KSIĄŻKI

SMS LITERACKI: PAŹDZIERNIK

Udał mi się literacki październik. Wprawdzie przeczytałam tylko siedem książek i przeżyłam literackie rozczarowanie, ale dwie pozycje sprawiły, że miałam głowę w chmurach. Wszystko, co lśni i Jedwabnik – przez nie ominęłam kilkakrotnie mój przystanek tramwajowy, teksty na zajęcia leżały nie przetłumaczone, i nawet na siłownię wychodziłam niechętnie, bo odrywało mnie to od czytania. A sms w październiku wyszedł orientalny:

Rei Kimura, Motyl na wietrze – melodramat po japońsku. Tylko dla miłośników tego gatunku literackiego albo fascynatów Japonii. Bądź też dla osób, które nie mają w domu ani jednej nieprzeczytanej książki, a są na czytelniczym głodzie. Ewentualnie dla tych, których organizm, tak jak mój, zaatakowały zarazki, i ich mózg przyswaja wyłącznie literacką papkę. Rei Kimura przenosi czytelnika do XIX – wiecznej Japonii. Jest to czas ponownego otwarcia Kraju Kwitnącej Wiśni na świat, które przyniesie gigantyczne przemiany społeczne, gospodarcze i polityczne. Do zmian tych niewątpliwie przyczyniła się bohaterka powieści Okichi Saito – córka ubogiego cieśli, która przyszła na świat pod wyjątkowo niedobrą gwiazdą. Rei Kimura o fatalnym losie swojej bohaterki informuje już na pierwszych stronach tej mini powieści, a potem systematycznie, czyli mniej więcej co cztery strony, mu o tym przypomina. Jakby czytelnik był kretynem i sam nie zdołał się zorientować, że Okichi Saito do wybrańców losów nie należała. Wyjątkowa uroda, zamiast sławy i szczęścia, przyniosła jej bowiem wyłącznie gorycz i cierpienie. Dziewczyna wpadła w oko amerykańskiemu konsulowi generalnemu, i została zmuszona do zostania jego kochanką, służącą i pielęgniarką. Ściągnęło to na nią ostracyzm społeczny i pogrzebało szanse na spokojne życie u boku ukochanego Tsurumatsu. Niechęć i pogarda rodaków towarzyszyły Okichi Saito aż do śmierci. Dopiero wiele lat później doceniono jej zasługi i uhonorowano pamięć. Motyl na wietrze mógł być kolejnym pośmiertnym hołdem złożonym nieszczęsnej kurtyzanie, niestety, jest tylko niezbyt udanym czytadłem na jesienny wieczór.

Motyl na wietrze

Leila Aboulela, Tłumaczka – nostalgiczna opowieść o miłości, zarówno do drugiego człowieka, jak i do Boga. Sammar to młoda wdowa, żyjąca w letargu od czasu tragicznej śmierci swego męża. Pochodząca z Sudanu kobieta jest muzułmanką, pracuje jako tłumaczka języka arabskiego na uniwersytecie w Aberdeen w Szkocji. Mieszka sama w wynajmowanym mieszkaniu, czteroletniego synka zostawiła bowiem w Sudanie pod opieką teściowej. Sammar nie może przezwyciężyć niechęci do dziecka, które żyje, i to żyje charakterystyczną dla nieświadomych niczego dzieci pełnią życia, mimo że jego ojciec spoczął w grobie. Szkockie mieszkanie Sammar przypomina jej serce-jest puste, pozbawione ciepła, nie dające poczucia bezpieczeństwa. Egzystencja Sammar zmienia się dopiero pod wpływem uczucia do pracodawcy, prof. Rae Islesa, politologa, specjalisty od polityki na Bliskim Wschodzie. Pod jego wpływem Sammar zaczyna dostrzegać pustkę jaką się otoczyła, i budzi w sobie pragnienie zmiany. Na drodze do szczęścia stoi jednak bariera religijna. Rae musiałby przejść na islam, by marzenie Sammar o małżeństwie z nim mogło się spełnić. Debiutancka książka sudańskiej pisarki to opowieść o przekraczaniu granic, poświęceniu dla ukochanej osoby i uzdrawiającej sile miłości. Napisana subtelnym językiem, spokojna i liryczna, ale kipiąca od emocji. Słabsza niż późniejszy Minaret, ale z pewnością warta uwagi.

DSC_1107_130-2

Corban Addison, Wędrówka przez słońce – trzy kontynenty, dwie kultury i mroczny świat współczesnego niewolnictwa. Beztroskie dzieciństwo Ahalyi i Sity zostaje brutalnie przerwane przez tsunami, które przetacza się przez niewielką, nadmorską miejscowość w południowych Indiach. Rodzice dziewczynek giną porwani falą, rodzinny dom zostaje zniszczony, a one same dostają się w ręce handlarzy kobiet. Wkrótce Ahalya zostaje zmuszona do prostytucji, a Sita odsprzedana kolejnemu gangsterowi. Dziewczyna trafia najpierw do Francji, a z czasem do Stanów Zjednoczonych. W tym samym czasie w Waszyngtonie młody prawnik Thomas Clarke usiłuje uporać się z bólem po śmierci córeczki, odejściem żony i problemami w pracy. Za radą pracodawcy wyjeżdża na roczny staż do Indii, gdzie podejmuje współpracę z organizacją pozarządową zajmującą się walką z handlarzami żywym towarem. Gdy poznaje historię sióstr Ghai postanawia znaleźć Sitę za wszelką cenę. To pragnienie zaprowadzi go do dzielnicy czerwonych latarni w Bombaju, burdelu w Paryżu, wreszcie do amerykańskiego świata prostytucji dziecięcej. Zmieni też jego życiowe priorytety i sposób patrzenia na świat. Autorem powieści jest amerykański prawnik zaangażowany w walkę o prawa człowieka. Mam ogromną nadzieję, że Corban Addison jest lepszym prawnikiem niż pisarzem… Pomysł na powieść jest z pewnością ciekawy, tematyka ważna, ale autorowi zabrakło literackiego warsztatu. W efekcie wyszła sztampowa, momentami zbyt cukierkowa, książka sensacyjna, którą czyta się szybko, bez emocji i wzruszeń. Równie szybko zapomina się o niej po przeczytaniu ostatniej strony.

Wedrowka przez slonce

Tyle jeśli chodzi o październik, a tymczasem…. już dziś ogłaszam listopad miesiącem duchów, upiorów i zjaw wszelakich! Będę Was straszyć literacko, filmowo i orientalnie. Mrok za oknem zobowiązuje, więc Halloween na blogu potrwa znacznie dłużej niż jeden dzień 🙂 Na początek, już w sobotę, opowiem Wam o arabskim rytuale zaar, podczas którego opętane przez demona kobiety zawierają kontrakt z duchem. Czeka nas strrrrrrraszny listopad!

Reklamy

11 thoughts on “SMS LITERACKI: PAŹDZIERNIK

  1. Przede wszystkim czekam BARDZO BARDZO na historie o demonach!!! ❤ I zaskoczyłaś mnie bardzo tą "Wędrówką przez słońce", bo myślałam, że jest godna i szykowałam się na nią od miesięcy, a tu raczej klops bez szału – zawierzam i raczej rzucać się już nie będę na nią 😀

  2. Och, demony będą świetne 🙂 zafascynował mnie ten temat na studiach, pisałam o zaarze licencjat, a we wrześniu odważyłam się zatańczyć improwizację opartą o ten rytuał. A „Wędrówkę przez słonce” odpuść. Ja byłam mocno rozczarowana 😦

    1. Heh no to mnie przestrasz:), bo ostatnio się bałem jak na debacie prezydenckiej w Krakowie, jeden z kandydatów opowiadał o swoich pomysłach:). Chciałabym poczytać też coś o Indiach. Może na Mikołajki?

      Mam w planach podróż do Indii w przyszłym roku.

      Czekam na sobotę:)

      1. Moim prywatnym rajem na ziemi jest Iran. Bardzo lubię tam jeździć i każdemu wciskam Iran gdzie się da:). Tobie Blanko również chce coś wcisnąć, a mianowicie „Iran 1925–2014. Od Pahlawich do Rouhaniego” Roberta Czulda. Obok książek Hoomana Majda najlepsza jaka wyszła o Iranie w Polsce.

        Pozdrawiam

      2. Janek, życzenie czytelnika jest dla mnie rozkazem – będzie o Indiach 🙂 ja miałam nadzieję, że uda mi się pojechać do Kalkuty w grudniu, ale chyba nie dam rady wyrwać się z Warszawy. Zostanie więc marzec. Przynajmniej jest na co czekać 😛

  3. Janek, mnie Iran zaczął fascynować na trzecim roku studiów, gdy zaczęłam lektorat perskiego – mieliśmy obowiązkowy lektorat z drugiego języka orientalnego. Chciałam nawet iść na iranistykę, ale chyba musiałabym rozciągnąć dobę do niebotycznych rozmiarów, a warszawska iranistyka pozostawia, niestety, wiele do życzenia. Więc książkę, którą polecasz wpisuję na listę lektur obowiązkowych 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s