CZWARTEK KINOMANA

W imię miłości: „Anioł” Amina Dory

Pełna ciepła i subtelnego humoru satyra na małomiasteczkową mentalność. Miła dla oka, mimo rozczarowującego przesłania.

Leba Seba (Georges Khabbaz) mieszka wraz z rodziną w niewielkim maronickim miasteczku na północy Libanu. Od dziecka nie ma w życiu łatwo – poważna wada wymowy czyni z niego obiekt kpin wszystkich szkolnych kolegów. Sympatię i wsparcie okazuje mu jedynie Lara (Lara Rain) – dziewczynka równie nieśmiała i wycofana, jak on. Osamotniony chłopiec czas wolny od lekcji spędza przesiadując w oknie swego domu i obserwując sąsiadów – w ten sposób poznaje ich najgłębiej skrywane tajemnice. Leba wie doskonale, która żona przyprawia rogi mężowi, którzy mężczyźni korzystają z usług miejscowej prostytutki, i który mąż bije żonę. Dowiaduje się też, że rzeźnik oszukuje na jakości mięsa, sklepikarz sprzedaje przeterminowane produkty, a policjant kradnie datki spod figury św. Eljasza. Życie Leby zmienia pojawienie się w miasteczku nowego nauczyciela muzyki. Pan Fawzi (Antoine Moultaka) wprowadza chłopca w magiczny świat Mozarta, uczy miłości do muzyki i gry na fortepianie. Wkrótce Leba zaczyna akompaniować szkolnemu chórowi, zdobywa uznanie kolegów i przestaje się jąkać. Zapatrzony w swego mistrza postanawia iść w jego ślady – kończy studia muzyczne i podejmuje pracę jako nauczyciel muzyki. Żeni się z Larą, i zostaje ojcem trójki dzieci. Dumę i radość z ojcostwa mąci obawa o jedynego syna – mały Ghadi (Emmanuel Khairallah) urodził się niepełnosprawny intelektualnie. Chłopczyk staje się obiektem niechęci ze strony mieszkańców miasteczka – zaczynają oni tworzyć wokół Ghadiego przesądy i chcą oddać go do domu opieki. Zdesperowany Leba wmawia sąsiadom, że jego syn jest aniołem zesłanym, by chronić miasteczko i czuwać nad uczciwością i pobożnością jego mieszkańców. Wkrótce jednak cała intryga zaczyna wymykać się Lebie spod kontroli…

7698834.3
Plakat do filmu „Anioł” w reż. Amina Dory

Anioł, fabularny debiut reżysera Amina Dory, to przede wszystkim bardzo udana satyra na małomiasteczkową mentalność, wciąż zdominowaną przez przesądy i uprzedzenia wobec odmienności. Obiektem niechęci mieszkanców miasteczka jest bowiem nie tylko mały Ghadi, ale także gej Lello (Samir Youssef). Obaj muszą znosić kpiny, a nawet jawną wrogość sąsiadów, przy czym pozycja homoseksualnego fryzjera jest nieco lepsza – dla współmieszkańców jest „tylko” wybrykiem natury, podczas gdy Ghadi to wcielenie Szatana. Reżyser Amin Dora i autor scenariusza Georges Khabbaz, wykazali się świetnym zmysłem obserwacji – doskonale zarysowali pełną hipokryzji obyczajowość prowincji, zgodnie z którą rodzice chętnie nadają swoim dzieciom imiona nawiązujące do patrona miasteczka – św. Eljasza, co niedziela chodzą do kościoła, codziennie się modlą, a jednocześnie świadomie grzeszą myślą, mową, uczynkiem, i zaniedbaniem. Wytykając swoim bohaterom moralne przewiny Dora i Khabbaz nie przyjmują jednak pozycji surowego sędziego. Przypominają raczej cierpliwych ojców, z wyrozumiałością patrzących na ludzkie ułomności. Okazuje się zresztą, że mieli rację – fałszywy anioł, nawet zdekonspirowany, sprawia bowiem, że sklepikarz wyrzuca trefny towar, dziwka chce zostać uczciwą kobietą, a golibroda przestaje narzucać wysokie ceny.

Ogromną zaletą filmu są piękne zdjęcia Karima Ghorayeba i doskonałe aktorstwo. Dobierając obsadę Amin Dora nie popełnił najmniejszego błędu, a każda z postaci – nawet trzecioplanowa – jest dopracowana do perfekcji. W niczym nie przeszkadza fakt, że bohaterowie Anioła to bardziej ludzie-klisze, niż postacie z krwi i kości. Stereotypowe postacie nadają jednak filmowi uniwersalny, ponadczasowy charakter – dzięki czemu jego akcję można swobodnie przenieść z libańskiej na polską prowincję. Anioł to pełna ciepła i subtelnego humoru baśń dla dorosłych – momentami naiwna i cukierkowa, a jednak miła dla oka. Tym większa szkoda, że historia Ghadiego zmierza ku rozczarowującemu finałowi. Amin Dora zamknął swoją opowieść w mało oryginalnym przesłaniu o prawie każdego człowieka do życia i roli jaką ma do odegrania w historii. Niezależnie od tego, czy jest on kimś wielkim jak Mozart, czy zupełnie zwyczajnych, jak mały Ghadi. Anioł miałby znacznie większą siłę oddziaływania, gdyby opowiadał o sile ojcowskiej miłości – temacie wciąż słabo eksploatowanym przez bliskowschodnią kinematografię. A tak staje się tylko uroczą agitką na rzecz ruchu pro-life.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s