W PONIEDZIAŁEK DOOKOŁA ŚWIATA

Popkultura w służbie kobiet cz. 2: kraje arabsko-muzułmańskie

10 grudnia kończy się międzynarodowa Kampania Biała Wstążka, stworzona trzynaście lat temu przez mężczyzn, sprzeciwiających się agresji i przemocy wobec kobiet. Mężczyźni, którzy przypinają do ubrania białą wstążkę ślubują nie krzywdzić kobiet i walczyć w ich obronie. Na nic bowiem zda się działalność organizacji feministycznych, jeśli u boku kobiet w walce o ich prawa nie staną mężczyźni.

Obmacywanie w autobusie, wulgarne zaczepki, i obleśne spojrzenia – to codzienność większości kobiet w krajach arabsko-muzułmańskich. Według sondaży Egipskiego Centrum Praw Kobiet ponad 80 proc. Egipcjanek i 98 proc. cudzoziemek każdego dnia doświadcza molestowania seksualnego na ulicach Kairu. Wbrew zapewnieniom niektórych religijnych autorytetów nie ma znaczenia strój kobiety; niezależnie czy ma na sobie obcisłe dżinsy, czy szczelnie zakrywający ciało niqab, i tak może paść ofiarą molestowania. Problem jest tak duży, że Ministerstwo Turystyki Egiptu wyemitowało telewizyjny spot, w którym przekonywało mężczyzn, że molestowanie cudzoziemek negatywnie odbija się na wizerunku kraju. Po pobycie na stypendium w Kairze stwierdziłam, że patriotyczne argumenty najwyraźniej nie trafiły do Egipcjan, nie przejęli się oni bowiem dramatycznym apelem swoich władz. Podobnie sytuacja przedstawia się na ulicach Bejrutu i wielu innych dużych miast arabskich. Niewiele kobiet i dziewcząt zgłasza przypadki molestowania seksualnego, obawiając się upokarzającego przesłuchania i obarczenia winą za sprowokowanie sprawcy. Psychologowie, podobnie jak wiele moich egipskich koleżanek, nie mają wątpliwości, że przyczyny sytuacji kobiet arabskich należy szukać w obyczajowości muzułmańskiej i sytuacji społeczno-gospodarczej. Coraz więcej arabskich kobiet decyduje się kontynuować naukę na studiach, aby zdobyć zawód i zapewnić sobie niezależność finansową. Nie chcą się one wiązać z mężczyznami o niższym wykształceniu i dochodach. Małżeństwo staje się więc dla mężczyzn coraz bardziej kosztowne, a związki pozamałżeńskie są surowo zakazane przez religię. Biorąc pod uwagę łatwy dostęp do przesyconej erotyzmem popkultury zachodniej nie trudno zrozumieć seksualną frustrację arabskich mężczyzn. Znacznie trudniej zaakceptować sposób w jaki usiłują ją rozładować.

DSC_0582
Graffiti na ścianie Amerykańskiego Uniwersytetu w Kairze głosi: „NIE molestowaniu seksualnemu”. fot. Blanka Katarzyna Dżugaj

Palestyńska działaczka Ahlam Akram zwraca uwagę, że w świecie arabsko-muzułmańskim od kilku lat następuje eskalacja przemocy wobec kobiet. Badania przeprowadzone w Egipcie, Palestynie, Izraelu i Tunezji pokazują, że co najmniej jedna na trzy kobiety jest regularnie bita przez swego męża. Władze większości państw arabskich nie są jednak skore do wprowadzania i egzekwowania regulacji prawnych, które broniłyby praw kobiet. Ta obojętność wynika przede wszystkim z powszechnego przekonania, jakoby przemoc domowa była prywatną sprawą ofiary i jej kata, i zazwyczaj jest wynikiem niewłaściwego zachowania żony, córki lub siostry. Sprawcy przemocy wobec kobiet tłumaczą się koniecznością obrony honoru, swoimi prawami jako głowy rodziny, oraz nakazami religii, interpretując wersety Koranu tak jak jest im wygodnie. Zmowa milczenia, podtrzymywana przez lokalne i państwowe władze oraz autorytety religijne, coraz częściej jest jednak przerywana sporadycznymi, lecz donośnymi krzykami o sprawiedliwość ze strony organizacji pozarządowych.

DSC_0588
Graffiti na ścianie budynku przy placu Tahrir w Kairze głosi: „NIE molestowaniu seksualnemu”. fot. Blanka Katarzyna Dżugaj

Jedną z najciekawszych kampanii społecznych przeciwko przemocy wobec kobiet w świecie arabsko-muzułmańskim wykorzystującym elementy popkultury była akcja zorganizowana przez City of Hope. Ten pierwszy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ośrodek dla maltretowanych kobiet przy wsparciu agencji reklamowej JWT Dubai w 2008 roku zainicjował kampanię It’s time you spoke. Twórcy akcji wykorzystali fakt, że kobiety, które padły ofiarą przemocy domowej, często usiłują ukryć siniaki, rany i opuchliznę pod makijażem. W ramach kampanii w centrach handlowych dawano klientom darmowe paletki cieni do powiek. Skromne czarne opakowanie kryło dwanaście rodzajów cieni do powiek i dwa odcienie różu. Pod poszczególnymi kolorami znajdowała się informacja, do czego najlepiej nadaje się dany odcień kosmetyku: if burnt with an iron (jeśli zostałaś oparzona żelazkiem), if dragged across the floor (jeśli wlókł cię po podłodze), if kicked in the stomach (jeśli zostałaś kopnięta w brzuch), if punched in the face ( jeśli oberwałaś w twarz) etc. Do paletki dołączony był ponadto pędzelek, na którym widniał napis: Don’t cover up injustice. Speak (Nie ukrywaj niesprawiedliwości. Mów) wraz z numerem City of Hope, gdzie ofiary przemocy mogły szukać pomocy.

kampania "It's time you spoke" w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Kampania „It’s time you spoke” City of Hope
kampania "It's time you spoke" w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Kampania „It’s time you spoke” City of Hope

Jeszcze w tym samym roku City of Hope zainaugurowało kolejną kampanię. W ramach akcji przygotowano serię plakatów w formie zdjęć rentgenowskich oraz spot pod wspólnym hasłem: nie ma usprawiedliwienia dla przemocy domowej. Wszystkie zdjęcia przedstawiają części ciała z nałożoną piękną i kosztowną biżuterią i ranami spowodowanymi znęcaniem się. Na jednym ze zdjęć widnieje przedramię z diamentową bransoletką, z napisem: he gave me this on our anniversary (dał mi to z okazji naszej rocznicy). Uważny odbiorca zauważy jednak, że zdjęcie rentgenowskie nie zostało zrobione bez przyczyny: nadgarstek jest bowiem złamany. Pod złamaniem widnieje też napis: he gave mi this for nothing at all (to dostałam od niego bez okazji). Spot to wizualizacja zdjęcia rentgenowskiego w 3D. Kobiecy głos zachwyca się naszyjnikiem otrzymanym w prezencie od męża. Gdy kamera pokazuje bok jej czaszki, okazuje się, że kobieta dostała od męża coś więcej niż biżuterię: cios w głowę. Kampania City of Hope, tym razem przeprowadzona we współpracy z agencją reklamową TBWA/RAAD, została pozytywnie oceniona zarówno przez odbiorców arabskich, jak i zagranicznych. Jej twórcy otrzymali nagrodę w Nowym Jorku, a na działalność City of Hope zwróciły uwagę władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dzięki temu w Dubaju powstało kolejne schronisko dla maltretowanych kobiet.

kampania City of Hope
Kampania City of Hope: „He gave me this for my birthday. He gave me this for nothing at all.”
kampania City of Hope
Kampania City of Hope: „He gave me this on our anniversary. He gave me this for nothing at all.”
cityofhopehand
Kampania City of Hope: „He gave me this when he proposed. He gave me this for nothing at all”

W imieniu libańskich kobiet mówi natomiast Salwa. To dziewczyna jakich wiele w Bejrucie: jest młoda, ładna, dobrze ubrana, studiuje i pracuje w dużej firmie. I tak jak wiele innych libańskich dziewcząt narażona jest na molestowanie seksualne. Salwę spotyka to wszędzie: na uczelni, w pracy, w taksówce. Dziewczyna nie pozwala jednak mężczyznom się poniżać, w przypadku jakiejkolwiek agresji z ich strony wali swego prześladowcę po głowie torebką. Kim jest Salwa? To rysunkowa bohaterka kampanii przeciwko molestowaniu seksualnemu kobiet prowadzonej od 2010 roku przez Libańską Ligę Niezależnych Aktywistów (IndyACT). Salwa pojawiła się już w krótkich spotach publikowanych w libańskiej telewizji i na serwisie YouTube, komiksach i billboardach. Ma także własną stronę na Facebooku. Twórcy kampanii chcą w ten sposób zachęcić kobiety do przeciwstawiania się przemocy seksualnej i zgłaszania się na policję lub do odpowiednich organizacji rządowych jeśli padły ich ofiarą.

salwa2
Kampania „Adventures of Salwa”
490x368
Kampania „Adventures of Salwa”

W walkę z przemocą wobec kobiet zaangażowała się także Arabia Saudyjska. To spory sukces, biorąc pod uwagę fakt, że władze tego kraju nie są skore nie tylko do obrony, ale nawet przyznawania kobietom jakichkolwiek praw. Saudyjscy dygnitarze niechętnie też przyznają się przed opinią międzynarodową do problemów wewnętrznych, zwłaszcza tych dotyczących obyczajowości. Pierwszą w Arabii Saudyjskiej kampanię przeciwko przemocy wobec kobiet przeprowadziła w 2013 roku fundacja imienia króla Khalida, panującego w latach 1975-82. Jej twórcy wykorzystali fakt, że saudyjska kobieta nie może wyjść z domu bez okrycia szczelnie zasłaniającego jej ciało i twarz – niqab ma chronić patrzących na nią mężczyzn przed grzesznymi myślami. Pracownicy King Khalid Foundation przekonują jednak, że nie wszystko da się zakryć pod ubraniem. Na przygotowanym przez nich plakacie przedstawiono twarz kobiety w zasłonie, spod której widać jedynie jej oczy. Piękne oczy noszące ślady uderzeń. Pod zdjęciem widnieje napis: niektórych rzeczy nie da się zakryć.

Kampania King Khalid Foundation
Kampania King Khalid Foundation

Słowa mogą ranić równie mocno jak cios pięścią. Tych, którzy nie znają tej prostej prawdy usiłowała przekonać libańska kampania z 2013 roku. Przeprowadzona została ona przez organizację pozarządową o wymownej nazwie KAFA (arab.: dość) i opierała się na plakatach przedstawiających twarze kobiet noszące ślady przemocy. Ich rany i blizny imitowały kształt fal dźwiękowych słów, które zostały użyte przeciwko tym kobietom: kurwa, dziwka, suka.

bfdp7ae
Kampania libańskiej organizacji pozarządowej KAFA.
lebanese-anti-domestic-violence-ad
Kampania libańskiej organizacji pozarządowej KAFA.
vh7w27b
Kampania libańskiej organizacji pozarządowej KAFA.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s