KSIĄŻKI

Raj utracony: „W cieniu drzewa granatu” Tariqa Alego

Zderzenie cywilizacji, zmysłowa radość życia skonfrontowana z jałowym umartwianiem, konflikt lojalności z pragnieniem szczęścia. W cieniu drzewa granatu to kronika świata skazanego na zagładę. Pięknie napisana, przesycona poezją i filozofią, słodko-gorzka opowieść o muzułmańskim raju utraconym.

W kwietniu 711 roku berberski wyzwoleniec Tariq Ibn Ziyad przekroczył cieśninę nazwaną później od jego imienia Giblartarem. W ciągu pięciu lat Arabowie podbili Hiszpanię, a Abd ar-Rahman Ibn Abd Allah al-Ghafiki, ocalały z masakry z rodu Umajjadów, założył tam niezależny od władzy w Damaszku emirat Kordoby. Był to początek trwającego blisko osiem wieków muzułmańskiego panowania na Półwyspie Iberyjskim. Dwieście lat później emirat przekształcił się w kalifat, co było jawnym wystąpieniem przeciwko abbasydzkiemu kalifatowi w Damaszku. Po muzułmańskim podboju dość szybko nastąpiła islamizacja i arabizacja Półwyspu, w wyniku mieszanych małżeństw zwiększyła się liczba muzułmanów, wielu miejscowych chrześcijan zmieniało też wiarę na islam. Ludność chrześcijańska przyjmowała też język i kulturę arabską, pozostając przy swojej wierze, wbrew pozorom bowiem muzułmanom w czasie podbojów nie zależało na nawracaniu. Wynikało to po części z koranicznego nakazu traktowania żydów i chrześcijan jako ahl al kitab, czyli ludzi księgi, oraz względów ekonomicznych. Niemuzułmańska ludność płaciła podatek zwany dżizja, a więc każde nawrócenie na islam oznaczało mniejsze wpływy do skarbca kalifa. Muzułmanie, żydzi, i chrześcijanie żyli we względnej zgodzie i wzajemnej tolerancji, choć rzeczywistość często nie przypominała sielankowych wizji kreowanych przez niektórych historyków. Niemniej jednak czas muzułmańskiego panowania w Al-Andalus to okres rozkwitu tamtejszej kultury, będącej pomostem między kulturą Wschodu i Zachodu, a Arabowie do dziś uważają go za złotą erę w swojej historii. Przybysze z Bliskiego Wschodu zachwycili się Andaluzją, przypominała im bowiem opisany w Koranie raj. Jednolity początkowo kalifat zaczął się jednak rozpadać już w XI wieku, co przyspieszyło postępy rekonkwisty. Jako ostatni, pod naporem katolickich władców Izabeli i Ferdynanda, padł w 1492 roku emirat Grenady. Akcja powieści W cieniu drzewa granatu rozpoczyna się siedem lat po tym wydarzeniu.

Tariq Ali snuje opowieść o świecie skazanym na zagładę. Polityczne i społeczne przemiany w dawnym emiracie Grenady obserwujemy oczami mieszkańców wsi Al-Hudajl, a zwłaszcza arystokratycznej rodziny Umara Ibn Farida. Gdyby Jan Kochanowski zawędrował do Al-Hudajl z pewnością powtórzyłby swoje słowa: Wsi spokojna, wsi wesoła! Życie toczy się tam bowiem nieśpiesznie, w rytmie ustalanym przez pory roku determinujące prace w polu, i religię wyznaczającą czas świąt i modlitwy. Umar, jego żona Zubajda, i czwórka dzieci spędzają czas na grze w szachy, czytaniu poezji, filozoficznych i religijnych dysputach, zaspokajaniu potrzeb ciała i ducha. Są panami wioski, ale panami sprawiedliwymi i łaskawymi, którzy cieszą się sympatią i szacunkiem wśród swoich poddanych. Tak rodzina Al-Hudajl, jak i mieszkańcy ich wsi, oderwani od wydarzeń w Grenadzie, żyją w przeświadczeniu, że mimo rekonkwisty, będą mogli zachować swoją dotychczasową egzystencję. Ulotne piękno owego życia podkreśla charakterystyczny dla kultury muzułmańskiej fatalizm – czytelnik wie bowiem, że świat Al-Andalus nie przetrwa. Historia puka w końcu także do bram rezydencji Umara Ibn Farida, a na barki głowy rodu i przywódcy miejscowej społeczności muzułmańskiej spada odpowiedzialność za los własnej rodziny i setek poddanych. To Umar musi podjąć decyzję czy cena jaką przyjdzie im zapłacić za wierność religii i tradycji nie będzie zbyt wysoka.

W cieniu drzewa granatu

Tariq Ali stawia swych bohaterów przed najważniejszymi życiowymi dylematami. Rozdziera ich dusze wyborami między lojalnością wobec religii a pragnieniem przetrwania, między wiernością rodzinie i tradycji a śmiercią. Pakistański pisarz uniknął, na szczęście, banalnej dychotomii dobro-zło. Bohaterowie jego powieści nie przypominają szachów małego Jazida, w których białe piony symbolizują czystych, niewinnych muzułmanów, a czarne – straszliwych, przerażających chrześcijan. To nie w religii Tariq Ali upatruje przyczyn zła, lecz w jej błędnej interpretacji oraz odwiecznym pragnieniu władzy i ambicji jej pojedynczych wyznawców. A ci znajdują się zarówno po stronie chrześcijan, jak i muzułmanów. W cieniu drzewa granatu to powieść o granicach człowieczeństwa, bezsensownej nienawiści i zniweczonych marzeniach, ale także rodzaj dyskusji o kształcie religii, zarówno chrześcijańskiej, jak i muzułmańskiej. W łonie obu wierzeń trwają spory związane z interpretacją bożego słowa zawartego w świętych księgach. Po obu stronach występuje zarówno żarliwa wiara, jak i zwątpienie w podstawowe dogmaty wyznawanej religii. W powieści słychać głosy najwybitniejszych muzułmańskich uczonych i poetów, uznawanych przez niektórych wyznawców islamu za heretyków: Abu Siny, Ibn Ruszda, Al-Ma’arriego.

W cieniu drzewa granatu z pewnością nie jest książką dla osób, które w powieściach historycznych szukają przede wszystkim wartkiej akcji, politycznej intrygi i rycerskich pojedynków. Tariq Ali, wzorem arabskich hakawatich nad akcję przedkłada piękno i precyzję słowa, uczucia i psychologiczne motywacje swoich bohaterów, dokładność opisów. Ale też siła tego słowa jest ogromna, bez trudu przenosi bowiem czytelnika do ogrodów Al-Hudajl, pod drzewo granatu, gdzie staje się on niemym obserwatorem życia rodziny Umara Ibn Farida. Akcja powieści toczy się spokojnie, momentami wręcz leniwie, niczym życie na andaluzyjskiej wsi. Leniwie nie oznacza jednak nudno. Rodzinne tajemnice, rozterki moralne, zakazane namiętności, zdrada i problemy lojalności, wszystko ubrane w piękne słowa przypominające arabską poezję – to sprawia, że miłośnicy tego typu nieśpiesznych opowieści będą więcej niż usatysfakcjonowani.

Reklamy

One thought on “Raj utracony: „W cieniu drzewa granatu” Tariqa Alego

  1. Po ciężkiej chorobie zmarła moja córka. Nie jestem w stanie komentować Twoich notek. Trafiłem na tego bloga przypadkiem i czytałem go rok. Dużo mi dał wiadomości, a Twój styl pisania zapewniał walory estetyczne. Bardzo dziękuję za ten rok.

    Pisz dalej, życzę Ci powodzenia. Czułem, że powinienem to Tobie zakomunikować, bo chyba pod każdym Twoim tekstem widnieje coś mojego.

    Jeszcze raz dziękuję.

    Janek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s