MOLE KSIĄŻKOWE

SMS LITERACKI: LUTY

Idzie luty, włóż ciepłe buty. Albo zaopatrz się w stosik książek – to rozgrzewa jeszcze lepiej. Ja tak zrobiłam i luty przetrwałam.

Ilościowo luty był słabszy niż styczeń – przeczytałam tylko sześć książek, czyli o cztery mniej. Część z nich trafiła już na bloga, część wciąż czeka na notki, a dwie trafiają do SMSa. Który wyszedł bardzo kryminalny:

Żniwa zła Roberta Galbraitha – trzecia część cyklu powieści o Cormoranie Strike’u i jego asystentce Robin Ellacott. Po finale głośnej sprawy zabójstwa znanego pisarza, życie w agencji detektywistycznej Strike’a zaczyna toczyć się utartym rytmem. Cormoran i Robin wspólnie pracują nad sprawą psychotaty, zastraszającego własne dzieci, oraz nadmiernie zazdrosnego o swoje kochanki faceta o ksywce Dwa Razy. Praca ta nie nastręcza trudności, Robin może więc jednocześnie, mimo nachodzących ją coraz częściej wątpliwości, przygotowywać się do ślubu z Matthiew. Sytuacja zmienia się, gdy dziewczyna odbiera zaadresowaną do siebie przesyłkę, w której znajduje fragment kobiecej nogi. Cormoran wie, że tym razem sprawa jest osobista – zdaje też sobie sprawę, że istnieje aż trzech mężczyzn, którym do tego stopnia zalazł za skórę. Każdy z nich nie tylko ma powody, by nienawidzić detektywa, jest też zdolny do tak wielkiego okrucieństwa. Policyjne śledztwo koncentruje się na podejrzanym, w którego winę Strike wątpi, po raz kolejny musi więc wziąć sprawy w swoje ręce. Żniwa zła to najlepsza część cyklu o Cormoranie Strike’u, zdecydowanie bardziej mroczna niż jej poprzedniczki, a jednocześnie w większym stopniu nasycona emocjami. Kryminalna intryga, jak zwykle zresztą, skonstruowana jest perfekcyjnie, atmosfera gęsta, a poczucie zagrożenia wręcz namacalne. Całą historię poznajemy niejako z trzech punktów widzenia, J.K. Rowling udziela bowiem głosu mordercy, odsłania też tajemnice przeszłości Robin i Cormorana, które rzutują na obecne wydarzenia. Emocje i rozterki Robin, po poznaniu ich psychologicznej motywacji, stają się zresztą jedną z mocniejszych stron powieści. A minusy? Jest jeden, ale poważny. Żniwa zła pożera się błyskawicznie, a na kolejny tom trzeba będzie czekać minimum rok. J.K. Rowling zdecydowanie powinna wziąć lekcję szybkiego pisania u Remigiusza Mroza.

DSC_2146_1871

O świcie wzięłam psa i poszłam Kate Atkinson – kolejna kontynuacja, tym razem cyklu o Jacksonie Brodiem. Od czasu, gdy detektyw omal nie postradał życia w katastrofie kolejowej minęły dwa lata. Przez ten czas Jackson prowadził bezowocne poszukiwania żony-oszustki, próbował nawiązać ojcowską więź ze swoim synkiem, oraz unikał podróży koleją. Pozbawiony większej części majątku wrócił także, nie bez zadowolenia, do pracy prywatnego detektywa. Nowe zlecenie przywiodło go w rodzinne strony, gdzie musi zmierzyć się z duchami przeszłości – zarówno własnej, jak i swojej zleceniodawczyni. Jego pojawienie się w małym szkockim miasteczku działa niczym płachta na byka na miejscowych policjantów. Podobną walkę jak Jackson toczy Tilly, starzejąca się aktorka, u schyłku życia opłakująca dawno utraconą miłość i zawodowe nienasycenie. Rola w popularnym serialu to dla niej szansa na przypomnienie sobie dawnej świetności, ale i zawodowy łabędzi śpiew. Emerytowana policjantka Tracey Waterhouse natomiast nie zamierza walczyć z duchami przeszłości – ucieka, by zacząć życie na nowo i odciąć się od dawnego „ja”. W przeciwieństwie do poprzednich części cyklu O świcie wzięłam psa i poszłam faktycznie można określić mianem kryminału. Tajemnicza śmierć i toczące się śledztwo nie stanowi tu bowiem zaledwie tła wydarzeń lub ich siły napędowej, stanowi natomiast równoprawną część fabuły. Zbrodnia sprzed lat to bodajże najciekawszy element powieści, pokazuje bowiem mroczne relacje zawodowe i prywatne w policyjnych kręgach lat 70′, których głównym celem jest: chronić swoich. Na tym tle przesłanie książki, mówiące, że przeszłość nigdy nie odchodzi do historii, wydaje się nieco banalne, podane jest za to w wysmakowanym i poetyckim stylu. O świcie wzięłam psa i poszłam to, charakterystyczne dla Kate Atkinson, połączenie melancholii z ciętym, błyskotliwym humorem. Idealne dla miłośników dobrze opowiedzianej historii.

DSC_2138_1863

Na koniec szybkie podsumowanie postępów w tegorocznych wyzwaniach:

Wyzwanie książkowe 2016

Kryminał: Żniwa zła Roberta Galbraitha.

Literatura skandynawska: Kim Novak nigdy nie wykąpała się w jeziorze Genezaret Håkana Nessera.

Książka, w tytule której jest nazwa zwierzęcia: O świcie wzięłam psa i poszłam Kate Atkinson.

Książka przeczytana w jeden weekend: Fortuna i namiętności. Klątwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.

Książka wydana w roku narodzin czytacza: Dalekie pawilony M.M. Kaye.

Wyzwanie ksiazkowe luty

Wyzwanie Wielkiego Buka

Powieść skandynawska: Kim Novak nigdy nie wykąpała się w jeziorze Genezaret Håkana Nessera.

Opowieść o miłości: Fortuna i namiętności. Klątwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.

wielki buk

Wyczytuję domowe zapasy książek

Dalekie pawilony M.M. Kaye.

Z dziewczynami z Pingerowego Klubu Książki przeczytałam drugą powieść w tym roku – recenzje Lolanty i Miss Attitude znajdziecie TUTAJ, a moją TU. A tymczasem już za kilka godzin marzec, a jak marzec to zapowiedź wiosny – pory roku, którą kocham najbardziej 😀

Reklamy

3 myśli na temat “SMS LITERACKI: LUTY

  1. O, cykl z Cormoranem Strike’iem mnie coraz bardziej kusi 😀 Koniecznie muszę się z nim zapoznać. A pogoda jest iście kryminalna – nic, tylko zaszyć się pod kocem i czytać mroczne historie 😀

  2. „Żniwa Zła” były doskonałe! ❤ Na szczęście pozostał mi jeszcze "Jedwabnik" (przeskoczyłam niecnie), więc mam jednego Cormorana w zapasie 😀
    Piękny miałaś miesiąc i wspaniałe zaczytanie ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s