MOLE KSIĄŻKOWE

Wilcza nuda: „Wilcze przesilenie” Anne Rice

Wilcze przesilenie należy czytać mając pod ręką paracetamol. Nadmiar lukru lejącego się z kart tej powieści ani chybi przyprawi bowiem o ból zębów nawet najbardziej zagorzałych miłośników prozy Anne Rice. Po udanym Wilczym darze pisarka postanowiła najwyraźniej utopić dalsze przygody Morphenkindów w tanim sentymentalizmie i moralizatorstwie rodem z gazetek Świadków Jehowy.

W Wilczym przesileniu wracamy do Nideck Point. Reuben Golding zachłystuje się swoją wilczą naturą, ale zaczyna też dostrzegać jej ciemne strony. Przeraża go perspektywa rozłąki z rodziną, porzucenia rezydencji w Nideck, oraz wiecznej tułaczki po świecie. Jego życie dezorganizuje też duch Marchent, który zagubił się pomiędzy światem żywych i umarłych. Tymczasem mieszkańcy Nideck Point szykują się do obchodów święta przesilenia zimowego, w lesie wokół rezydencji zaczyna gromadzić się Leśna Szlachta, a do watahy ma dołączyć nowa wilczyca. Brzmi smakowicie? Niestety, tylko brzmi. Anne Rice miała świetny pomysł na książkę, ale na pomyśle się skończyło.

Nie mam nic przeciwko koncepcji, aby wilkołaki były swego rodzaju wysłannikami Dobra, pożerającymi ludzi w imię walki ze Złem. Tylko czy muszą być przy okazji tak potwornie nudne? Wilczy dar wskazywał, że Anne Rice pragnie wykreować postaci wilkołaków na podobieństwo krwiopijców z Kronik wampirów – istot o ponad przeciętnej inteligencji i wrażliwości, stojących w gruncie rzeczy wyżej niż człowiek pod względem rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i fizycznego. Felix, Margon, Siergiej i reszta watahy to myśliciele, miłośnicy dysput o literaturze, filozofii i sztuce, pełni mądrości, którą dają nie książki i uniwersyteckie wykształcenie, lecz niezwykle długie życie i świetnie rozwinięty zmysł obserwacji. Wtórny wobec swoich wcześniejszych dokonań literackich, niemniej jednak wciąż ciekawy zamysł w Wilczym przesileniu Rice utopiła jednak w nieznośnym sentymentalizmie i ckliwości. W Nideck Point panuje sielanka, wszyscy się kochają, uwielbiają przepadają za sobą – po lekturze powieści dostałam alergii na te trzy czasowniki, tak często były używane. Wszyscy kochają też ojca Reubena – Phila, jego ukochaną Laurę, ducha Elthrama, ducha Marchent, małą Susie, bliźniaki Maitland etc., etc. Zamiast krwi leje się lukier, niczym z tortów podanych na przyjęciu bożonarodzeniowym w Nideck. Ta impreza, będąca zwieńczeniem festynu w miasteczku, to główny motyw powieści. Idée fixe Felixa, marzenie o przywróceniu Nideck świetności, a zarazem próba powrotu do przeszłości, którą przez większą część książki wszyscy bohaterowie wprowadzają w życie. Wilcze przesilenie to powieść pytań pozostawionych bez odpowiedzi i zmarnowanych wątków, wykastrowanych na rzecz detalicznych opisów festynu w Nideck: chórów chłopięcych sprowadzanych z Europy, iluminacji lasu wokół rezydencji, ozdób świątecznych w miasteczku itd. Wszyscy się radują, kochają, i śpiewają kolędy, tylko czytelnik ziewa z nudów. Proza Anne Rice nigdy nie należała do szalenie dynamicznych, jej siła polegała bardziej na umiejętnej budowie postaci, świetnych dialogach i ledwo wyczuwalnym napięciu. W Wilczym przesileniu zabrakło każdego z tych elementów. O ileż ciekawsza była by to książka, gdyby Anne Rice pociągnęła wątek przemiany Laury; duchowych rozterek Jima, czy nawet błąkającej się między światami Marchent.

Wilcze przesilenie

Nie mów „hop” dzieląc skórę na niedźwiedziu przed zachodem słońca…Posypuję głowę popiołem, biję się w piersi, klęczę na grochu, bo zgrzeszyłam zbyt wcześnie obwieszczając powrót Anne Rice do literackiej formy. Ale też, podobno, nadzieja umiera ostatnia, cały czas liczę więc, że znów stanie się ona mistrzynią wyrafinowanej grozy. Zwłaszcza, że i w Wilczym przesileniu są fragmenty i wątki, które pokazują, że Anne Rice jeszcze się literacko nie wypaliła. Zachwyca rozdział poświęcony obchodom Modranicht – Nocy Przesilenia, pełnych pierwotnej, pogańskiej energii, rozbuchanej namiętności i nieokiełznanej dzikości. Nocy, podczas której każda istota może ujawnić dziką stronę swojej natury świętując czas zwycięstwa światła nad ciemnością, życia nad śmiercią, dnia nad nocą. Ciekawie zapowiada się wątek Bezwiecznych pełniących służbę w Nideck Point oraz Leśnej Szlachty – duchów o nieprzeniknionej naturze, w której czai się zarówno nieskończona dobroć, jak i wyjątkowe okrucieństwo, marzących o materialnych ciałach i życiu na podobieństwo ludzkiego. Oby tylko nadzieja nie okazała się faktycznie matką głupich…

Reklamy

4 myśli na temat “Wilcza nuda: „Wilcze przesilenie” Anne Rice

  1. Ku przestrodze. Muszę wyznać, że nigdy jakoś nie czytałem ani kryminałów ani powieści grozy. Johna le Carré to wszystko z kryminałów, które czytałem. Pewnego dnia szukałem wiadomości o amerykańskiej polityczce Susan Rice. I natknąłem się na Ann i wsiąkłem w jej świat przedstawiony w książkach. Zadaje sobie teraz pytanie dlaczego? Doszedłem do wniosku, że to nasz świat tylko przepuszczony przez jej wyobraźnie. Świat ten rządzi się swoimi prawami ale opowiada całkiem życiowe historie. Dalej nie gustuje w takich książkach ale ta recenzja spowodowała, że sobie o niej przypomniałem. Jestem teraz po lekturze książki
    „Życie i śmierć Anny Boleyn” Ivesa Erica cudo:).

    1. Ja uwielbiam cykl „Kroniki wampirów” i bardzo lubię „Czarownice z Mayfair”. Natomiast erotyki pióra Anne Rice ciągle czekają na półce na swoją kolej, jakoś nie mogę się przekonać do czytania. To co napisała po śmierci męża i swoim powrocie do chrześcijaństwa jest, niestety, bardzo słabe. Ale właśnie skończyłam czytać powieść, która Tobie powinna się spodobać… mam nadzieję, że najpóźniej w weekend napiszę recenzję 🙂
      „Życie i śmierć Anny Boleyn” – już googlam. Może będę miała na prezent dla Mamy, Ona uwielbia epokę Tudorów 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s