CZWARTEK KINOMANA

Kły pod czadorem: „Dziewczyna, która nocą wraca sama do domu” Any Lily Amirpour

Ana Lily Amirpour bawi się konwencją filmu noir i spaghetti westernu, zachodnią wizją nieumarłych krwiopijców oraz perską tradycją. I piekielnie dobrze jej to wychodzi.

O mieście Bad nie da się powiedzieć wiele dobrego. Opustoszałe ulice, ciemne zaułki, a w tle nieustannie pracujące kiwony i dymy z fabrycznych kominów. Położone dokładnie pośrodku niczego Bad przypomina miasteczko na Dzikim Zachodzie pod rządami rewolwerowców. Brakuje tylko charakterystycznych dla westernów kłębów suchej trawy, które wiatr przegania po wymarłych ulicach. O tym, że Bad znajduje się w Iranie świadczą jedynie perskie graffiti na murach oraz czadory i chusty, skrywające kobiece piękno przed oczami mężczyzn. W takim mieście dobrze czuć się mogą jedynie przedstawiciele półświatka: dziwki, ćpuni, alfonsi i dilerzy narkotyków. O dziwo, to nie jedyni mieszkańcy Bad – oprócz nich mieszka tu także rozpuszczona, bogata dziedziczka po – wciąż super modnej w Iranie – operacji plastycznej nosa, i Arash – chłopak o wyglądzie i sposobie bycia Jamesa Deana. Oraz kot. I jedna wampirzyca. Nieumarła lubi dobrą muzykę, jazdę na deskorolce i nocne spacery po opustoszałym mieście. Ciało skrywa pod czadorem – jak sama twierdzi, bynajmniej nie z powodów religijnych – a gustuje wyłącznie w krwi złoczyńców i nieudaczników. Jest też zdolna do całkiem niewampirzych uczuć, takich jak litość, współczucie oraz miłość, której obiektem staje się Arash, błąkający się po nocy w przebraniu księcia Draculi. Życie chłopaka wypełnione jest pracą fizyczną i opieką nad uzależnionym od narkotyków ojcem, a jego jedyną miłością jest bajerancki samochód. Do czasu, gdy pierwszy raz napotyka hipnotyzujące spojrzenie dziewczyny, która wraca nocą sama do domu. Spojrzenie, które zmieni jego życie.

MV5BMjMzNjMyMjU2M15BMl5BanBnXkFtZTgwMzA3NjQ0MzE@._V1_SX640_SY720_
Plakat do filmu „Dziewczyna, która wracała nocą sama do domu” w reż. Any Lily Amirpour.

Dziewczyna, która wraca nocą sama do domu to debiutancki film fabularny irańskiej reżyserki Any Lily Amirpour. Studentów filmówek na całym świecie musi skręcać z zazdrości, Iranka stworzyła bowiem prawdziwą filmową perełkę. Pomysł był ryzykowny: połączenie stylistyki francuskiego kina noir, irańskiej nowej fali, spaghetti westernu, romansu dla nastolatków z wampirzymi motywami mogło się skończyć katastrofą. Obraz Amirpour, czarno-biały, z akcją zredukowaną niemalże do zera, ma jednak w sobie hipnotyzującą widza magię. Duża w tym zasługa Sheili Vand, w roli tytułowej wampirzycy, której magnetyczne spojrzenie zdolne jest oczarować nie tylko Arasha. Niesamowity klimat, przypominający nieco amerykańskie Sin City, tworzy także scenografia: czarno-białe miasto, które rozjaśniają jedynie światła ulicznych latarni. Ana Lily Amirpour jest mistrzynią filmowego minimalizmu – nic w jej debiutanckim obrazie nie jest przypadkowe i nieprzemyślane. Nie ma tu zbędnych słów – są za to obrazy, które mówią więcej niż najlepsze ścieżki dialogowe. Także w wątku romansowym Amirpour – jak większość blisko i dalekowschodnich twórców – uniknęła dosłowności, która cechuje zachodnią, a zwłaszcza amerykańską kinematografię. Scena, gdy Dziewczyna zaprasza Arasha do domu, lub gdy przekłuwa uszy, by nosić otrzymane od niego kolczyki ma w sobie większy ładunek emocjonalny niż najbardziej namiętne pocałunki. Do tego wszystkiego Iranka dodała absolutnie genialną ścieżkę dźwiękową, łączącą muzykę zachodnią i perską.

Owszem, psychologicznej konstrukcji bohaterów brakuje finezji – wszyscy, z wyjątkiem kota, są mocno przerysowani i stereotypowi. Arash, czyli ten dobry, ma wygląd anioła i serce równie złote jak włosy, handlarz narkotykami jest zły do szpiku kości. Ale też są oni bardziej archetypami ludzkich zachowań niż postaciami z krwi i kości. Amirpour stworzyła bowiem nie horror, jak zapewniają dystrybutorzy, ale ponadczasową przypowieść o fundamentalnych ludzkich potrzebach i pragnieniach: miłości, bliskości drugiego człowieka, i bezpieczeństwa. Wampirzy wątek jest tu tylko bajerem, który dodaje filmowi smaczku. Przede wszystkim jednak Dziewczyna, która wraca nocą sama do domu to jeden z najoryginalniejszych głosów w walce o prawa kobiet, nie tylko muzułmańskich. Na swoje ofiary wampirzyca z Bad wybiera bowiem wyłącznie mężczyzn, w dodatku mężczyzn, którzy lubią psychicznie i fizycznie znęcać się nad kobietami. Kilkuletniemu chłopcu szepcze natomiast na ucho: bądź grzeczny, w duchu dodając zapewne: bo skończysz z moimi kłami w szyi. Zapewniam Was, że nie miała na myśli codziennego odrabiania pracy domowej. Sunąc opustoszyłymi ulicami na deskorolce, w powiewającym czadorze, słuchająca rocka wampirzyca – czy może być wspanialsza mścicielka?

Reklamy

6 thoughts on “Kły pod czadorem: „Dziewczyna, która nocą wraca sama do domu” Any Lily Amirpour

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s