KSIĄŻKI

Szeryf i dom zły: „Gniew” Zygmunta Miłoszewskiego

Wciągający kryminał i bolesny rachunek sumienia dla społeczeństwa w jednej powieści? Nie tylko Skandynawowie potrafią to robić. Zygmunt Miłoszewski radzi sobie w tym zakresie równie dobrze.

Olsztyn, 2013 rok. Prokurator Teodor Szacki prowadzi idealne życie: ma atrakcyjną narzeczoną, po latach rozłąki znów mieszka z córką, jest gwiazdą miejscowej prokuratury, a lokalne media nadały mu miano niezłomnego szeryfa. Tak sytuację olsztyńskiego stróża prawa widzi postronny obserwator. On sam ma zgoła odmienny pogląd i swoją egzystencję przyrównuje raczej do olsztyńskiej jesieni – mgła i marznąca mżawka – niż beztroskiej idylli. Teodor Szacki ma na co narzekać: w pracy bezskutecznie czeka na godną siebie sprawę, współpracownicy nazywają go Królem Mroku, narzeczona zbyt często wspomina o konieczności „poważnej rozmowy”, a córka wieszczy swoją rychłą śmierć na skutek warmińskiego klimatu. Prokuratora Szackiego wkurza wszystko: od warmińskiej pogody począwszy, przez czarną kawę bez cukru i śmietanki, którą pije, aby podtrzymać reputację twardziela, na korkach w Olsztynie kończąc. Nie przepada też za swoją nową szefową, która za matczynym uśmiechem skrywa osobowość krokodyla, oraz wiecznie smutnym policjantem, z którym chwilowo musi współpracować. Szacki ma niewiele rozrywek, cały wolny czas stara się bowiem poświęcać młodej partnerce i dorastającej córce. Musi się przy tym nieźle napocić jako że panie przepadają za sobą, gdy są same, i skaczą sobie do gardeł, gdy tylko ich ukochany mężczyzna pojawia się w pobliżu. Nic dziwnego, że swojej ulubionej rozrywce przepełniony gniewem prokurator oddaje się w samotności, najczęściej w drodze do pracy. Wtedy może spokojnie wymyślać najokrutniejsze z możliwych tortur dla olsztyńskiego inżyniera ruchu, przez którego miejscowi kierowcy dzień w dzień mdleją z wściekłości.

W poniedziałek, 25 listopada, Szacki ma wyjątkowo podły nastrój. Musi się bowiem przebić nie tylko przez gigantyczne korki, ale i błoto na placu budowy. A wszystko po to, aby odfajkować Niemca, co w lokalnym żargonie oznacza przedwojenne szczątki. Jednak wtorek, 26 listopada, mimo mgły i marznącej mżawki nabiera kolorów, Niemiec okazuje się bowiem nie być Niemcem, a na pewno nie przedwojennym. Tego dnia prokurator Szacki rozpoczyna najbardziej skomplikowane śledztwo w swojej karierze. Śledztwo, które zaprowadzi go do domu złego i zrewiduje wiele dotychczasowych poglądów na życie. A także skłoni do wypicia ulubionej kawy z cukrem i śmietanką. Teodor Szacki zrozumie bowiem, że bycie twardzielem nie polega na szpanerskich zagrywkach, lecz gotowości do poświęcenia wszystkiego w obronie swojej rodziny.

Gniew 2-2

Zygmunt Miłoszewski z przytupem zakończył przygodę z prokuratorem Szackim. Gniew to najmroczniejsza i najbardziej okrutna część trylogii, najmocniej też oddziałująca na emocje czytelnika. Autor wziął się bowiem za bary z tematem trudnym, wciąż uchodzącym za społeczne tabu, dotykającym problemu, którego lepiej nie widzieć. Sprawiającym, że większość Polaków nagle głuchnie, wmawiając sobie, że „pewnie jej się należało”. Bo zupa była za słona, obiad podany o 5 minut za późno, mieszkanie nie dość wysprzątane… Afera teczkowa czy zbrodnia sprzed lat to tematy, które łatwo można uznać za przynależne do świata literackiej fikcji, przemoc domowa to problem znacznie bardziej namacalny. Istniejący dzięki społecznemu przyzwoleniu na dawanie kobietom „chmur” za niegrzeczne zachowanie. Zamykanie na strychu, wyzywanie, katowanie, stosowanie przemocy seksualnej, znęcanie psychiczne. W ostatniej części trylogii Miłoszewski pokazał jak bardzo mężczyzna może skrzywdzić nie tylko kobietę, ale i własne dzieci, dorastające z obrazem upokarzanej i katowanej matki przed oczami. Obrazem, który być może nie pozwoli im w przyszłości stworzyć normalnej, szczęśliwej rodziny. Który wypali znamię równie mocne, jak ślad na kości połamanej przez domowego kata. Miłoszewski po raz kolejny wkłada kij w mrowisko, prowokuje do dyskusji, stawia pytania, lecz nie daje na nie odpowiedzi. Czy przemoc domowa to wynik męskiej chęci dominacji? Czy może społeczna tradycja? Prokurator Szacki nigdy się tego nie dowie, nigdy jednak ponownie nie zlekceważy „pseudopandy” przy swoim biurku. Miłoszewski postawił w Gniewie jeszcze jedno pytanie, najtrudniejsze ze wszystkich, na które odpowiedź może nie mieścić się w ramach obowiązujących norm moralnych, etycznych i prawnych. Gniew odczuwa bowiem nie tylko prokurator Szacki. To także emocja, która w pewnym momencie zaczyna towarzyszyć niemal każdej ofierze przemocy domowej. A prawo bywa bezsilne, lub zbyt łagodnie obchodzi się ze sprawcami przemocy domowej… Może więc prawo to nie wszystko? Może ofiary mają prawo do własnej zemsty…? A może społeczeństwu potrzebny jest tajemniczy mściciel, który przywróci skrzywdzonym kobietom godność? Zygmunt Miłoszewski po raz kolejny pokazał, że umie uderzyć tak, żeby zabolało. Tym razem też wali prosto między oczy i wysadza czytelnika z cieplutkiego kokona przekonań o własnej prawości. Za cierpienie ofiar przemocy domowej odpowiedzialni są bowiem nie tylko jej sprawcy. Winę ponosi także każda osoba, która widzi, słyszy, podejrzewa i nic z tym nie robi. Zrozumiał to Szacki, czas by pojęli to także bardziej rzeczywiści Polacy.

W Gniewie jest wszystko, do czego Zygmunt Miłoszewski przyzwyczaił czytelników w poprzednich tomach trylogii: świetnie skonstruowana intryga, umiejętnie stopniowane napięcie, sarkastyczny hejt na budowniczych polskich miast i plany zagospodarowania przestrzennego, wisielczy humor i wbijające w fotel zakończenie. Według niektórych recenzentów pozostawiające furtkę dla kolejnych tomów. Według mnie stanowiące kwintesencję pytań o prawo do samosądów. Można się, oczywiście, zżymać, że intryga nie jest specjalnie oryginalna (nie jest), postacie są zbyt stereotypowe i jednowymiarowe (są), a czarny humor jest nie na miejscu. Można to natomiast potraktować jako przeciwwagę dla emocjonalnego ciężaru powieści. Pomimo kilku drobnych wad Gniew jest bardzo dobrą powieścią kryminalną, od której momentami trudno się oderwać. Ziarno prawdy zostało, przez niektóre środowiska, okrzyknięte powieścią antypolską. Biorąc pod uwagę stosunek znacznej części Polaków do konwencji o przeciwdziałaniu przemocy domowej, dziwię się, że Gniewu nie spotkał dotąd podobny los…

Reklamy

4 thoughts on “Szeryf i dom zły: „Gniew” Zygmunta Miłoszewskiego

  1. Ty mnie już nie kuś tym Miłoszewskim 😀 Ja już jestem przekonana do niego, tylko wciąż w kolejkę mi się nie wpisuje 😀 Ale teraz mu nie daruje. Ładuję na czytnik – będzie umilał kolejną krotką podróż do PL 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s