalo” Iljasa Churiego

Wojna to coś więcej niż kule rozrywające ciało. Pozostawia rany na duszy, które często goją się dłużej i trudniej niż te na ciele. To prawda stara jak świat, ale Iljas Churi przekazuje ją w zaskakująco świeży i fascynujący sposób. Od jego powieści Jalo nie można się oderwać.

Jalo poznajemy tuż po jego aresztowaniu. Chłopak zostaje oskarżony o napady rabunkowe, zgwałcenia kilkunastu kobiet oraz kontakty z terrorystami. Przyznaje się do wszystkich tych czynów, ale tylko przed samym sobą, prowadząc w myślach wyimaginowane rozmowy ze śledczymi. Z rzeczywistymi funkcjonariuszami próbuje grać w kotka i myszkę, szybko jednak przekonuje się kto jest panem sytuacji. Z pewnością nie jest nim on, Daniel Hobel Abjad, znany jako Jalo. Jesteśmy w Libanie w 1993 roku. Trzy lata po zakończeniu trwającej ponad piętnaście lat wojny domowej, która obróciła w ruinę kraj nazywany Szwajcarią Bliskiego Wschodu. Jalo to młody Asyryjczyk wychowany przez dziadka-kapłana i opuszczoną przez męża matkę. Były bojownik chrześcijańskich Sił Libańskich usiłuje odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, ale okazuje się to niezwykle trudne. Przed nękającymi go demonami ucieka do Francji, jednak nawet z dala od Ojczyzny i rodziny nie jest w stanie znaleźć ukojenia. Oszukany przez przyjaciela i opuszczony ląduje na paryskiej ulicy. Dopiero wtedy szczęście się do niego uśmiecha ustami bogatego libańskiego biznesmena. Jalo wraca do kraju i zostaje ochroniarzem w willi swego wybawcy. Jednak demony nie pozostają w ukryciu zbyt długo…

DSC_1004_010-2

Można by przypuszczać, że o powojennej traumie napisano już wszystko. Że każda następna opowieść nie wniesie nic nowego, nie rozbudzi emocji w takim stopniu, w jakim powinna, nie pobudzi do myślenia. Iljas Churi zadaje kłam temu przypuszczeniu. A że jest pisarzem, który nie lubi stawiać czytelnika w komfortowej dla niego sytuacji, nie należy się dziwić, że stworzył powieść wyjątkową i zaskakującą. W czym tkwi jej siła? W bohaterze, którego nie sposób polubić. Jalo jest postacią odpychającą, i nic – żadne nowe fakty wychodzące na jaw podczas przesłuchań – nie są w stanie tego zmienić. Czytelnik może zrozumieć motywy postępowania chłopaka, może zacząć mu współczuć, może mu nawet wybaczyć. Ale nie jest w stanie go polubić. I oto właśnie chodzi libańskiemu pisarzowi: o pokazanie co wojna robi z człowiekiem. Jalo zatracił zdolność rozróżniania dobra od zła, jest niczym pies kąsający rękę, która go karmi. Kocha Szirin, ale jest to miłość patologiczna, oparta na potrzebie dominacji i całkowitego posiadania drugiej osoby. Odczuwa wdzięczność wobec pana Michela, twierdzi, że chce być wobec niego lojalny, ale jednocześnie sypia z jego żoną. Zrozumienie wagi własnych czynów przez Jalo jest tylko pozorne, wynika bowiem z tortur, którym został poddany. Bohater powieści Iljasa Churiego nie jest jednak człowiekiem pozbawionym sumienia, ani upośledzonym umysłowo. Jest taką samą ofiarą, jak kobiety, które zgwałcił i obrabował.

W więzieniu Jalo otrzymuje od strażników pióro i czyste kartki, na których ma spisać historię swojego życia. Chłopak pisze kolejne wersje swojej biografii, w których gubią się zarówno śledczy, jak i on sam. Z tych chaotycznych informacji czytelnik składa jednak obraz młodego człowieka borykającego się z demonami przeszłości. Jalo dźwiga ciężar własnych doświadczeń wojennych i traumy dziadka, który jako dziecko przeżył rzeź swojej wspólnoty. Do końca życia nie pozbył się on strachu i poczucia odrzucenia, które nieświadomie przekazał wnukowi. Iljas Churi zdaje się mówić czytelnikowi: patrz do czego prowadzi wojna, przemoc i nienawiść, patrz czym się kończy życie w świecie opętanym przemocą. Patrz i się ucz, wyciągnij wnioski. Czy zrozumiemy lekcję, która nam zadał, zależy już tylko od nas.

Reklamy

11 thoughts on “Demony wojny: „Jalo” Iljasa Churiego

  1. To była naprawdę mocna lektura i wyjątkowo emocjonująca -towarzyszyła mi pogarda i nienawiść wobec czynów Jalo połączona z chęcią (jedynie) współczucia. Świetny kawał buka do zachwycania się 🙂

      1. O zachęciłaś mnie. Właśnie przeczytałem „We mgle czasów” Antonia Moliny. I biorę się za to. Na Twoim blogu są same powieści (chyba to Twój ulubiony gatunek bo znasz się na tym i dobrze piszesz) lubisz czytać na przykład reportaże, książki historyczne?

  2. Koniecznie przeczytaj! Naprawdę warto.
    Powieści uwielbiam, to prawda, czytam ich mnóstwo, ale z racji pierwszego zawodu bardzo lubię też reportaże. Oczywiście, zwłaszcza te z Bliskiego i Dalekiego Wschodu. I, tak, niedługo recenzje pojawią się na blogu 🙂 ostatni, który zrobił na mnie ogromne wrażenie to „Zawsze piękne”, polecam jeśli interesują Cię choć trochę Indie. Teraz już mruga do mnie okiem ze stosika reportaż z Japonii 🙂 Jestem bardzo ciekawa nowego wydawnictwa, które założył Mariusz Szczygieł, czekam niecierpliwie na pierwsze pozycje.

    1. Czytałem „Zawsze piękne” bardzo mi się spodobało. O Japonii mało czytałem niewiele wpadało mi w ręce. Nie wiedziałem, że Mariusz Szczygieł założył wydawnictwo. Wiem tylko, że gdzieś w Warszawie jest kawiarnia Wrzenie Świata i tam można go spotkać pogadać bo był założycielem tej kawiarni.

      1. Tak, „Dowody na Istnienie” – Szczygieł do spółki z uwielbianym przeze mnie Tochmanem. Może być ciekawie.
        Ale przede wszystkim: wszystkiego najlepszego dla córy!! wielu fascynujących książek do przeczytania 🙂
        Zdradzisz jak ma na imię? 😛

  3. Mam dosyć Amazona. Wydawnictwa które ja lubię wycofały swoje książki z oferty. Możesz mi powiedzieć gdzie zamawiasz książki angielskojęzyczne. Próbowałaś Barnes and Noble?

    1. Ja zamawiam na bookdepository.co.uk Mają dużo pozycji, darmową wysyłkę do Polski i częste promocje. Tylko czasami trzeba, niestety, długo czekać. Używanych szukam na ebay, jeszcze się nie zawiodłam. Barnes and Noble nie próbowałam, znasz ich?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s