MOLE KSIĄŻKOWE

Rachunek sumienia:”Szumowiny” Jørna Liera Horsta

Jeśli od kryminału oczekujecie oryginalnej zagadki, trzymającej w napięciu, choć nie zawrotnej prędkości akcji, i dobrze zarysowanego tła społeczno-obyczajowego Szumowiny powinny znaleźć się na waszej liście „do przeczytania”.

Norwegia, miasteczko Larvik. Komisarz Wiliam Wisting jest przemęczony, zaczyna też odczuwać pierwsze symptomy wypalenia zawodowego. Nie jest w stanie wykrzesać z siebie energii nawet do wykonania najprostszych czynności, nie mówiąc już o dowodzeniu śledztwem. Tylko wciąż świeży związek z Suzanne daje mu jako taką satysfakcję. Komisarz nie może sobie jednak pozwolić na odpoczynek, prowadzi bowiem dochodzenie wymagające od niego wyjątkowej koncentracji i zaangażowania. Sprawa komplikuje się z każdym kolejnym dniem i podejmowanym przez policję tropem. Jądro zagadki stanowią odcięte ludzkie stopy, które morze wyrzuca na brzeg w Stavern. W ciągu tygodnia letnicy i miejscowi znajdują w sumie cztery fragmenty kończyn, wyłącznie lewych. Śledczy wkrótce powiązują zaskakujące znalezisko ze sprawą zaginięcia trojga starszych mężczyzn – mieszkańców okolicznego domu opieki, oraz chorej psychicznie kobiety, sprzed kilku miesięcy. Na jaw wychodzi także istnienie paramilitarnej organizacji, której celem była obrona Norwegii przed komunizmem, pojawiają się ogromne kwoty pieniędzy w przeterminowanych banknotach oraz stara, niezarejestrowana broń. Ze sprawą zdaje się powiązany także skazaniec, który po odsiedzeniu kilkunastoletniego wyroku usiłuje na nowo odnaleźć się w społeczeństwie. Wiliam Wisting pracuje pod presją mediów, sprawa budzi bowiem ich niezwykłe zainteresowanie, a także szefa marzącego o stanowisku komendanta. Jednocześnie córka komisarza, Line Wisting, zaczyna pracę nad reportażem obnażającym niedoskonałości norweskiego systemu penitencjarnego.

dsc_0092_5054

Jørn Lier Horst to rodzaj pewniaka – fakt, że każda jego powieść z cyklu o komisarzu Wiliamie Wistingu trzyma poziom swojej poprzedniczki nie powinien już budzić wątpliwości. Szumowiny to przede wszystkim kryminał w typowo skandynawskim stylu z trzymającą w napięciu, choć nie pędzącą na łeb na szyję akcją. Jako były policjant autor doskonale wie jak skonstruować i poprowadzić kryminalną intrygę, by była ona wiarygodna i nie rozłaziła się w szwach.

Powieści Jørna Liera Horsta to jednak nie tylko świetnie skonstruowane kryminały. To także swego rodzaju przewodniki po mentalności i obyczajowości współczesnych Norwegów. Autor brał już pod lupę problem alienacji starszych ludzi, samotnego macierzyństwa, i społecznej znieczulicy. Tym razem zajął się norweskim systemem penitencjarnym, co u wielu czytelników może wywołać sprzeczne odczucia. Horst podaje bowiem w wątpliwość zasadność wieloletniego zamknięcia i odseparowania więźniów od społeczeństwa. Sugeruje, że zamiast resocjalizować, system ten pogłębia stopień demoralizacji i uniemożliwia pełen powrót do normalnego życia. Monotonia egzystencji za kratami, z dala od bliskich, bez możliwości stałego kontaktu ze światem, ograniczenie przestrzeni życiowej do zaledwie kilku metrów – wszystko to zostawia trwały ślad w psychice osadzonych i piętnuje ich na resztę życia. Większość ludzi uważa skazańców za swego rodzaju potwory, pozbawione sumienia, zasad moralnych i poczucia empatii, Horst natomiast stara się patrzeć na nich z szerszej i bardziej kompleksowej perspektywy. Ich działanie i motywację postrzega jako wypadkową wielu czynników: wychowania w rodzinie, środowiska, z którego się wywodzą, wydarzeń, jakich doświadczyli, czy wreszcie otoczenia, w którym przyszło im żyć. To z pewnością całkiem słuszne podejście do problemu resocjalizacji więźniów, choć trudne do zaakceptowania przez każdego, kto pamięta Andersa Breivika skarżącego się na zimną kawę i niesmaczne jedzenie w więziennej stołówce.

W Szumowinach Jørn Lier Horst sięga także do niezbyt chlubnych partii norweskiej historii. Przypomina kwestię bogacenia się Norwegów na niemieckiej okupacji, czy próby samodzielnego wymierzania sprawiedliwości zbrodniarzom przez organizacje typu stay behind. Czy zamordowanie mordercy lub okradzenie złodzieja to działanie w imieniu Temidy czy takie same przestępstwo, jakie oni popełnili? – zdaje się pytać autor, nie dając jednocześnie odpowiedzi na swoje pytania. Horst nie należy do pisarzy, którzy ułatwiają czytelnikom opowiedzenie się po konkretnej stronie czy dających łatwe, gotowe rozwiązania. Każdy odbiorca przekonany o posiadaniu ugruntowanych poglądów może być pewien, że norweski pisarz, prędzej czy później, pozbawi go tej pewności siebie i swoich przekonań. Powieści Jørna Liera Horsta stanowią udane połączenie wysokiej klasy rozrywki z obserwacją psychologiczną i rozważaniami o kondycji współczesnych społeczeństw. Przyjemności z ich lektury nie psuje nawet ciągłe skakanie w czasie, poszczególne tomy są bowiem w Polsce wydawane nie po kolei.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Smak słowa i firmie Business&Culture.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s