KSIĄŻKI

Wojna mamusiek: „Wielkie kłamstewka” Liane Moriarty

Wielkie kłamstewka to mistrzowskie połączenie powieści obyczajowej i trzymającego w napięciu kryminału. A jednocześnie przesycony humorem, choć niewesoły w gruncie rzeczy, obraz współczesnego świata, w którym realne życie przekłada się na Facebookowe statusy.

Australia, nadmorskie miasteczko Pirriwee. Madeline Mackenzie obchodzi 40. urodziny, stara się jednak podchodzić do tego z dystansem i humorem. Zwłaszcza, że ma znacznie większe problemy niż upływający czas i kolejne zmarszczki. Jej były mąż, Nathan, sprowadził się właśnie do tej samej dzielnicy i posyła młodszą córeczkę do tego samego przedszkola, do którego chodzą najmłodsze pociechy Madeline. Ich wspólna córka Abigail zdaje się zapominać, że piętnaście lat wcześniej Nathan wystraszył się niespodziewanego ojcostwa i porzucił żonę i dziecko. Teraz Abigail woli towarzystwo ojca, jego nowej żony Bonnie i przyrodniej siostry Skye, niż rodzeństwa, matki i ojczyma, z którymi przeżyła całe swoje nastoletnie życie. Co gorsza, Bonnie jest urocza, sympatyczna i pomocna, Madeline nie może jej więc nienawidzić, choć chęci jej nie brakuje. Nathan nie jest, zresztą, jedyną nową osobą w okolicy – sprowadza się tam także Jane, młoda matka chłopca o imieniu Ziggy. Już pierwszego dnia w nowym przedszkolu oboje stają się persona non grata, Ziggy zostaje bowiem oskarżony o próbę uduszenia koleżanki z grupy. Chłopiec nie przyznaje się do winy, a przerażoną matkę bierze pod swoje skrzydła Madeline. Pani Mackenzie przyjaźni się również z Celeste – kobietą równie piękną, co bogatą i matką wyjątkowo niesfornych bliźniaków. Madeline nie wie, że obie jej przyjaciółki skrywają mroczne tajemnice. Nie może też wiedzieć, że gdy sekrety te wyjdą na jaw doprowadzą do tragedii, która wywróci życie Pirriwee do góry nogami. Zanim jednak do tego dojdzie trzy kobiety będą musiały stawić czoła szkolnej rzeczywistości Pirriwee Public, wypełnionej rywalizacją między rodzicami, intrygami i zakulisowymi rozgrywkami.

DSC_2135_1800

Wielkie kłamstewka to powieść obyczajowa, która udaje kryminał. To udawanie jest, zresztą, niezwykle dyskretne – kryminalna intryga jest bowiem ograniczona do drobnych wzmianek na końcu każdego rozdziału. Czytelnik wie, że ktoś zginął i to musi mu wystarczyć. W jakich okolicznościach, a przede wszystkim kto – tego dowiaduje się bowiem niemalże na ostatnich stronach. O ile nie jest nastawiony na rasowy kryminał, nie będzie mu to przeszkadzało, powieść Liane Moriarty daje mu bowiem pierwszorzędne ludzkie historie, znacznie bardziej wciągające niż niejedno policyjne śledztwo. Australijska pisarka ma fantastyczny dar opowiadania, jest też absolutnie wyjątkową hejterką współczesnej rzeczywistości, nastawionej na pozory, sukcesy i doskonałość. W rzeczywistości tej maltretowana przez męża żona pokazuje Facebookowi rodzinną sielankę, rodzice pragną wychować geniusza za wszelką cenę, krzywdząc i siebie i dziecko, a rzekome przyjaciółki cmokają się w policzki, jedzą razem lunche i chodzą na zakupy, nie widzą jednak, że jedna z nich niewerbalnie błaga o pomoc. We współczesnym świecie rządzą mniejsze lub większe kłamstwa, nie wypada się bowiem przyznawać do słabości lub życiowych niepowodzeń. Najważniejszy jest uśmiech, najlepiej uwieczniony na selfie i wrzucony na Facebooka. Nawet jeśli pokryty jest grubą warstwą szminki skrywającej siniaki po uderzeniach.

Wielkie kłamstewka to opowieść o szkole, nie dzieci jednak są jej głównymi bohaterami. Liane Moriarty skupiła się na dorosłych, zgrabnie portretując sfrustrowane matki, które nudę urlopu macierzyńskiego zabijają godnymi podstawówki intrygami, lub miotające się między karierą zawodową a życiem domowym bizneswoman. Współczesność wymaga bowiem od kobiet doskonałości na każdym polu – zarówno zawodowym, jak i domowym. Matki nie potrafią więc odpuścić, pozwolić sobie na chwilę odpoczynku, dać rozgrzeszenie za niedociągnięcia lub błędy. Płacą za to wysoką cenę, której na imię frustracja, zdrada męża i depresja. Paradoksalnie najmądrzejsze są tu dzieci – zarówno te całkiem małe, jak Ziggy i Amabella, jak i te nieco starsze, choćby nastoletnia Abigail. Dorośli są ślepi – widzą to, co chcą zobaczyć, dzieci natomiast potrafią dostrzec to, co w życiu najważniejsze. Nie zawsze może obierają właściwe metody działania, ich motywacja jest jednak szczera i pozytywna. Przesłanie Wielkich kłamstewek jest absurdalnie proste, ale jakże aktualne. Liane Moriarty zdaje się mówić: puknijcie się w głowy, zanim będzie za późno. Zanim wirtualny świat blichtru i pozoru nie zastąpi nam wszystkim rzeczywistości. I namawia do spojrzenia na świat oczami dzieci – z prostotą, naiwnością i szczerością. Trudno mu się oprzeć, zwłaszcza, że obudowane jest bardzo dobrym stylem literackim i słodko-gorzkim humorem.

Advertisements

9 thoughts on “Wojna mamusiek: „Wielkie kłamstewka” Liane Moriarty

  1. „Paradoksalnie najmądrzejsze są tu dzieci” – no właśnie! One mają często więcej rozumu od nas. Trochę smutne, a trochę śmieszne.
    Warto czasem poczytać takie książki, żeby spojrzeć na świat z dystansem.

      1. Oooo! Mama wstępuje do klubu! 😀 Ale wiesz, ja też bym raczej po nią nie sięgnęła, bo ta naklejka mówi sama za siebie. Ależ sobie Prószyński zrobił antyreklamę 😉 Choć z drugiej strony wielu czytelników może ona też przyciągnąć.

        1. A jakże, mama czyta z nami 😀 Teraz stoi nade mną i pyta czy z łaski swojej nie mogłabym szybciej czytać, bo ona właśnie skończyła „Wielkie kłamstewka” i też ma ochotę na „Żniwa zła”….a mnie zostało jeszcze 100 stron 😛

          A co do Prószyńskiego – masz rację. Pewnie równie wielu czytelników ta naklejka przyciągnie co odrzuci 🙂

          1. Ach te mamy 😀 Ja czytam ebooki, a potem muszę mamie kupować papier, gdy okazuje się, że spodobała się recenzja i tematyka 😀 Ale to strasznie fajne jest, że w wielu wypadkach mamy podobny gust 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s