W STARYM KINIE

Henryk Sienkiewicz i X muza: „Ogniem i mieczem”

Powieść Ogniem i mieczem, czyli pierwsza część Trylogii Henryka Sienkiewicza, ukazała się w 1884 roku. Wcześniej była drukowana w odcinkach w Słowie, i już wtedy wzbudziła spore kontrowersje. Niezwykle entuzjastycznie przyjęta przez czytelników, wzbudziła ostry sprzeciw wielu pisarzy i krytyków, zwłaszcza pozytywistów. Do najzagorzalszych przeciwników powieści należeli: Bolesław Prus, Eliza Orzeszkowa, i Aleksander Świętochowski. Zarzucali oni Sienkiewiczowi zdradę ideałów pozytywizmu w powieści, która jest pochwałą szlachty, sprzedanie się za ogromne pieniądze (z ośmiuset rubli, które Sienkiewicz otrzymał jako honorarium Świętochowski zrobił osiem tysięcy), oraz antyukraińskość. Ogniem i mieczem zostało przetłumaczone na dwadzieścia sześć języków, bardzo szybko nastąpił też debiut sceniczny powieści. Wkrótce po publikacji wystawiono na jej podstawie tzw. żywe obrazy, sfotografowane przez Walerego Rzewuskiego. Pierwsza adaptacja sceniczna dzieła Sienkiewicza miała miejsce już w 1904 roku w teatrze Sary Bernhardt. Dłużej Ogniem i mieczem czekało na ekranizację – pierwsza filmowa wersja powieści pojawiła się dopiero w 1961 roku. Wyjątkowo nieudany film powstał w koprodukcji amerykańsko-włosko-francuskiej.

Jerzy Hoffman przez ponad trzydzieści lat, które dzieliły premierę Pana Wołodyjowskiego od wejścia na ekrany kin Ogniem i mieczem, nie przestał myśleć o ekranizacji pierwszej części Trylogii. Na przeszkodzie stały jednak komunistyczne władze, które powieść Sienkiewicza uważały za antyukraińską, a tym samym antyrosyjską. Film na jej podstawie w Polsce Ludowej nie mógł powstać. O zamiarze sfilmowania Ogniem i mieczem Jerzy Hoffman mówił już w 1980 roku podczas spotkania filmowców z krajów socjalistycznych w ZSRR, jednak projekt szybko upadł na skutek sprzeciwu władz. Kolejną próbę Hoffman podjął siedem lat później, gdy projekt realizacji filmu miał spore szanse powodzenia. Ówczesny minister kultury Aleksander Krawczuk przyznał Hoffmanowi i producentowi filmu Jerzemu Michalukowi dotację na realizację filmu. Jerzy Michaluk doprowadził do powstania Studia Filmowego Lauda,którego celem statutowym miała być realizacja Ogniem i mieczem. Jak mówi Jerzy Hoffman pieniądze z dotacji zostały wykorzystane na prace przygotowawcze: opracowanie scenariusza, wybór plenerów, zakup materiałów na kostiumy i ich projekty, a nawet część scenografii. Niestety, nastąpiła zmiana na stanowisku ministra kultury, a Izabela Cywińska -nowy minister – wstrzymała dotacje. Przez cały czas Jerzy Hoffman z Jerzym Szymkiewiczem pracował nad scenariuszem, i dopiero jego dziewiąta wersja stała się podstawą filmu. Do projektu realizacji Ogniem i mieczem Hoffman wrócił po przemianach ustrojowych w Polsce po 1989 roku, kiedy na przeszkodzie stały już tylko względy finansowe, a nie ideowe. Te udało się pokonać szybciej, choć nie bez problemów. Pierwszym krokiem było powstanie w 1996 roku firmy Zodiac Jerzy Hoffman Film Production; następnym – wielomiesięczne poszukiwanie sponsorów. Ostatecznie kredytu na realizację filmu zgodził się udzielić Kredyt Bank: początkowo przekazał 13 mln złotych, a po rozpoczęciu zdjęć kolejnych 5 mln. Kredyt bankowy, w połączeniu z inwestycjami pozostałych sponsorów, dał ogromny – jak na możliwości polskiej kinematografii – budżet filmu: 8 mln dolarów. Dzięki temu 13 października 1997 roku rozpoczęto zdjęcia do ekranizacji Ogniem i mieczem.

ogniem-i-mieczem-dvd-przecena_midi_90347_0001
Plakat do filmu „Ogniem i mieczem” w reż. Jerzego Hoffmana.

Realizacja filmu wywołała, oczywiście, reakcję prasy. Większość dziennikarzy i krytyków przychylnie odniosła się do pomysłu ekranizacji powieści; do rzadkości należały takie postawy, jakie reprezentował Zygmunt Kałużyński. Na łamach Polityki pisał on, że pomysł ekranizacji Ogniem i mieczem (a także Pana Tadeusza) to wsteczny, szowinistyczny prowincjonalizm, należący do kopalnej przeszłości. Pojawiały się jednak opinie, jak choćby Jerzego Giedroycia, że realizacja filmu może negatywnie wpłynąć na stosunki polsko-ukraińskie. Jednocześnie Jerzy Hoffman krytykowany był za wybór wątków powieści, które stały się podstawą filmu. Te zarzuty dotyczyły, paradoksalnie, zbytniej poprawności politycznej filmu i wyeliminowania bitwy pod Beresteczkiem. Tygodnik Polityka, ironizując, przyznał nawet Ogniem i mieczem Hoffmana nagrodę „za propagowanie poprawności politycznej”. O motywach, które kierowały scenarzystami przy wyborze wątków powieściowych na potrzeby filmu Jerzy Hoffman mówił: Idziemy tropem naszych bohaterów, wybierając te wątki, które niosą ich osobiste losy, losy ludzkie rzucone na tragiczne tło wojny domowej. Ma to być opowieść o ludzkich namiętnościach: miłości, nienawiści, zazdrości, żądzy władzy, które od czasów Kaina i Abla po dzień dzisiejszy sterują naszym postępowaniem.

Tak jak w przypadku poprzednich ekranizacji powieści Henryka Sienkiewicza, tak i przy realizacji Ogniem i mieczem prasa zabrała głos w kwestii obsady aktorskiej filmu. Zarówno gazety codzienne, jak i czasopisma filmowe organizowały konkursy, w których czytelnicy mogli wybrać odtwórców głównych ról w filmie Hoffmana. Plebiscyt audio-tele, oparty na podobnych zasadach, zorganizowała Telewizja Polska. Biorąc pod uwagę niektóre kandydatury, np. Joanna Trzepiecińska jako Helena, czy Paweł Deląg w roli Skrzetuskiego, należy cieszyć się, że wyniki konkursów nie miały wpływu na decyzję Jerzego Hoffmana. Reżyser, twierdząc, że sztuka nie znosi demokraci, sam skompletował obsadę. Już po premierze filmu Hoffman, zapytany czy brał pod uwagę wybory publiczności, mówił: Z zainteresowaniem poznawałem jej preferencje i porównywałem z własnymi. Czasem były one zbieżne, czasem nie. Prasa jednak nie poddała się i zaczęła, słusznie skądinąd, krytykować wybór Izabelli Scorupco do roli Heleny i Bogusława Lindy do roli Bohuna. Decyzja o powierzeniu postaci Heleny aktorce, która powinna pozostać przy roli dziewczyny Bonda nie wzbudziła we mnie entuzjazmu, przeraził mnie natomiast wybór Lindy do roli Bohuna – niezmiennie od lat mojej ukochanej postaci literackiej. Na szczęście Bogusław Linda, tłumacząc się innym kontraktem, zrezygnował z roli w filmie Hoffmana, a jego miejsce zajął rosyjski aktor Aleksander Domogarow. Stworzył on bodaj najlepszą kreację w filmie: Bohuna z moich dziecięcych wyobrażeń.

plakat_e7867264f748f63
Plakat do filmu „Ogniem i mieczem” w reż. Jerzego Hoffmana.

Jerzy Hoffman nie ukrywał, że kształt obsady aktorskiej w dużej mierze zależał od jego żony, Walentyny. To dzięki jej sugestiom reżyser zaproponował rolę Horpyny ukraińskiej aktorce Rusłanie Pysance, a Izabelli Scorupco, niezbyt fortunnie, niestety, powierzył rolę Heleny Kurcewiczówny. Kreacja Izabelli Scorupco jest bowiem jednym z nielicznych słabych punktów filmu, a mnie utwierdza w przekonaniu, że Henryk Sienkiewicz w kinie nie ma szczęścia do kobiet. Jerzy Hoffman mówił, że Scorupco nie pasuje wprawdzie do sienkiewiczowskiej wizji tej postaci, ale odpowiada gustom współczesnej publiczności. Aktorka zapowiadała natomiast, że tchnie więcej życia w kreowaną przez siebie postać i już tym przekonywała, że nie rozumie swojej roli. Helena Kurcewiczówna jest bowiem jedną z nielicznych skomplikowanych i ciekawych bohaterek powieści Sienkiewicza, której wcale nie trzeba dodawać życia. Na kartach powieści przeżywa ona interesującą metamorfozę: stłamszona psychicznie i poniewierana przez ciotkę kniaziówna zmienia sie w odważną, pewną siebie i całkiem współczesną dziewczynę, która dokonuje świadomego wyboru. Nijakie aktorstwo, o ile o aktorstwie w ogóle można tu mówić, i owa słynna już chwila wahania, którą Scorupco wprowadziła do końcowej sceny bez wiedzy reżysera, zniszczyła interesującą postać, jaką jest powieściowa Helena. Izabella Scorupco była jednak jedyną pomyłką Hoffmana; pozostali aktorzy stworzyli bowiem świetne kreacje. Bardzo dobrze wypadł zwłaszcza Michał Żebrowski – wówczas początkujący przecież aktor – w roli Skrzetuskiego. Przy okazji tej postaci często słychać było głosy mówiące, że Sienkiewicz stworzył bohatera papierowego i mdłego. Nie wiem jak podobna myśl mogła przyjść do głowy komuś, kto przeczytał choć jeden tom Ogniem i mieczem…. Wbrew pozorom Skrzetuski nie różni się bardzo od Bohuna – obaj byli dziećmi tej samej epoki, równie skorzy do walki, o czym świadczy choćby scena spotkania rywali w pobliżu Rozłogów. Książęcy namiestnik bynajmniej nie ustępował Kozakowi dumą i butą, sam Sienkiewicz podkreślał okrutną fantazję i zadzierżystość malujące się w oczach Skrzetuskiego. Zniszczone wsie, wybici mieszkańcy i rozpacz namiestnika z powodu przegapienia jednego z takich „festynów” mówią zresztą same za siebie.

Wśród obsady aktorskiej Ogniem i mieczem wyjątkowe miejsce zajmuje Daniel Olbrychski, który jako jedyny wystąpił we wszystkich trzech częściach filmowej Trylogii. W jednym z telewizyjnych wywiadów Olbrychski stwierdził, że zagrałby nawet konia Tuhaj-beja, byle tylko wystąpić w ekranizacji Ogniem i mieczem. Jerzy Hoffman nie wymagał jednak aż takiego poświęcenia, przeznaczył bowiem dla Olbrychskiego rolę księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Aktor zrezygnował jednak twierdząc, że jest do niej za stary i w efekcie w Ogniem i mieczem wcielił się w rolę Tuhaj-beja.

Premiera Ogniem i mieczem odbyła się w styczniu 1999 roku. Już w pierwszy weekend wyświetlania w kinach film zobaczyło 335 tys. widzów, w kolejny – 421 tys. Po trzech tygodniach obecności w kinach Ogniem i mieczem zobaczyło 2 mln osób, co stanowiło rekord w polskiej kinematografii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s