MOLE KSIĄŻKOWE

Czeska rewolucja: „Lucynka, Macoszka i ja” Martina Reinera

Martin Reiner udowadnia, że nie trzeba pisać opasłych tomiszczy, by mówić o rzeczach ważnych. Jego Lucynka, Macoszka i ja to niewielka objętościowo, lecz wielka w wyrazie powieść o dojrzewaniu do bycia sobą, i odpowiedzialności za innych.

Brno, późne lata 80. XX wieku. Tomasz to doskonale przeciętny, zamknięty w sobie, stroniący od ludzi listonosz. Mieszka sam w wynajętym mieszkaniu, nie ma zbyt wielu znajomych, a z rodziną utrzymuje tylko sporadyczne kontakty – nie ma między nimi konfliktu, jednak Tomasz nie potrafi znaleźć z bliskimi wspólnego języka. Spotyka się z poranioną przez życie, samotną matką Martą – ich związek jest udany, choć niemal całkowicie pozbawiony romantyzmu. Tomasz zdaje się być bardziej przywiązany do córki swojej dziewczyny – czteroletniej Lucynki – niż do niej samej. Jego jedyną prawdziwą pasją i motywacją do spotykania się z większą grupą ludzi jest literatura. Chłopakowi zdarza się bowiem uczestniczyć w literackich spotkaniach organizowanych w prywatnych brneńskich mieszkaniach. I właśnie jedno z takich spotkań sprawia, że spokojne, poukładane życie Tomasza nagle wypada z torów i zaczyna pędzić na łeb na szyję. W dzieciństwie brneński listonosz marzył o życiu na miarę bohaterów powieści Juliusza Verne’a. Teraz los, pod postacią nowo poznanego, represjonowanego przez komunistyczne władze poety, popycha Tomasza w stronę przygody godnej Piętnastoletniego Kapitana. Literat opowiada bowiem Tomaszowi o innym czeskim „poecie wyklętym” – Macoszce. Wkrótce chłopak wyjeżdża do Anglii, by poznać nie tylko samego Macoszkę, ale i sekret jego życia. Po powrocie czeka go kolejna życiowa rewolucja: w wyniku poważnej choroby Marty, Tomasz musi zaopiekować się małą Lucynką. Zmianom w życiu brneńskiego listonosza towarzyszą równie gwałtowne przemiany w Czechach – kraj staje u progu obalenia komunistycznego reżimu i odzyskania suwerenności.

Lucynka, macoszka i ja OK

Lucynka, Macoszka i ja to jedna z tych powieści, które mimo niewielkiej objętości, mówią więcej niż tysiące stron. Na dwustu stronach Martin Reiner zawarł wielopłaszczyznową i wielowątkową opowieść o fundamentalnych rzeczach w życiu każdego człowieka: dojrzewaniu do bycia sobą, nabieraniu odwagi do życia według własnych marzeń, pragnienia miłości i bliskości drugiego człowieka, wreszcie – umiejętności brania odpowiedzialności za innych. Czeski pisarz wnikliwie opisał przemianę głównego bohatera – z nieśmiałego chłopaka Tomasz staje się mężczyzną, który wie, czego chce i umie to zdobywać. Z biernego uczestnika własnego życia zmienia się w jego podmiot: aktywny i gotowy wyjść losowi naprzeciw. To, co urzeka w powieści Reinera to przede wszystkim relacja między Tomaszem i Lucynką – wciąż mało jest w literaturze historii dojrzewania do ojcostwa, zwłaszcza tak nietypowego jak w przypadku Tomasza. Chłopak dostaje przecież pod opiekę czteroletnią dziewczynkę – niewielkiego wzrostem, ale już w pełni ukształtowanego człowieka, który ma swoje przyzwyczajenia, pasje i marzenia. Oboje, Tomasz i Lucynka, uczą się siebie nawzajem, docierają i przywiązują do siebie. Przywiązują tak mocno, że Tomasz przestaje pragnąć powrotu Marty… Czteroletnia dziewczynka to jednak nie jedyna istota, za którą brneński listonosz musi wziąć odpowiedzialność. Pozostaje jeszcze Macoszka – w momencie poznania tajemnicy życia starego poety, Tomasz musi bowiem zdecydować czy ujawnić posiadane informacje, czy zachować je dla siebie. Opowiadając światu prawdę o Macoszce, zmieniłby drastycznie jego wizerunek, ówczesne Czechy – mimo licznych przemian, także obyczajowych – nie były jeszcze bowiem gotowe na takie rewelacje. Praca naukowa Tomasza domaga się jednak ujawnienia prawdy. Martin Reiner postawił więc swego bohatera przed wyjątkowo trudnym wyborem: uczciwość biografa czy człowieczeństwo.

Lucynka, Macoszka i ja to także opowieść o literackich fascynacjach, niekiedy wymykających się spod kontroli. Tomasz jest zafascynowany nie tylko literacką twórczością Macoszki, ale także nim samym. Co więcej, w momencie poznania sekretu poety brneński listonosz zaczyna się z nim identyfikować, widząc istotne podobieństwa w ich losach. Wkrótce praca nad spuścizną literacką Macoszki staje się dla Tomasza prawdziwą obsesją, która na nowo odsuwa go od ludzi. Jedyną osobą zdolną wedrzeć się w świat pasji Tomasza jest mała Lucynka – Marta i przyjaciele nie mają tam wstępu. Martin Reiner rzucił losy swych bohaterów w czasy, gdy nowożytna Europa stała u progu najważniejszych przemian. Wielka historia jest jednak tylko tłem dla opowieści o zwykłych ludziach i ich pragnieniach, nie wpływa bezpośrednio na ich losy – podkreśla jednak ich gwałtowność i nieprzewidywalność. Lucynka, Macoszka i ja to bardzo intymna opowieść, wkraczająca w najbardziej osobiste rejony życia bohaterów. Dotykająca najbardziej czułych strun, a jednak subtelna i pełna wdzięku. Urzekająca pięknym, niemal poetyckim językiem, choć czytelnik musi mieć czas, by oswoić się z dość nietypowym stylem narracji. Musi też od pierwszej strony pogodzić się z faktem, że Martin Reiner przez dwieście stron lektury będzie go wodził za nos, a w opowieści o Tomaszu, Macoszce i Lucynce nie ma nic oczywistego. Wówczas będzie mógł cieszyć się prawdziwą literacką ucztą.

Reklamy

6 myśli na temat “Czeska rewolucja: „Lucynka, Macoszka i ja” Martina Reinera

  1. Ja już tu się mentalnie przygotowuję na lekturę 🙂 Jejku, ale teraz nabrałam jeszcze większej ochoty na „Lucynkę..” Tak bardzo jestem ciekawa tej relacji Tomasza z dziewczynką 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s