KSIĄŻKI

Czarownica mimo woli: „Panna Lois od czarów” Elizabeth Gaskell

Elizabeth Gaskell opuściła wiktoriańską Anglię i przeniosła czytelnika do XVII-wiecznej Ameryki. W sam środek polowania na czarownice.

Anglia, 1691 rok. Spokojne i w miarę szczęśliwe życie Lois Barclay kończy się wraz ze śmiercią rodziców. Dziewczyna zostaje sama, pozbawiona opieki krewnych, odtrącona przez rodziców zakochanego w niej Ralpha. Na łożu śmierci matka wyjawia Lois, że za oceanem, w Nowej Anglii mieszka jej brat, Ralph Hickson. Mężczyzna wiele lat temu poróżnił się z rodziną i opuścił Anglię. Teraz ten sam los czeka jego siostrzenicę, o której istnieniu nawet nie wie. Lois musi opuścić znany sobie świat i przemierzyć ocean w poszukiwaniu nowego życia. Los ma dla niej jednak przykrą niespodziankę, w miasteczku Salem w Nowej Anglii spotyka ją bowiem chłodne przyjęcie. Wuj jest umierający, a jego żona Grace niechętnie patrzy na rzekomą krewną. Dzięki swej łagodnej naturze i chęci do pracy, Lois udaje się jednak wkraść w łaski ciotki i ciotecznego rodzeństwa: Manasseha, Faith i Prudence. Do czasu jednak…. Zbudowany na kruchych podstawach świat Lois zaczyna ponownie chwiać się wraz z pogłębiającym się obłędem Manasseha. Mężczyzna raz po raz doświadcza wizji sugerujących, że musi poślubić Lois, by uchronić ich oboje od śmierci. Dziewczyna stara się unikać jego zalotów, wiedząc, że nie jest wymarzoną przez Grace kandydatką na żonę dla jej jedynego syna. Nie żywi też do kuzyna żadnych uczuć, poza wdzięcznością za zapewnienie jej dachu nad głową po śmierci wuja. Prawdziwe problemy Lois zaczynają się jednak wraz z przyjazdem do Salem młodego pomocnika pastora, pana Nolana, będącego obiektem namiętnej miłości ze strony Faith. Młodzieniec nie jest świadomy owego uczucia, co gorsza, szybko zwraca swe oczy w stronę ślicznej i pełnej wdzięku Lois. Tymczasem w miasteczku zaczyna narastać panika spowodowana szerzącymi się pogłoskami o uprawianiu czarnej magii przez niektóre jego mieszkanki. Miejscowy pastor, pan Tappau, oskarża kobiety o rzucenie uroku na swe córki – dziewczynki cierpią na uporczywe konwulsje i wydają dziwne okrzyki, przypominające wycie dzikiego zwierzęcia. Wkrótce podobne dolegliwości zaczynają dotykać inne dziewczęta w miasteczku, także Prudence. Ta, bez wahania, wskazuje Lois jako winną jej obłędu. Panna Barclay zostaje postawiona przed sądem jako czarownica.

Panna Lois od czarow OK

W 1691 roku w miasteczku Salem w Massachusetts doszło do zbiorowej histerii. Zaczęło się od córki miejscowego pastora Betty Parris, i jej kuzynki Abigail Williams, które dotknęła dziwna przypadłość: dziewczynki cierpiały na nieuzasadnione konwulsje. Zgodnie twierdziły, że zostały poddane urokowi rzuconemu przez trzy mieszkanki Salem, m.in. murzyńską niewolnicę Titubę. Stopniowo tajemnicze drgawki zaczęły dotykać coraz większą ilość dziewcząt, a mieszkańcy miasteczka nabrali przeświadczenia, że pojawił się wśród nich Szatan. Psychoza narastała, a w jej efekcie w marcu rozpoczęło się słynne polowanie na czarownice. O czary mógł zostać oskarżony praktycznie każdy: wystarczy, że krowa przestała dawać mleko dzień po kłótni z sąsiadem, by padło na niego straszliwe podejrzenie o rzucenie uroku. W miasteczku rzekomo pojawiły się miauczące psy i szczekające koty. Psychoza ta doprowadziła przed sąd co najmniej osiemdziesiąt osób, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Niektórzy, w wyniku tortur, przyznawali się do władania diabelskimi mocami – tym oszczędzano życie. Dwadzieścia kobiet, które odmawiały przyznania się do rzekomej winy zamordowano w majestacie prawa: zostały spalone na stosie lub powieszone. Badaczom do dziś trudno jest wskazać przyczynę wydarzeń w Salem. Niektórzy tłumaczą je zatruciem sporyszem – grzybem wywołującym halucynacje i konwulsje. Inni – zbiorową histerią, spowodowaną nudą egzystencji w purytańskim środowisku. Elizabeth Gaskell wykorzystała obłęd mieszkańców Salem do opowiedzenia historii o ludzkiej małostkowości i ciemnocie. Panna Lois od czarów jest literacką fikcją, do złudzenia przypominającą prawdziwe wydarzenia w Salem.

Gaskell doskonale zdaje sobie sprawę, że życie w Nowej Anglii nie należało do łatwych. Stałe zagrożenie napaścią Indian, purytanizm nakazujący absolutne podporządkowanie ziemskiej egzystencji wierze i praktykom religijnym, wreszcie konieczność wydzierania ziemi piędź po piędzi dzikiej naturze – to wszystko odbierało poczucie bezpieczeństwa i resztkę radości życia. Dzieci trzymane były krótko, nie wolno im się było zanadto oddalać od domów, a ich największą rozrywkę stanowiło słuchanie opowieści biblijnych. Nic więc dziwnego, że to one właśnie, być może w rozpaczliwiej próbie zwrócenia na siebie uwagi i odgonienia nudy, rozpętały psychozę w Salem. Elizabeth Gaskell nie stosuje jednak żadnej taryfy ulgowej – o ile bowiem dzieciom można wybaczyć głupotę, o tyle dorosłym już nie. A ci przecież nader łatwo uwierzyli w rzucane przez najmłodszych oskarżenia. Po części z rzeczywistego strachu przed diabłami hulającymi po ziemi, po części z tchórzostwa nie pozwalającego bronić nawet członków rodziny, a w dużej mierze, niestety, z wyrachowania i małostkowości. W zarzutach o praktykowanie czarnej magii dostrzegli bowiem możliwość zemsty na nielubianej sąsiadce lub ukrycia wstydliwej choroby w rodzinie.

Elizabeth Gaskell należy do pisarzy, którzy nie boją się trudnych tematów. O ile jednak w Paniach z Cranford problem emancypacji kobiet przedstawiła w sposób lekki i przyjemny, o tyle w Pannie Lois od czarów atmosfera od początku jest duszna i mroczna. Groza narasta z każdą przeczytaną stroną, w miarę jak padają kolejne oskarżenia, wokół Lois zaciska się krąg podejrzeń, ona sama zaczyna wątpić w swoją niewinność, a czytelnik nabiera przekonania, że ta historia nie będzie mieć happy endu. Elizabeth Gaskell postawiła się w roli człowieka oświeconego, który z przerażeniem patrzy na religijną ciemnotę, w której tkwili mieszkańcy Salem. Ten moralizatorski ton może niekiedy drażnić, czytelnik bowiem jest na tyle inteligentny, by samodzielnie wyrobić sobie ocenę wydarzeń. Niemniej jednak Panna Lois od czarów jest świetną powieścią, a jej jedyną wadą jest zbyt mała objętość, ma bowiem zaledwie 118 stron. Bez wątpienia Elizabeth Gaskell stworzyła uniwersalną opowieść o ludzkiej skłonności do okrucieństwa i podłości, będącą wciąż aktualną przestrogą dla religijnych fanatyków. Przesłanie Panny Lois od czarów nie straciło nic ze swej aktualności nawet dziś, w czasach, gdy stosy i szubienice dla rzekomych czarownic z powodzeniem zastępują środki masowego przekazu.

Reklamy

6 thoughts on “Czarownica mimo woli: „Panna Lois od czarów” Elizabeth Gaskell

  1. Ta książka udowadnia, że nie potrzeba setek stron, by zbudować dramat. Historia Lois jest smutna i – tak jak napisałaś – klimat powieści jest bardziej posępny niż w innych historiach.
    Nieśmiało polecam inną krótką powieść Gaskell pt. „Kuzynka Phyllis” oraz pełne grozy „Niesamowite historie”. Obie książki wydało też C&T.
    pozdrawiam 🙂

    1. Polecaj śmiało! Zawsze jestem za to bardzo wdzięczna – właśnie w ten sposób dowiedziałam się o „Pannie Lois od czarów” chociażby 🙂 Już zapisuję sobie „Kuzynkę Phyllis” na liście do przeczytania. „Niesamowite historie” już się na niej znajdują, pisała o nich Olga z Wielkiego Buka 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s