CZWARTEK KINOMANA

Bunt kury domowej: „English Vinglish” Gauriego Shinde

Lekko nie znaczy: głupio. English Vinglish to kolejny dowód na to, że o rzeczach ważnych można mówić z humorem i na luzie.

Shashi Godbole (Sridevi) powinna być zadowolona ze swojego życia. Osiągnęła wszystko o czym marzy przeciętna indyjska kobieta: ma przystojnego, odnoszącego sukcesy zawodowe męża, dwoje uzdolnionych dzieci, a teściowa odnosi się do niej z życzliwością i troską. Kobieta jest jednak daleka od poczucia życiowego spełnienia, a zawdzięcza to…ukochanej rodzince. Córka Sapna (Navika Kotia) to rozwydrzona, zachwycona sobą małolata, która głośno nabija się z luk w wykształceniu swojej matki. Nie znająca angielskiego, spędzająca całe dnie w kuchni Shashi, nie jest godna przedstawienia nauczycielom lub matkom szkolnych koleżanek Sapny. Satish natomiast traktuje Shashi wyłącznie jak kucharkę i kochankę, krzywo patrząc na jedyne hobby jakie posiada jego żona, czyli wypiekanie ladoo na sprzedaż. Tylko Sagar (Shivansh Kotia) jest na tyle mały, by kochać matkę całym sercem i bez warunków. Shashi znosi przytyki i kpiny z charakerystyczną dla siebie cichą rezygnacją, do czasu jednak. Okazja do buntu nadarza się wraz ze ślubem siostrzenicy Shashi, Meery (Neeju Sodhi) – pani Godbole musi bowiem wyjechać do Nowego Jorku, by pomóc w przygotowaniach do ceremonii. Pierwsza w życiu samotna podróż jest dla Shashi koszmarem, a pierwsze dni na amerykańskiej ziemi niewiele lepsze. Przytyki Sapny i Satisha to pikuś przy tym, co fundują jej nowojorczycy. Pogarda Amerykanów przelewa czarę goryczy i motywuje Shashi do zapisania się na czterotygodniowy kurs angielskiego. W grupie obcokrajowców, prawdziwej etnicznej i kulturowej menażerii, oraz zwariowanym nauczycielu Shashi znajduje oparcie i zrozumienie. A gdy do Nowego Jorku przyjeżdżają Satish i Sapna i po raz kolejny okazują podszyte wyższością lekceważenie Shashi funduje im nie lada niespodziankę.

English-Vinglish-wallpaper-1
Plakat do filmu „English Vinglish” w reż. Gauriego Shinde.

English Vinglish to wielki powrót Sridevi po latach nieobecności na dużym ekranie. Trzeba przyznać, że dawna bollywoodzka gwiazda ma nosa do scenariuszy – film Gauriego Shinde zrobił furorę nie tylko w Indiach, ale także na międzynarodowych festiwalach. W Polsce też powinien się spodobać, ma bowiem wszystko, co sprawia, że kilkanaście złotych za bilet można uznać za dobrze wydane pieniądze: ciekawą historię, dobrych aktorów, oraz idealną mieszankę humoru i wzruszenia. Zawiedzeni nie powinni być ani miłośnicy klasycznego bollywoodu, ani zwolennicy kina wyższych lotów – English Vinglish plasuje się bowiem idealnie pośrodku między rozrywką w stylu masala movie, a kinem społecznym spod znaku bengalskiego parallel cinema. Film Gauriego Shinde opowiada przede wszystkim o blaskach i cieniach rodzicielstwa – z przewagą tych ostatnich – oraz konflikcie pokoleń. Zwłaszcza, że w osobach Shashi i Sapny zderzają się dwie wizje Indii: tych tradycyjnych, w których kobieta zajmuje się wyłącznie domem, do czego nie potrzebuje akademickiego wykształcenia, oraz nowoczesnych, w których przedstawicielki płci pięknej chcą od życia czegoś więcej niż udane pożycie małżeńskie i gromadka dzieci. W ten sposób English Vinglish dotyka też modnego od niedawna w bollywoodzkim kinie problemu emancypacji kobiet, a robi to w dość oryginalny sposób. Dla Shashi i milionów kobiet takich jak ona domaga się bowiem odrobiny szacunku. Tylko tyle i aż tyle. Jeśli po seansie choć jeden nastoletni potwór zrozumie, że matka to nie tylko użyteczny element wystroju wnętrz albo tania siła robocza, cel zostanie osiągnięty. Przerażeni? Nie ma powodu. English Vinglish, mimo poważnej tematyki, to przede wszystkim dobra zabawa, bez nachalnego moralizatorstwa i taniego patosu. Zabawa, której istotną zaletą jest świetne aktorstwo i piękne zdjęcia. Można by się, oczywiście, w filmie Gauriego Shinde do kilku rzeczy przyczepić – choćby do scenariusza, który jest do bólu przewidywalny. Widz doskonale wie, w którym momencie Shashi straci motywację, kto pomoże jej odzyskać wiarę w siebie, kiedy nastąpi zwrot akcji i jak będzie wyglądał punkt kulminacyjny. Tylko po co, skoro English Vinglish i tak świetnie się ogląda?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s