KSIĄŻKI

SMS LITERACKI: PAŹDZIERNIK

Dużo się działo w październiku. Dużo się pracowało i tańczyło, znacznie mniej, niestety, czytało. W listopadzie trzeba będzie zrównoważyć te proporcje.

Praca mnie napadła. Wespół z jesienią zaskoczyły mnie znienacka, założyły nelsona i wygrały przez nokaut. W październiku albo pracowałam, albo usiłowałam utrzymać się w pionie (często jednocześnie) – życie meteoropaty od października do marca to jak Wielka Pardubicka dla muła. Ucierpiały na tym książki i filmy… Tych pierwszych przeczytałam tylko siedem – żałosna liczba, na szczęście książki świetne. Z wyjątkiem jednej, o której mowa będzie w SMSie. Tym razem wyjątkowo nie całkiem kryminalnym:

Świadectwo kości Dolores Redondo – drugi tom trylogii Baztán. Po sześciu miesiącach inspektor Amaya Salazar kończy urlop macierzyński. Powrót do obowiązków służbowych nie budzi w niej jednak oczekiwanej ekscytacji, Amaya nie chce się bowiem rozstawać z synkiem. Praca szybko się jednak o nią upomina – oskarżony o zamordowanie swej pasierbicy Jason Medina popełnia samobójstwo w trakcie procesu i zostawia list zaadresowany do pani inspektor. Zawiera on tylko jedno, tajemnicze słowo: Tarttalo, które wkrótce okazuje się kluczem do sprawy zabójstw dziewczynek w Dolinie Baztán. W trakcie śledztwa Amaya ponownie będzie zmuszona zmierzyć się ze swoją przeszłością, tym razem w bardziej namacalny sposób, przyjdzie jej bowiem odwiedzić chorą psychicznie matkę. Macierzyństwo okaże się dla młodej inspektor doświadczeniem tyle mistycznym, co przytłaczającym – Amaya będzie musiała zrewidować swoje przekonanie o byciu matką doskonałą. W jej prywatnej codzienności niejedna kobieta odnajdzie własne doświadczenia: próby bezkonfliktowego połączenia macierzyństwa z pracą zawodową, pragnienia zrealizowania się na obu tych polach, wreszcie rozczarowania, gdy z góry skazana na porażkę walka faktycznie zostaje przegrana. Świadectwo kości to powieść szalenie mroczna, przesycona baskijską mitologią, sięgająca do najgłębiej ukrytych pokładów ludzkiej psychiki, próbującą dotknąć istoty prawdziwego Zła.

dsc_0085_5047

Wszystko jest po coś Michała Piroga – mini podręcznik dobrego życia według gospodarza Top Model. Pytanie „Jak żyć?” skierowane było wprawdzie do Donalda Tuska, odpowiedzieć na nie postanowił jednak Michał Piróg. Z doświadczenia swoich trzydziestu paru lat sporządził kodeks moralny, który pomógł mu stać się w pełni wolnym człowiekiem i podążąć własną ścieżką. Ktoś, kto miał pecha urodzić się w Polsce nie dość że gejem, to jeszcze żydem, ma zapewne prawo do uważania się za doświadczonego człowieka. Problem w tym, że nie potrafi tego przekazać tak, by jego książka nie brzmiała jak filozofia za grosik posypana celebryckim brokatem. Piróg radzi więc zawsze być sobą, słuchać samego siebie, nie przejmować się opiniami innych ludzi, nie zazdrościć i nie osądzać. W jednym akapicie pisze o szczęśliwych chwilach przeżywanych z chłopakiem na plażach Miami, aby za chwilę płynnie przejść do dyktatorskiej polityki Władimira Putina. Palestynkę myli z Pakistanką (jedno i drugie zaczyna się na tę samą literę, więc może się czepiam), autorytarnie stwierdza, że w islamie do Raju można wejść tylko ginąc w walce z niewiernymi. Rzadko czytam książki celebryckie, a Wszystko jest po coś upewniło mnie tylko, że słusznie robię.

DSC_0129_5920

Rozdarta zasłona Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego – druga część cyklu o detektywie w tiurniurze, Zofii Szczupańskiej. Tuż przed Wielkanocą profesorowa ewidentnie się nudzi. Owszem, pracy w domu jest całkiem sporo, święta same się w końcu nie przygotują, w dodatku zupełnie niespodziewanie służbę wymówiła jedna z usługujących w domu państwa Szczupaczyńskich dziewcząt. Profesorowa cierpi jednak na nudę innego rodzaju – od dramatu w domu Helclów minął już rok, a jej brakuje dreszczyku emocji związanego z prowadzeniem śledztwa. Krakowska policja nie wie jednak najpewniej o pragnieniach profesorowej, nie zgłasza się do niej bowiem po pomoc. Do czasu, gdy nad Wisłą zostają odnalezione zwłoki młodej dziewczyny. Ofiara okazuje się powiązana z rodziną profesorostwa, pani Zofia czuje się więc w obowiązku wspomóc śledczych w poszukiwaniu mordercy. W trakcie śledztwa pozna tę stronę Krakowa, której żadna dama znać nie powinna, dowie się też o wstydliwych sekretach znanych jej dżentelmenów i sekretach ludzkiej seksualności. Niewykluczone, że w efekcie tych przeżyć, w kolejnych tomach cyklu, zrewiduje swoje podejście do kwestii emancypacji kobiet, której jest zdecydowanie przeciwna. Fabuła naiwna do bólu? Ależ oczywiście! W tym jednak tkwi niezaprzeczalny urok obu opowieści o Zofii Szczupaczyńskiej. Podobnie jak w doskonale stylizowanym języku i lekkim, acz wyrafinowanym, dowcipie, jakimi posługują się autorzy. Rozdarta zasłona to rzecz jak znalazł na jesienne wieczory – lekka, łatwa i przyjemna, a przy tym inteligentna i skłaniająca do refleksji nad sytuacją kobiet, która tylko pozornie tak niezwykle zmieniła się nad Wisłą w ciągu minionego stulecia.

d985daaed2a-rozdarta-zaslona

A tak przedstawiają się moje wyzwania po ostatnich czterech tygodniach. Jakby to ująć….szału nie ma:

Wyzwanie książkowe 2016:

Książka, która ma co najmniej dwóch autorów: Rozdarta zasłona Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego.

Wyzwanie Wielkiego Buka:

Bestseller ostatnich lat: Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes.

Powieść w jesiennych klimatach: Świadectwo kości Dolores Redondo.

Przeczytam polski kryminał w 2016 roku:

Behawiorysta Remigiusza Mroza.

W październiku skończyłam straszliwą ilość lat, co nieuchronnie przybliża mnie do momentu, gdy wyląduję w muzeum obok szkieletu brontozaura lub wikińskiego drakkara. Gorycz tego dnia osłodziły mi kuzynki o równie zwichrowanym podejściu do rzeczywistości co ja, koledzy z pracy, którzy zafundowali mi absolutnie fantastyczny wegański i bezglutenowy tort urodzinowy, koleżanki tancerki, które zapewniły, że będą ze mną tańczyć nawet, gdy wypadać mi będzie sztuczna szczęka, i Natalia z bloga Książkowe kocha, nie kocha. Serio, popłakałam się przez Nią ze wzruszenia. Natalia, jeszcze raz dziękuję!!! Dziękuję też wszystkim nowym czytelnikom – mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej – i tym dotychczasowym za wszystkie piękne życzenia. Jeśli się spełnią, a w to nie wątpię, przez najbliższe sto lat będę czytać świetne książki, oglądać doskonałe filmy, tańczyć do utraty tchu i podróżować niemal bez przerwy. Wchodzę w to!

P.S. Urodziny zawsze skłaniają mnie do refleksji i wprowadzania zmian. Tym razem też się bez nich nie obeszło… Stalowa Magnolia zmieni więc nieco swój charakter. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu…

Reklamy

One thought on “SMS LITERACKI: PAŹDZIERNIK

  1. O, czekam z zaciekawieniem na zmiany 🙂 W żaden straszny wiek nie wierzę, Tyś piękna, młoda i inteligentna! I to się nie zmienia z żadną kolejną cyferką w kalendarzu 😉
    Co do celebryckich książek, cóż… „Wszystko jest po coś”, tak ;)? Choć szczerze to nie wiem, czemu ja w zeszłym roku sięgnęłam po książkę Cameron Diaz…
    Cieszę się, że cykl Redondo Ci się podoba 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s