CZWARTEK KINOMANA

Carpe diem po japońsku: „Kwiat wiśni i czerwona fasola” Naomi Kawase

Przewidywalna, złożona z wielokrotnie ogrywanych klisz, a jednak urzekająca opowieść o godzeniu się z losem i samym sobą, radości życia i nigdy nie gasnącej nadziei.

Zgorzkniały, zamknięty w sobie Sentaro (Masatoshi Nagase) prowadzi w Tokio bar z tradycyjnymi japońskimi słodyczami. W pracę tę nie wkłada serca, nie ma kulinarnego wykształcenia, a dorayaki, czyli naleśniki wypełnione nadzieniem ze słodkiej fasoli, przygotowuje z kupowanych hurtowo półproduktów. Jego wyroby cieszą się więc popularnością niemal wyłącznie wśród spragnionych jakiejkolwiek słodyczy uczennic z pobliskiej szkoły. Stałą bywalczynią baru jest zwłaszcza gimnazjalistka Wakana (Kyara Uchida), równie osamotniona i zamknięta w sobie jak Sentaro. Dziewczynka stroni od towarzystwa roześmianych, gadatliwych koleżanek ze szkoły, za jedynego przyjaciela uznając kanarka o imieniu Marvy. Życie tych dwojga zmienia się gwałtownie, gdy na ogłoszenie o pracę, wywieszone przez Sentaro odpowiada 76-letnia Tokue (Kirin Kiki). Mężczyzna początkowo odprawia starszą panią, ta jednak nie daje się łatwo zbyć. Sentaro zmienia zdanie, gdy próbuje zrobionego przez Tokue nadzienia do dorayaki. Już pierwszego dnia pracy kobieta wprowadza własne zasady: rezygnuje z półproduktów i codziennie o świcie sama zaczyna przygotowywać pastę z fasoli. Chcąc nie chcąc, pomaga jej w tym Sentaro, ze względu na zdeformowane dłonie, Tokue nie może bowiem dźwigać ciężkich garnków. Bar rozkwita, jeszcze przed otwarciem ustawiają się kolejki chętnych na nowe dorayaki. Tokue staje się nie tylko dobrym duchem knajpki, ale także przyjaciółką i opoką dla Sentaro i Wakany. Pomaga tym dwojgu życiowym rozbitkom pogodzić się z samymi sobą, wybaczyć sobie winy z przeszłości i cieszyć się każdą przeżywaną chwilą. Po okolicy zaczynają się jednak rozchodzić plotki o przyczynie deformacji dłoni Tokue, które stawiają pod znakiem zapytania przyszłość baru Sentaro.

7740081.3

Od kilkunastu lat Naomi Kawase serwuje swoim widzom tę samą zachwycającą, doskonale wyważoną mieszankę: piękno obrazu połączone z gorzką prawdą o życiu i ludziach. W kwiecie wiśni i czerwonej fasoli Japonka zdaje się jednak skupiać raczej na stronie wizualnej, fabułę spychając na drugi plan. Jej opowieść otwierają i zamykają urzekające kadry Tokio, skąpanego w różu kwitnącej sakury. Wiśniowe drzewa nadają miastu odrealniony, niemalże baśniowy wygląd, mocno kontrastujący z gorzką historią, której tło stanowi. Przyroda jest stale obecna w życiu bohaterów – Naomi Kawase rozpięła swoją opowieść na przestrzeni dwunastu miesięcy: od jednej wiosny do kolejnej, od jednego kwitnienia wiśni do następnego. To jednak nie tylko estetyczny zabieg, w kulturze japońskiej kwitnąca wiśnia jest bowiem symbolem ulotnego, przemijalnego piękna. A czymże innym, zdaje się mówić Naomi Kawase, jak nie kwitnącą sakurą jest ludzka egzystencja, złożona z pięknych, szybko uciekających momentów. Sztuka życia polega na umiejętności cieszenia się tymi chwilami – tego właśnie Tokue uczy swojego szefa i młodziutką Wakanę. Tokue należy do starszego pokolenia Japończyków, które żyło zgodnie z powiedzeniem shikata ga nai – nic się nie da zrobić. Tradycyjny japoński fatalizm nakazywał im z godnością i spokojem podchodzić do wszelkich życiowych katastrof. Tokue nie wadzi się więc z losem, stara się znaleźć radość w drobiazgach: pięknie kwitnącej wiśni, przyjemności gotowania, możliwości podziwiania kolejnego wschodu słońca. A przecież Tokue jak mało kto mogłaby zamknąć się w sobie i pielęgnować urazę i zgorzknienie. Naomi Kawase poprzez swoją bohaterkę dotyka bowiem niezbyt chlubnego okresu w historii Japonii, gdy chorzy na trąd zamykani byli w czterech ścianach leprozoriów, bez żadnej możliwości wyjścia poza ich mury. Tokue nie była więc w stanie wziąć swej przyszłości we własne ręce, w przeciwieństwie do Sentaro i Wakany. Sentaro żyje jednak wbrew sobie: prowadzi bar z dorayaki, mimo że nie cierpi słodyczy, wykonuje polecenia szefowej, których nie akceptuje. Sam sobie stworzył klatkę, z której paradoksalnie, uwolniła go osoba tkwiąca w znacznie gorszym zamknięciu. Gorszym, bo stworzonym przez ludzi nie akceptujących jej odmienności. Naomi Kawase przypomina widzom złotą zasadę carpe diem. Banalne? Naiwne? Być może. Niech jednak pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie zapomina o cieszeniu się drobiazgami, kto dostrzega piękno i mądrość natury, kto potrafi zatrzymać się na moment w codziennym biegu i zachwycić wschodem księżyca. Japońska reżyserka pokazuje, że niemalże dziecięca radość życia cechuje najczęściej osoby najmniej do tego predestynowane. Idąc do sanatorium dla trędowatych Wakana spodziewa się ujrzeć smutnych, zniszczonych psychicznie, przegranych ludzi. Jest zaskoczona widokiem chorych, którzy potarfią się szczerze śmiać, oddawać pasjom i kochać.

Kwiat wiśni i czerwona fasola to niespieszna, melancholijna opowieść o przyjaźni, pogodzeniu się z losem i samym sobą, umiejętności znajdowania szczęścia w codzienności i pięknie natury. Dość przewidywalna, zbudowana z wielokrotnie wykorzystywanych w kinematografii klisz, a jednak urzekająca i skłaniająca do myślenia. A przede wszystkim przepięknie sfilmowana.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s