KSIĄŻKI

TW Sinobrody: „Okularnik” Katarzyny Bondy

Katarzyna Bonda mocniej osadziła na głowie koronę królowej polskiego kryminału. O ile Pochłaniacz był powieścią bardzo dobrą, o tyle od Okularnika nie można się oderwać.

Sasza Załuska ma wyjątkowy talent do pakowania się w kłopoty. Profilerka szykuje się właśnie do testów, po których będzie mogła wrócić w policyjne szeregi. Zanim to jednak nastąpi zamierza ostatecznie rozprawić się z przeszłością, i przekonać czy ona i mała Karolina mogą bezpiecznie pozostać w Polsce. Wyjeżdża więc do Hajnówki – niewielkiego miasteczka na Podlasiu – gdzie w ośrodku dla psychicznie i nerwowo chorych przebywa ojciec jej dziecka. Na miejscu dowiaduje się jednak, że Rafała Polaka zwolniono z kliniki, a miejsce jego pobytu jest nieznane. Okradziona, pozbawiona pieniędzy i dokumentów Sasza trafia w sam środek weselnego zamieszania: miejscowy bogacz i filantrop żeni się z trzykrotnie młodszą od siebie dziewczyną, a na ślub zaprasza wszystkich mieszkańców Hajnówki, nawet tymczasowych – jak Sasza. Wesele szybko przekształca się jednak w stypę, gdy uprowadzona zostaje panna młoda. Porwana Iwona to nie pierwsza kobieta związana z Piotrem Bondarukiem, która zniknęła bez śladu – na przestrzeni kilkunastu lat jej los podzieliły trzy inne kobiety. Jednocześnie miejscowa policja boryka się z innym problemem – ludzkimi czaszkami, które ktoś podrzucił na komendę. Sasza Załuska próbuje pomóc śledczym, nie przestając szukać Łukasza Polaka – nieświadomie zaplątuje się jednak w pajęczynę kłamstw, podejrzeń i sekretów. Jest obca, prochy jej bliskich nie spoczywają na Podlasiu, nie ma więc co liczyć na zaufanie mieszkańców Hajnówki. Co gorsza, pozornie sielskie miasteczko stopniowo odsłania przed profilerką swoje mroczne oblicze: ujawnia dramatyczne tajemnice z przeszłości, dawne, acz wciąż nie przedawnione konflikty, wzajemną nienawiść oraz polsko-białoruskie antagonizmy sięgające czasów sprzed II wojny światowej.

Okularnik OK

Czym jest Okularnik? Powiedzieć, że to doskonały kryminał to zdecydowanie zbyt mało. Owszem, intryga kryminalna została skonstruowana absolutnie perfekcyjnie, tak że nawet rozłożona na ponad osiemset stron nie przestaje trzymać czytelnika w napięciu. Sasza musi zmierzyć się zarówno z rzekomym Czerwonym Pająkiem, jak i białowieskim Sinobrodym, a Katarzyna Bonda nie zamierza jej tego zadania ułatwiać. Autorka bawi się ze swoją bohaterką, a zarazem z czytelnikiem, niczym kot z myszą – umiejętnie mnoży i wikła kolejne wątki, nigdy jednak nie przekracza granicy, za którą odbiorca powieści mógłby się pogubić. Okularnik przypomina puzzle, które czytelnik wolno, lecz skrupulatnie – i z wielką intelektualną przyjemnością – składa w jedną spójną całość. Bondzie należą się gromkie brawa za niebywały perfekcjonizm i zamiłowanie do szczegółów, które sprawiają, że przy takiej mnogości wątków w książce nie pojawia się najmniejszy nawet błąd lub nieścisłość. Perfekcjonizm autorki przejawia się także w sposobie konstruowania postaci – każda z nich jest całkowicie dopracowana, a tym samym wiarygodna psychologicznie. Czytelnik poznaje historię życia praktycznie każdego liczącego się bohatera powieści, nawet jeśli jest to sprzątaczka w domu nie tak młodego pana młodego. W ten sposób Okularnik staje się czymś więcej niż kryminałem: wątki społeczno – obyczajowe nie stanowią tu tylko tła dla kryminalnej intrygi, wręcz przeciwie – są pełnoprawną częścią powieści. I za to, moim zdaniem, Katarzynie Bondzie należą się owacje na stojąco. Sięgając do historii Polski i przeszłości własnej rodziny stworzyła bowiem fascynującą powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym. Autorka powiązała obecne wydarzenia w Hajnówce z pogromem wsi prawosławnych, którego w 1946 roku dokonał jeden z oddziałów „żołnierzy wyklętych” pod dowództwem Romualda Rajsa „Burego”. Tym samym zamachnęła się na narodową świętość, za co pewnie zbierze niezłe cięgi.

Żywiołem Okularnika jest ziemia. Ziemia-Ojczyzna, która przygarnia ludzi na niej urodzonych, choć mówiących w różnych językach i wyznających różne religie. Ziemia-żywicielka, zapewniająca przetrwanie, a czasem nawet majątek. Ziemia-mogiła, strzegąca złożonych w niej szczątków. Za tę ziemię, tak różnie pojmowaną, jedni gotowi są oddać życie, drudzy – życie odebrać. Tym, którzy w ich mniemaniu ziemi tej nie są godni: innowiercom, imigrantom, osobom pochodzenia innego niż polskie. Okularnik stawia więc fundamentalne pytania: kto jest „prawdziwym” Polakiem i gdzie leży granica między patriotyzmem a nacjonalizmem. A czyni to w sposób nienachalny i elegancki. Katarzynie Bondzie udało się również świetnie oddać charakter małomiasteczkowej społeczności, gdzie każdy zna każdego, a głęboko skrywane tajemnice są w rzeczywistości tajemnicą poliszynela. Jedyny zgrzyt w Okularniku, aczkolwiek niewielki, to postać głównej bohaterki. Sasza Załuska jest jeszcze bardziej nijaka niż w Pochłaniaczu, jak mówi komendantka policji w Hajnówce – kompletnie nieporadna. Może jednak tak właśnie miało być? Może Sasza nie panuje nad żywiołami, lecz jest ich ofiarą? Czy profilerce uda się je okiełznać wie na razie tylko Katarzyna Bonda.

Advertisements

13 thoughts on “TW Sinobrody: „Okularnik” Katarzyny Bondy

  1. Och nie!, zaczęłam czytać początek i od razu, jakaś nowość 😀 Wrócę do tej recenzji niedługo, bo nie chcę sobie psuć czytadła (za parę dni mam się za nie zabrać). Na razie mi wystarczy, że jeszcze lepsza niż „Pochłaniacz” 🙂

  2. Martwi mnie, że główna bohaterka jest nijaka, lubię jednak jak bohater ma to coś dzięki czemu można z zapartym tchem śledzić jego losy. Ale zauważyłem już w serii o Hubercie, że główni bohaterowie jakoś tak blada wypadają na tle innych postaci i całej historii. Ale reszta zapowiada się smakowicie:)

    1. Reszta jest świetna, ja nie mogłam się oderwać 🙂 Sasza, niewątpliwie, blada na tle osobowości z Hajnówki – jestem ciekawa czy to specjalny zabieg Katarzyny Bondy, skoro mówisz, że w drugiej serii jest podobnie… W sumie…chyba się sprawdza, skoro jej powieści się dosłownie pożera, a nie tylko czyta 😛

  3. Można wpisać nową książkę na listę do przeczytania. Dobrze wiedzieć, że Bonda tak świetnie radzi sobie z formą. Czytam jej „Maszynę do pisania” i daje całkiem rozsądne rady, jeśli chodzi o budowę powieści.

    1. Spotkałam się z kilkoma opiniami, że „Okularnik” jest zbyt perfekcyjny, a przez to nieco sztuczny. Zupełnie się z tym nie zgadzam 🙂 „Maszyny do pisania” jeszcze nie czytałam, ale jestem jej coraz bardziej ciekawa. Skoro polecasz tym bardziej wpisuję w plany na wakacje 🙂

  4. Głośno ostatnio o książkach tej autorki. Przyznam, że miałem jeszcze okazji przeczytać – może dlatego, że w mojej bibliotece brak i „Pochłaniacza”, i „Okularnika”. Panie bibliotekarki mają chyba inne gusta, co do zakupywanych nowości..

  5. Tommy – niestety, na niektóre biblioteki trudno liczyć, jeśli chodzi o nowości… Albo ich nie ma, albo są do nich długie kolejki 😦 Może będą poprzednie powieści Bondy? Krzysiek z bloga Książki z klimatem bardzo je poleca – ja niedługo się do nich przymierzam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s