MOLE KSIĄŻKOWE · W STARYM KINIE

Anatomia samotności: „Samotny mężczyzna” Christophera Isherwooda

Czasem jeden dzień wystarczy, by poznać człowieka: jego obsesje, lęki i tęsknoty. Samotny mężczyzna to opowieść o dwudziestu czterech godzinach z życia George’a Falconera, wykładowcy uniwersyteckiego, nie umiejącego uporać się z żałobą po śmierci ukochanego. Opowieść subtelna i nostalgiczna, zarówno w wersji literackiej, jak i filmowej.

George Falconer dzieli swoje życie na „przed wypadkiem”, w którym stracił ukochanego Jima, i „po nim”. Nie potrafi, lub nie chce uporać się z żałobą i wypełnić pustkę pozostawioną przez wieloletniego partnera. Widok dzieci sąsiada, z którymi bawił się Jim, książki, które czytał, ulubiona potrawa śniadaniowa – wszystko przypomina George’owi o jego stracie. George żyje, ale jest to życie pozorne, złożone z codziennych, błahych czynności pozbawionych innego niż biologiczne znaczenia. Mężczyzna je, pije, załatwia fizjologiczne potrzeby, porusza się, a nawet prowadzi zajęcia dla studentów. W ten sposób napędza jednak do życia jedynie ciało, dusza bowiem umarła wraz z Jimem w wypadku samochodowym. George każdego ranka zmusza się do wysiłku, by stać się Georgem jakiego wszyscy znają: starzejącym się mężczyzną z klasą, szanowanym profesorem, charyzmatycznym wykładowcą. Swoją aktywnością realizuje oczekiwania stawiane mu przez konserwatywne, w gruncie rzeczy, społeczeństwo Los Angeles. George ożywia się jedynie chwilami, podczas szczególnie ciekawych dyskusji akademickich lub rozmów z wyjątkowo uzdolnionymi studentami. Mur, którym się otoczył próbują sforsować tylko dwie osoby: wieloletnia przyjaciółka Charlie, i student anglistyki Kenny.

Kim jest George po zdjęciu maski, którą przywdziewa każdego ranka? Człowiekiem, który stracił coś więcej niż kochanka i partnera. Jim była dla George’a raison d’être, bez tej przyczyny świat przestał być atrakcyjnym miejscem. Christopher Isherwood stworzył przejmujący obraz pustki, w którą wpada człowiek po stracie wszystkiego, co napędzało go do życia. Ale także obraz Ameryki lat 60′ – hołdującej tradycyjnym wartościom, nie lubiącej odmienności, czy to seksualnej czy rasowej. George musi ukrywać swoje homoseksualne skłonności, tak jak ukrywa pogardę, a nawet niechęć do zakłamanego społeczeństwa. Jego samotność jest więc podwójna, jej przyczynami są bowiem zarówno utrata ukochanej osoby, jak i konieczność ukrywania swojego prawdziwego „ja”.

Samotny mezczyzna

Samotny mężczyzna to powieść niezwykle subtelna, pozbawiona patosu, napisana językiem prostym, wręcz oszczędnym. Momentami przypomina raczej relację reporterską z kolejnych poczynań bohatera, od porannej toalety, przez drogę do pracy, na kolacji u przyjaciółki kończąc. Isherwood oddaje czasem głos George’owi i tu język powieści ulega zmianie, staję się bardziej emocjonalny i ekspresyjny.

Czy powieść niemal pozbawioną akcji, zbudowaną głównie z dialogów i monologów, można przełożyć na język filmu? Miałam wątpliwości. Nie posiadał ich, na szczęście, Tom Ford, który porzucił na chwilę stół kreślarski w Domu Mody Gucci i zajął się pisaniem scenariusza i reżyserią adaptacji filmowej powieści Christophera Isherwooda. Jego wizja życia i udręki George’a zachwyca i wzrusza. Zachwyca przede wszystkim stroną wizualną. Tom Ford postawił na grę kolorów, których subtelne zmiany odzwierciedlają sytuację na ekranie. To nie jest tylko prosta dychotomia: czerń i biel w scenach retrospekcji, kolor – w czasie rzeczywistym. To pełne spektrum kolorów, od subtelnej sepii, przez zgaszone róże zachodu słońca, do wściekłego turkusu sukienki noszonej przez pełną życia dziewczynę. Kolory przenikają się wzajemnie, niczym niezwykły barometr uczuć bohaterów. Ale Samotny mężczyzna Forda to nie tylko estetyczne arcydzieło. To także, a może przede wszystkim, film świetnie zagrany, oparty na dobrze zaadaptowanym scenariuszu. Colin Firth po raz kolejny zachwyca swoją brytyjskością, i genialnie oddaje cały wachlarz emocji targających jego bohaterem: nienawiścią, pogardą, rozpaczą i pragnieniem miłości. A wszystko to pod maską rzekomego spokoju i opanowania. Julianne Moore bardzo dobrze oddała frustrację opuszczonej, samotnej kobiety, które całe dnie spędza na piciu, paleniu i użalaniu się nad sobą.

film_6687_original_1

Nie oznacza to jednak, że Tom Ford stworzył ekranizację doskonałą. Reżyser nie ustrzegł się bowiem typowo amerykańskiej maniery, jaką jest zbędna dosłowność i humor nie na miejscu. Zupełnie niepotrzebnie w filmie znalazł się wątek samobójczych prób bohatera. Powieściowy George był Anglikiem w każdym calu, który ostentację związaną z publicznym użalaniem się nad sobą i samobójstwem musiałby uznać za wulgarną. W filmie natomiast co kilka scen napawa się widokiem pistoletu ukrytego a to w szufladzie biurka, a to w teczce. Tak jakby scenarzysta chciał przypomnieć widzowi, że George cierpi. Zupełnie niepotrzebnie, bo Colin Firth doskonale poradził sobie z oddaniem emocji targających jego bohaterem. Równie groteskowo wypada nieudana próba odebrania sobie życia, która śmieszyłaby zapewne w filmie o mniejszym ładunku emocjonalnym. W Samotnym mężczyźnie razi sztucznością. Niepotrzebnie wyeksponowany został także wątek homoseksualnych skłonności Kenny’ego. Isherwood zarysował tę postać zdecydowanie lżejszą kreską, pozostawiając czytelnika w cudownym niedosycie. Już zawsze mogłabym zastanawiać się czy młodego studenta przyciągała do swego wykładowcy fascynacja cielesna, czy umysłowa, gdyby Tom Ford nie pozbawił mnie złudzeń. Niemniej jednak Samotny mężczyzna to bardzo udana ekranizacja, w której nie widać ręki nowicjusza.

Samotny mężczyzna, zarówno w wersji powieściowej, jak i filmowej, to uniwersalna opowieść o wielkiej miłości. Nie „innej”, jak pisze wydawca książki, lecz prawdziwej i pięknej. Taka, która może połączyć dwoje ludzi, niezależnie od płci, orientacji seksualnej, wieku i pozycji społecznej. Miłości, która nadaje życiu sens, i odbiera go z chwilą utraty bliskiej osoby. Miłość to czu­wanie nad cudzą samotnością – twierdził Rainer Maria Rilke. Nad samotnością George’a nie miał już kto czuwać. I dlatego jego życie straciło sens.

Ring! Książka vs Film: 1:1

Reklamy

8 myśli na temat “Anatomia samotności: „Samotny mężczyzna” Christophera Isherwooda

  1. Napisałaś ten tekst z niezwykłą delikatnością, wrażliwością językową i brzmieniem języka. Czy grasz na jakimś instrumencie?

    Przeczytam książkę bo w jakimś sensie odzwierciedla moje doświadczenia. Po śmierci żony poszedłem na terapię. Raz. Potem dałem sobie spokój. Tam usłyszałem, że mam zarządzać tragedią. To zniosłem choć z trudem. Potem musiał być jakiś cytat, który sobie wybierzemy aby nas motywował. Wybrałem z Konwickiego „trzeba wstać z wyra i iść cieszyć się życiem”. Widziałem zawód w oczach Pana Prowadzącego:). Literatura dała mi możliwość spojrzenia głębokiego i z wytchnieniem.
    Dziękuję za ten artykuł to bardzo wiele dla mnie znaczy.

    P.S Cieszę się, że już po zawirowaniach:).

    1. Dziękuję za miłe słowa 🙂 niestety, nie gram na żadnym instrumencie – siostra mojej mamy jest pianistką, jej syn – wiolonczelistą, choć nie gra od kilku lat. Mój ojciec nie tolerował muzyki, więc nie wolno mi się było uczyć grać. Miałam być prawnikiem. Ale moim marzeniem był fortepian.
      Nie wiem na jakim etapie jesteś teraz, więc nie wiem czy to jest dobry moment na czytanie tej książki. Musisz sam zdecydować. Ja miałam w życiu dużo szczęścia, bo jeszcze nie straciłam nikogo kto pozostawiłby w moim życiu tak ogromną pustkę. Czasami chwyta mnie przerażenie, że mogłabym stracić mamę albo babcię. A przecież babcia ma 91 lat… Myślę, że z żałobą każdy powinien radzić sobie na swój sposób. Terapeuci powinni to rozumieć. Niestety, nie zawsze tak się dzieje.

      1. Zaprzeczenie, złość, targowanie się, depresja, akceptacja. Zacząłem akceptację. Ela nie ma z tym problemu, żyje w świecie bez mamy, za to z babciami i ciociami:).

        Moim marzeniem też był fortepian ale jestem melomanem:).

        Czasami ojcowie bywają uciążliwi. Mam taką teorię, żeby zacząć żyć trzeba absolutnie przestać słuchać rodziców. Potem zadać sobie pytanie o kształt swojego powołania. Co sprawiłoby abym był szczęśliwy. Nie odpowie sobie człowiek na to pytanie, jak ojciec bądź matka będą mu gadali o swoich wizjach.
        Oczywiście to ogromnie trudne i trzeba się napracować. Wielu się nie udaje.

        P.S. Jeżeli moim ostatnim wpisem pod notką o Fitzgerald, naruszyłem Twoje zasady, albo za bardzo chciałem wtargnąć w życie prywatne, wiedz że nie było to moim zamiarem. Nie będę więcej składał takich propozycji, ale cieszę się że to zrobiłem.

        P.S.2. Strasznie dużo u Was knajp z jedzeniem bez glutenu, to moda jakaś czy epidemia cekalii w Warszawie?:)

    1. Przyznam, że bałam się tego filmu. Staram się wierzyć w debiutantów i w tych, w których nikt inny nie wierzy, ale obawiałam się, że Tom Ford skupi się wyłącznie na stronie wizualnej. Na szczęście tak się nie stało, i wyszedł film piękny pod każdym względem 🙂 Co do książki – zauważyłam, że zdania są dość podzielone. Od zachwytu do ziewania. Mnie się podobała, lubię takie minimalistyczne w formie, a jednak naładowane emocjami opowieści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s