W STARYM KINIE

Henryk Sienkiewicz i X Muza: „Potop”

Henryk Sienkiewicz rozpoczął pracę nad drugą częścią Trylogii w bardzo trudnym dla siebie roku 1884. Borykał się wówczas z nieuleczalną chorobą, a w końcu i śmiercią żony, oraz własnymi problemami zdrowotnymi, które zmuszały go do częstych podróży po wielu europejskich uzdrowiskach. Powieść została ukończona w sierpniu 1886 roku w uzdrowisku Kaltenleutgeben. Sienkiewicz był wówczas w tak złym stanie psychicznym, że nawet ukończenie powieści nie przyniosło mu oczekiwanej satysfakcji. W liście do przyjaciela pisał: Jestem, co się nazywa zmęczony, a jednak przez te ciężkie lata tak przywykłem do tej orki, że nie wiem, co będę robił z jutrzejszym dniem (..) Aż mi dziwno, żem ten „Potop” skończył. Nie doznaję nawet dziś jeszcze tego zadowolenia, którego się spodziewałem. Trzecie, po opowiadaniu Niewola tatarska i powieści Ogniem i mieczem, dzieło Sienkiewicza o tematyce historycznej kontynuuje przesłanie pierwszej części Trylogii: ku pokrzepieniu serc. Akcja powieści rozgrywa się w XVII wieku w Polsce, w czasie najazdu szwedzkiego, który pisarzowi posłużył jako tło do ukazania wielkiego, patriotycznego zrywu narodu polskiego przeciwko najeźdźcy.

Ekranizacji Potopu jako pierwszy podjął się Edward Puchalski – dziennikarz, aktor i dyrektor grup teatralnych, który otrzymał od Sienkiewicza zgodę na adaptację filmową nie tylko drugiej części Trylogii, ale także powieści Krzyżacy. Na potrzeby realizacji tych dwóch obrazów Puchalski stworzył spółkę filmową Sokół, w której jako pierwsza miała powstać ekranizacja Potopu, zatytułowana Obrona Częstochowy. Główne role w tej produkcji powierzono Stefanowi Jaraczowi (Wołodyjowski), Aleksandrowi Zelwerowiczowi (Zagłoba), i Marii Dulębie (Oleńka). Zdjęcia rozpoczęły się w 1912 roku; przez półtora roku nakręcono większość scen, z wyjątkiem batalistycznych, które stały się przyczyną porażki Puchalskiego. W scenach tych, w roli armii szwedzkiej i polskiej, miało bowiem wystąpić wojsko rosyjskie. Jednak władze Rosji wycofały zgodę w 1914 roku i Puchalski musiał przerwać zdjęcia. Zniechęcony niepowodzeniem w Polsce wyjechał do Moskwy, gdzie zdołał przekonać szefów wytwórni Chanżonkowa do realizacji Potopu. Reżyserem dwuseryjnego filmu został Piotr Czardynin, który miał już doświadczenie w dziedzinie adaptacji filmowych znanych dzieł literackich. Film powstał więc z udziałem aktorów rosyjskich (rolę Kmicica grał Iwan Mozżuchin), a na ekrany kin wszedł w kwietniu 1915 roku. Na kolejną ekranizację drugiej części Potopu trzeba było czekać ponad pół wieku.

Potop_film
Kadr z filmu „Potop” w reż. Jerzego Hoffmana.

W latach 60., niewątpliwie zachęcony powodzeniem swego poprzedniego filmu widowiskowego Krzyżacy, o ekranizacji Potopu myślał Aleksander Ford. Po wydarzeniach z 1968 roku wyjechał jednak z Polski. Realizacji filmu mógł więc podjąć się Jerzy Hoffman, który dla tego obrazu zrezygnował z propozycji Josepha Fryda (dystrybutora Ogniem i mieczem we Włoszech) ekranizacji opowiadania Aleksandra Puszkina Córka kapitana albo powieści Juliusza Verne’a Kurski carski. Fryd proponował Polakowi w sumie 25 tys. dolarów na realizację któregoś z tych filmów, jednak jak mówi sam Hoffman, wtedy interesowała go wyłącznie ekranizacja Potopu.

Realizacja Potopu trwała prawie pięć lat. Jeszcze na etapie realizacji obrazu, Jerzy Hoffman pytany o różnice pomiędzy powstającym Potopem, a Panem Wołodyjowskim, mówił: Będzie to film większy – rozmiarami, długością projekcji, liczbą statystów, wielkością dekoracji (…) Chcę, by był to film surowszy, by losy poszczególnych bohaterów odgrywały w nim większą rolę, by śmierć była prawdziwym dramatem. Będzie to film o rozstaniach z tymi, którzy odchodzili na wojnę i powitaniach z tymi, którym udało się z niej powrócić (…) Chciałbym, aby również i faktura tego filmu była surowsza, by czuło się w nim znój, pot, krew i mękę.

Przy realizacji Potopu istotne było dokonanie pewnych zmian i skrótów w stosunku do literackiego pierwowzoru. Ekranizacja druiej części Trylogii i tak była najdłuższym filmem w polskiej kinematografii – obie części trwały bowiem w sumie ponad pięć godzin. Jerzy Hoffman obliczał natomiast, że bez skrótów film trwałby ok. 20 godzin. Przy opracowywaniu scenariusza Hoffman współpracował m.in. z prof. Adamem Kerstenem, który pełnił funkcję współscenarzysty i konsultanta naukowego, dzięki czemu, jak sam twierdzi, możliwe były dokonanie cięć bez ryzyka popełnienia błędów historycznych. O zmianach w scenariuszu Kersten mówił: Z wielkiego gmachu, którym jest powieść Sienkiewicza, trzeba było wykroić mały domek, który w maksymalnym stopniu przypominałby pierwowzór. Zmian i skrótów w treści filmu dokonywano na różnych etapach realizacji, także w trakcie montażu. W ich efekcie wyeliminowano kilka wątków powieściowych i wielu bohaterów m.in. Ketlinga, Anusię Borzobohatą-Krasieńską, Rzędziana, znacznie też ograniczono rolę Zagłoby. Wszystkie wydarzenia skoncentrowane zostały wokół jednej postaci: Andrzeja Kmicica. Prof. Kersten tak tłumaczył wybory, których musieli dokonywać scenarzyści: Najważniejsze przy opracowywaniu scenariusza wydawało się przekazanie pewnych treści emocjonalnych, refleksji nad normami obowiązku i wierności. Ta podstawowa sprawa, którą starałem się forsować, sprowadza się do następującej fabuły. Otóż, jest taki młody zwierzak. Nazywa się Kmicic. Pali, morduje i grabi. Trochę dla ojczyzny, ale przede wszystkim dla własnego interesu. Później zapędza się w tym zabijaniu i zabija w imię niesłusznej sprawy. Jeszcze później – zabija już w słusznej sprawie. Ale gdyby żył dzisiaj, stopniowo i powoli mógłby zacząć się zastanawiać czy zabijanie w ogóle ma sens.

olbrychski daniel_6111850
Kadr z filmu „Potop” w reż. Jerzego Hoffmana.

Premiera pierwszej części Potopu odbyła się we wrześniu 1974 roku, drugiej – miesiąc później. Jeszcze w tym samym roku Jerzy Hoffmn otrzymał Grand Prix na I Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdańsku, a Daniel Olbrychski nagrodę za najlepszą rolę męską. Potop otrzymał też nagrodę publiczności. Rok później film Hoffmana zdobył Nagrodę I stopnia Ministra Kultury i Sztuki. W tym samym roku Potop otrzymał nominację do Oscara za najlepszy film zagraniczny. Nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej zdobył wówczas film Amarcord Felliniego, ale jak mówi sam Hoffman: Nie wstyd mi było przegrać z filmem mistrza. Potop został niezwykle entuzjastycznie przyjęty zarówno przez publiczność, jak i przez krytykę. Jednak tylko widzowie wytrwali w swym początkowym zachwycie, sprawiając jednocześnie, że film Jerzego Hoffmana stał się jednym z rekordzistów w polskiej kinematografii – w ciągu blisko 30 lat obejrzało go bowiem prawie 14 mln osób. Entuzjazm prasy słabł natomiast wraz z czasem upływającym od premiery.

Pierwsze recenzje były dla twórców filmu bardzo pochlebne. Krytycy całkowicie zaakceptowali hoffmanowską wizję powieści Sienkiewicza: chwalili artstyczną range filmu, wierność wobec literackiego pierwowzoru, popierali dokonane przez scenarzystów skróty i zmiany. W recenzjach dużo miejsca poświęcano też obsadzie aktorskiej; szczególne uznanie w oczach krytyków zyskał Daniel Olbrychski, odtwórca roli Kmicica. Większość recenzentów przychylnie odniosła się także do roli Małgorzaty Braunek, jako Oleńki Billewiczówny, uznając jej kreację za zgodną z sienkiewiczowską wizją tej postaci. Z czasem jednak nastawienie prasy zaczęło się zmieniać, a negatywne opinie o filmie Hoffmana dotyczyły przede wszystkim skrótów i zmian. Recenzenci krytykowali trafność wyboru wątków, które w filmie uległy redukcji lub eliminacji. Pojawiał się także zarzut, że twórcy filmu sprowadzili fabułę powieści do rangi komiksu historycznego bądź romansu płaszcza i szpady. Wielu dziennikarzy podejmowało także temat wyjątkowego znaczenia Trylogii Henryka Sienkiewicza dla Polaków. Przyczyny upatrywali w dziejach polskiego narodu, porównując ciosy jakie zadała mu II wojna światowa do sytuacji Polaków w czasach, gdy Sienkiewicz tworzył Trylogię: uciskany przez okupanta naród znów szukał pocieszenia, a powieści Sienkiewicza ponownie stały się dziełami „ku pokrzepieniu serc”. Przywiązanie do Trylogii i stosunek Polaków do jej ekranizacji najlepiej chyba określił Cezary Wiśniewski, który stwierdził: Niechby się zatem „Potop” nie udał, byłoby to prawdziwe Ujście polskiej kinematografii, zawód dla wielu milionów. Nie wszyscy jednak podzielali taki sposób patrzenia na ekranizacje powieści Sienkiewicza. Rok po premierze Potopu magazyn Kino opublikował dyskusję historyków i filmowców, w której zarówno o powieści Sienkiewicza, jak i filmie Hoffmana, mówiono już tylko jako obrazie z życia XVII-wiecznej Polski, który dawno utracił sienkiewiczowskie przesłanie. Emocjonalne podejście do filmu zdecydowanie ironicznie potraktował Zygmunt Kałużyński, który w recenzji na łamach Polityki pisał: „Potop” to już nie jest film; jest to sukces narodowy. W ostatnim sezonie wymienia się dwa takie: triumf drużyny piłkarskiej we Frankfurcie i nasz film (…) Jest to największe widowisko zrobione w Polsce od czasów osady słowiańskiej w Biskupinie (V w. p.n.e.).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s