W STARYM KINIE

Henryk Sienkiewicz i X muza: „Quo Vadis”

Prace nad Quo Vadis Henryk Sienkiewicz rozpoczął w 1894 roku, chociaż pomysł napisania tej powieści powstał znacznie wcześniej. Była ona bowiem efektem zainteresowania Sienkiewicza światem starożytnym i genezą chrześcijaństwa, rozbudzonego przez dwóch przyjaciół pisarza: malarza Henryka Siemiradzkiego i filologa klasycznego Kazimierza Morawskiego. Po raz pierwszy zainteresowaniom tym Sienkiewicz dał wyraz w 1892 roku w noweli o tematyce religijnej Pójdźmy za nim, której swoistym rozwinięciem miało być właśnie Quo Vadis. Do napisania powieści Sienkiewicz przygotowywał się bardzo starannie: wielokrotnie podróżował do Rzymu, czytał prace francuskich filologów klasycznych i dzieła starożytnych m.in. Tacyta i Swetoniusza. W liście do przyjaciela pisał: Przygotowania do ‚Quo Vadis’ prowadzę sumiennie. Rzym znam dokładnie (…), Tacyta studiuję da capo, no i przewertowałem prawie całą bibliotekę dzieł dotyczących pierwszego wieku naszej ery. Prace nad powieścią utrudniały jednak Sienkiewiczowi problemy zdrowotne i rodzinne, dlatego pierwsze rozdziały Quo Vadis zaczęły powstawać dopiero na początku 1895 roku. Już w marcu jednak Gazeta Polska, Czas, i Dziennik Poznański zaczęły je drukować w odcinkach. Rok później powieść ukazała się w postaci książkowej nakładem wydawnictwa Gebethner i Wolff. Quo Vadis została entuzjastycznie przyjęta zarówno przez czytelników, jak i przez krytykę. Przyniosła też Sienkiewiczowi rozgłos nie tylko w Polsce, ale i w niemal całej Europie (z wyjątkiem Francji, gdzie przyjęta została dość niechętnie), a także w Stanach Zjednoczonych, gdzie ukazała się w nakładzie 400 tys. egzemplarzy. W sumie powieść Quo Vadis została przetłumaczona na czterdzieści osiem języków, a ukazała się w ponad osiemdziesięciu krajach, przy czym w wielu z nich do dziś wpisana jest na listę lektur szkolnych. Oczywiście, największym wyróżnieniem dla powieści była literacka Nagroda Nobla, którą Henryk Sienkiewicz otrzymał w 1905 roku.

Dość szybko dostrzeżono też w Quo Vadis świetny materiał dla innych niż literatura dziedzin sztuki. Z powieści Sienkiewicza jako pierwsza zaczęła czerpać muzyka: Emil Młynarski skomponował operę Ligia z librettem Kazimierza Laskowskiego, Feliks Nowowiejski stworzył natomiast w 1903 roku oratorium Quo Vadis, do którego libretto napisała Antonina Jungst, a które tylko do II wojny światowej zostało wystawione ponad dwieście razy. Na deski teatru Quo Vadis trafiła po raz pierwszy w 1900 roku, równolegle w sztuce angielskiego reżysera Wilsona Barreta oraz Włocha Silvestro d’Arborio. Rok później swoją wizję powieści w jednym z paryskich teatrów przedstawił Emil Moreau. Oryginalny pomysł na zaadaptowanie Quo Vadis za potrzeby teatru mieli artyści z Odessy, gdzie historię stworzoną przez Sienkiewicza wystawiono na arenie cyrkowej w formie pantomimy. Adaptacje sceniczne Quo Vadis miały miejsce również z Polsce. Do najbardziej popularnych należało przedstawienie Chilon Chilonides Józefa Popławskiego.

1912-Quo-Vadis-Enrico-Guazzoni-USA-1
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Enrico Guazzoniego.
Quo_Vadis_poster
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Enrico Guazzoniego.

Sienkiewicz był ponadto jednym z pierwszych na świecie pisarzy, po których utwory sięgnęli twórcy filmowi. Debiut filmowy Sienkiewicza miał bowiem miejsce już w 1899 roku, kiedy to anonimowy reżyser z francuskiej firmy braci Lumière zrealizował sześćdziesięciosekundowy film pt.: Neron wypróbowujący truciznę na niewolnikach. Dwa lata później powieść Sienkiewicza, a właściwie kilka wybranych scen, posłużyła za temat filmu Quo Vadis włoskiego reżysera Ferdynanda Zecca oraz Męczeństwo chrześcijan Francuza Luciena Nonqueta. Na kolejne ekranizacje powieści nie trzeba było długo czekać. Jeszcze w pierwszej dekadzie XX wieku powstały cztery kolejne filmu oparte o fabułę książki Sienkiewicza: Cywilizacja poprzez wieki Georgesa Meliesa, Neron Luigigiego Maggio, Neron podpalający Rzym Edwina Portera oraz W czasach pierwszych chrześcijan Andre Calmettesa. Szczególnie ten ostatni obraz zasługuje na uwagę, choć nie ze względu na jego walory artystyczne. Wyprodukowany został bowiem przez francuską firmę Film d’Art., będącą pierwszą wytwórnią, która wykupiła u Henryka Sienkiewicza prawa do sfilmowania powieści. Dość szybko, bo już w 1912 roku, powstała też pierwsza pełnometrażowa ekranizacja Quo Vadis. Wyreżyserowany przez włoskiego filmowca Enrico Guazzoniego obraz zwracał uwagę przede wszystkim rozmachem inscenizacyjnym i ogromną, jak na tamten okres, liczą statystów (5 tys.). Publiczność przyjęła film z zachwytem (słynny francuski rzeźbiarz Auguste Rodin określił go nawet jako arcydzieło), trafiał bowiem w gusta przeciętnego widza przepychem dekoracji i kostiumów oraz rozmachem kluczowych dla filmu scen: orgii w pałacu Nerona, męczeństwa chrześcijan na arenie cyrkowej i pożaru Rzymu. Z większym dystansem do ekranizacji Guazzoniego odniosła się krytyka, zarówno światowa, jak i polska. Znany krytyk literacki Karol Irzykowski w pierwszej polskiej książce dotyczącej teorii filmu Dziesiąta muza stwierdził nawet, że obraz Guazzoniego jest archeologicznym i krawieckim potpourri powieści. Większość krytyków uważała jednak, że mimo iż filmu nie można określić mianem arcydzieła, jest on z pewnością tworem wyjątkowym i nowatorskim. Kolejna ważna dla historii kina adaptacja Quo Vadis miała miejsce w 1924 roku. Włosko-niemiecka produkcja, wyreżyserowana przez Gabriellina d’Annunzio i George’a Jacoby, zebrała raczej pozytywne opinie krytyków, zwłaszcza polskich, którzy uznali ten obraz za najlepszą do tej pory ekranizację powieści Sienkiewicza. Szczególne uznanie recenzentów zyskała rola znanego niemieckiego aktora Emila Janningsa, kreującego postać Nerona. Karol Irzykowski w recenzji filmu dla Wiadomości Literackich określił tę kreację jako interesującą i oryginalną.

34gxbhx
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Gabriellina d’Annunzio i George’a Jacoby
quovadis_1925_2
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Gabriellina d’Annunzio i George’a Jacoby

Najsłynniejszą adaptacją powieści Sienkiewicza jest jednak wyprodukowany w 1951 roku przez amerykańską wytwórnię Metro Goldwyn Meyer, a wyreżyserowany przez Mervyna Le Roya film Quo Vadis. W filmie tym, będącym zarazem pierwszą dźwiękową ekranizacją powieści, główne role kreowali Peter Ustinov, Deborah Kerr i Robert Taylor. Produkcja ta była typowym wielkim widowiskiem filmowym, o czym świadczy nie tylko budżet filmu przekraczający 8 milionów dolarów, 30 tys. statystów, bogactwo dekoracji i kostiumów, ale także kampania reklamowa jaka poprzedzała wejście obrazu na ekrany kin. Widza miała zachęcić m.in. informacja, że dla potrzeb filmu zbudowana została absolutnie identyczna tylko znacznie większa replika rzymskiego Koloseum. Film został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność, nie spodobał się natomiast krytyce, mimo iż otrzymał aż dziewięć nominacji do Oscara. Współczesnemu widzowi dzieło Le Roya musi wydawać się nieznośnie pompatyczne i przerysowane, jest w nim jednak pewien urok, który sprawia, że ogląda się je z przyjemnością. Niezaprzeczalnie, ogromne wrażenie robi wspaniała scenografia i piękne kostiumy, największym atutem filmu pozostaje jednak obsada. Neron w wykonaniu Petera Ustinova to prawdziwy majstersztyk aktorski. Kreacją tą amerykański aktor ustawił niezwykle wysoko poprzeczkę każdemu przyszłemu odtwórcy roli szalonego cesarza. Michał Bajor w polskiej adaptacji Quo Vadis, niestety, nie dał rady jej przeskoczyć. Dobrze poradzili sobie także Robert Taylor i Deborah Kerr w rolach Winicjusza i Ligii. Przyczepić mogłabym się chyba tylko do postaci Petroniusza, ale i to podyktowane byłoby raczej moją fanatyczną miłością do tej postaci, niż aktorskimi niedostatkami Leo Genna. Nie urodził się bowiem jeszcze aktor, który w moim mniemaniu sprostałby tej roli. Twórcy filmu momentami dość mocno odeszli od literackiego pierwowzoru, co gorsza, nie zachowali jego przesłania. Dla Henryka Sienkiewicza miłość Ligii i Marka Winicjusza była tylko pretekstem do opowiedzenia historii o narodzinach i triumfie chrześcijaństwa, a głównymi postaciami jego powieści byli Petroniusz i Chilon Chilonides. Scenarzyści fimu skupili się natomiast na wątku miłosnym i historii cesarza Nerona, który zdecydowanie staje się postacią pierwszoplanową.

Quo vadis (1951) 3 VHS USA
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Mervyna Le Roya
quovadisaffiche25293957
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Mervyna Le Roya

Ostatnia zagraniczna próba ekranizacji Quo Vadis to sześcioodcinkowy serial telewizyjny, wyprodukowany w koprodukcji włosko-francusko-niemieckiej w 1985 roku. Jedyna polska ekranizacja Quo Vadis powstała natomiast dopiero w 2001 roku, chociaż reżyser – Jerzy Kawalerowicz – przygotowywał się do niej już trzydzieści lat wcześniej, zachęcony nominacją do Oscara dla jego Faraona. W dobie PRL-u wymowa powieści Sienkiewicza uniemożliwiała jednak realizację takiego filmu. Szansa pojawiła się w latach 80., kiedy amerykańska wytwórnia filmowa Metro Goldwyn Meyer zaproponowała swój udział w ekranizacji Quo Vadis. Wycofała się jednak z propozycji, gdy w Polsce wprowadzono stan wojenny. Po raz kolejny Jerzy Kawalerowicz wrócił do pomysłu realizacji rodzimej wersji Quo Vadis pod koniec lat 90., gdy na przeszkodzie ekranizacji powieści stały już tylko względy finansowe, a nie ideologiczne. Kawalerowicz i producent filmu Mirosław Słowiński rozwiązali jednak problem funduszy wzorując się na Jerzym Hoffmanie, twórcy pierwszej polskiej superprodukcji. Budżet filmu oparli na kredycie bankowym, przy czym bank zainwestował nie tylko w produkcję filmu, sponsorował także jego produkcję i dystrybucję.

Choć media, oczywiście, interesowały się realizacją filmu, dzieło Kawalerowicza nie wywołało takiej dyskusji w prasie, jaką kilka lat wcześniej spowodowała ekranizacja innej powieści Sienkiewicza – Ogniem i mieczem. Nie powtórzyła się nawet ogólnopolska dyskusja na temat słuszności wyboru aktorów odtwarzających główne role; np. debiutująca w filmie modelka Magdalena Mielcarz, kreująca postać Ligii, była obiektem zainteresowania prasy (zwłaszcza kobiecej) bardziej ze względu na kontrakt ze znanym koncernem kosmetycznym niż udział w ekranizacji Quo Vadis. Odniosłam wówczas wrażenie, że wszyscy dziennikarze i krytycy założyli z góry, że Jerzy Kawalerowicz może nakręcić wyłącznie wybitny film. Zapowiadając ekranizację Quo Vadis Jerzy Kawalerowicz twierdził, że nie zamierza powielać pomysłów swoich poprzedników i wykorzystywać tych samych wątków powieściowych tj. schyłku cywilizacji starożytnej lub motywu miłości Winicjusza i Ligii. Jego Quo Vadis miało być dramatem władzy, wiary i miłości. Wielokrotnie podkreślał też aktualność i uniwersalny charakter przesłania powieści Sienkiewicza. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego w filmie zupełnie je zmienił…Niewątpliwie zapowiedź zepchnięcia wątku miłosnego na drugi plan, a wyeksponowanie problematyki duchowej przemiany Petroniusza i jego bratanka, oraz nawrócenia Chilona Chilonidesa, były zgodne z koncepcją literackiego pierwowzoru, to one bowiem stanowią trzon powieści Sienkiewicza. Już na etapie realizacji film miał olśnić widzów ogromnymi liczbami: 71 mln zł budżetu, 127 dni zdjęciowych w Polsce, Tunezji i Francji, 5 tys. rekwizytów, 2 tys. statystów, 95 km taśmy filmowej. Widzów miały zachęcić gigantyczne dekoracje m.in. replika Forum Romanum zbudowana w podwarszawskim Piasecznie, oraz nazwiska znanych aktorów: Pawła Deląga, Michała Bajora, Bogusława Lindy, i Jerzego Treli. Niestety, efektów tych starań nie widać na ekranie.

3929_quo-vadis-400
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Jerzego Kawalerowicza

Niewątpliwie Jerzy Kawalerowicz otworzył nowy etap w historii polskiej kinematografii. Jego Quo Vadis stanowi bowiem pierwszą, niezwykle zresztą udaną, parodię powieściowego pierwowzoru. Reżyser bronił się przed zrobieniem filmu w hollywoodzkim stylu i to mu się udało. Tyle tylko, że zamiast opowieści o wielkiej miłości, władzy i wierze wyszło mu efekciarskie, ckliwe romansidło, pozbawione w dodatku sienkiewiczowskiego ducha. Krytyka zagranicznych ekranizacji Quo Vadis, w których, według Jerzego Kawalerowicza brak było Sienkiewicza, okazała się jedynie pustosłowiem, bowiem rodzima produkcja także nie zachowała klimatu powieści. Wbrew zapowiedziom reżysera na pierwszy plan wysuwa się wątek Winicjusza i Ligii, podczas gdy problematyka duchowej przemiany Petroniusza i jego bratanka, stanowiąca, jak wspominałam, trzon powieści, została całkowicie pominięta. Zwycięstwo nowej wiary u Sienkiewicza to nie spektakularne męczeństwo chrześcijan, czy chrzest Winicjusza, lecz nawrócenie człowieka tak niegodziwego jak Chilon Chilonides, i rozmiłowanego w urokach rzymskiego stylu życia Petroniusza. Pominięcie sceny śmierci Chilona, wyrażającej ostateczny triumf chrześcijaństwa, sprawia więc nie tylko, że rola Jerzego Treli zostaje nagle urwana, jakby zawieszona w próżni, ale pozbawia film puenty. Świetna kreacja aktorska pozwoliła przynajmniej zachować oryginalną koncepcję postaci, czego nie da się, niestety, powiedzieć o Petroniuszu. Podobieństwo między powieściowym bohaterem, a kreującym go aktorem dostrzega najwyraźniej tylko Jerzy Kawalerowicz, ponieważ nadęty zarozumialec, którego cięte i spontaniczne – w zamyśle Sienkiewicza – repliki sprawiają wrażenie wyuczonych i stale odtwarzanych, w niczym nie przypomina powieściowego poety-filozofa. O filmowej Ligii trudno w ogóle cokolwiek powiedzieć. Skąpe umiejętności aktorskie nie pozwoliły Magdalenie Mielcarz stworzyć postaci, jeśli nie ciekawej, to przynajmniej wiarygodnej. Z równie drewnianym Pawłem Delągiem w roli Marka Winicjusza stanowili jednak niewątpliwie dobrana parę…

39
Plakat do filmu „Quo Vadis” w reż. Jerzego Kawalerowicza

W całym filmie zaskakują jedynie efekty specjalne. Szkoda, że niemile. Kluczowe dla filmu sceny, takie jak pożar Rzymu, męczeństwo chrześcijan na arenie czy śmierć Petroniusza nie robią wrażenia, a powtarzane kilkakrotnie te same ujęcia rażą sztucznością. Dzieła zniszczenia dopełnia zakończenie, będące nieudolną próbą zmiany przesłania powieści. Niestety, zamiast skłaniać do refleksji, wywołuje ono wrażenie, iż film stał się ofiarą bałaganu w montażowni. Skoro jednak w ekranizacji innego dzieła Sienkiewicza zaplątała się całkiem współczesna ciężarówka, to dlaczego do Quo Vadis nie mogła się zakraść panorama XX-wiecznego Rzymu? Jerzy Kawalerowicz o Quo Vadis mówił dużo, zapomniał chyba jednak uprzedzić, że przygotowuje bardziej „wariację na temat” niż ekranizację tej powieści.

Reklamy

4 thoughts on “Henryk Sienkiewicz i X muza: „Quo Vadis”

  1. Łał! Tyle nowych wiadomości. Szczególnie o tych najstarszych adaptacjach i ekranizacjach. Super tekst 🙂 Dzięki za poszerzenie horyzontów!

    1. Bardzo dziękuję 🙂 cieszę się, że wniosłam coś nowego, tym bardziej że nie wykluczam innych ekranizacji powieści Sienkiewicza 🙂 ale dla Ciebie przygotowałam coś specjalnego na najbliższą środę – nie będzie to wprawdzie temat etnograficzny, ale myślę, że Ci się spodoba 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s