KSIĄŻKI

Demon i panna: „Świt, który nie nadejdzie” Remigiusza Mroza

Remigiusz Mróz to jeden z tych pisarzy, u których ilość idzie w parze z jakością. Świt, który nie nadejdzie awansował do mojej prywatnej listy Top 5 autora.

Warszawa, lata 20. XX wieku. Ernest Wilmański przyjeżdża do stolicy ze sporą ilością gotówki i jednym marzeniem. Po zawieszeniu rękawic bokserskich na kołku i zakończeniu kariery w mafijnej organizacji w Wilnie, chce wieść spokojne i uczciwe, dla odmiany, życie w Warszawie. Przeszłość nie daje jednak o sobie zapomnieć – już pierwszego dnia pobytu w nowym mieście Ernest wplątuje się w bijatykę z członkiem lokalnego gangu. Poznaje przy tym nastoletnią Anastazję, złodziejkę i ulicznicę, która wielkie serce przykrywa grubą warstwą arogancji i nie licującej z jej wiekiem przemądrzałości. Dzień później w jego życie wkracza równie piękna, co ambitna Eliza Zarzeczna, funkcjonariuszka nowo tworzonej policji kobiecej. Dziewczyna otrzymuje zadanie zwerbowania Wilmańskiego do walki z sutenerstwem i wykorzystywaniem nieletnich, a wykorzystywać w tym celu ma zarówno techniki perswazji, jak i swoje ciało. Zamiast w szeregi stróżów prawa, Ernest wstępuje jednak do gangu Banników, niczym staropolski demon topiących swoich przeciwników w baniach. Przewodzi im Fryderyk Hertz, marzący o stworzeniu organizacji przestępczej na miarę i wzór włoskiej Camorry. Wilmański staje się jego prawą ręką, raz na zawsze rezygnując ze spokojnej egzystencji kancelisty.

dsc_0080_4809

Słyszeliście kiedykolwiek o polskiej policji kobiecej w okresie międzywojnia? Zapewne niekoniecznie, nie jest to bowiem rzecz, o której mówi się na lekcjach historii. Szkoda, bo to dość ciekawy element odkłamywania his story na rzecz her story. I wojna światowa to kamień milowy dla procesu emancypacji kobiet – w obliczu nieobecności lub śmierci mężów, ojców bądź braci, to kobiety stawały się głównymi żywicielkami rodziny wkraczając na grunt zarezerwowany dotąd dla mężczyzn. Nie oznacza to jednak, że działo się to bezboleśnie – kobiety były wprawdzie potrzebne, ale i wyśmiewane. Przyjmując kobiecą perspektywę Remigiusz Mróz pokazuje z jakimi przeciwnościami Polki musiały się zmierzyć, by realizować swoje marzenia, pomóc w utrzymaniu rodziny, i wyjść poza przyjętą od wieków rolę społeczną. Wątek ten polecam zwłaszcza paniom, które z pogardą odcinają się od feminizmu, zapominając, że to właśnie sufrażystkom zawdzięczają prawo wyboru – nie tylko przy urnie do głosowania. Setki Eliz Zarzecznych musiały znieść upokorzenia, pogardę i prześmiewcze komentarze, aby współczesne Polki mogły robić w życiu to, co tylko im się zamarzy. Tło historyczne to, zresztą, jedna z najmocniejszych stron powieści – widać, że autor starannie odrobił lekcję w tym zakresie. W efekcie powstała książka na wskroś warszawska, choć napisana przez olsztynianina. Jako warszawianka z babci prababci chylę czoła, sporo się bowiem dowiedziałam o moim mieście. Jeśli macie ochotę przekonać się jak wyglądało codzienne życie w odrodzonej Polsce bez konieczności sięgania po zazwyczaj nudne książki historyczne, Świt, który nie nadejdzie powinien być dla Was lekturą obowiązkową. Mróz położył wprawdzie nacisk na środowiska przestępcze, zajrzał jednak również do modnych wówczas knajpek, w których między układaniem wierszy pijał Tuwim i Boy-Żeleński, biur poselskich socjalistów i narodowców, żydowskich szpitali i lokalnych bazarków.

Nie tylko feministki i miłośnicy historii znajdą jednak w książce Mroza coś dla siebie, jest to bowiem przede wszystkim rasowy, świetnie skonstruowany kryminał w stylu retro. Stałym czytelnikom autor oferuje wszystko to, za co pokochali jego powieści: misternie skonstruowaną intrygę, lekki, acz wyrafinowany dowcip i ciekawe postaci – tym razem także kobiece. Nowością jest dość spokojny styl prowadzenia narracji, choć bijatyk i strzelanin też w powieści nie zabraknie. Remigiusz Mróz słynie z zaskakujących zakończeń, tym razem także nie zawiódł czytelników. Teoretycznie nie pozostawił złudzeń co do możliwości kontynuacji, ja jednak mam nadzieję, że świt nadejdzie, chętnie spotkałabym się bowiem jeszcze nie jeden raz z Ernestem Wilmańskim i kobietami jego życia.

Reklamy

4 thoughts on “Demon i panna: „Świt, który nie nadejdzie” Remigiusza Mroza

  1. Blanka! Przeczytałaś jakąś powieść Mroza przede mną 😀 No no, brzmi to smakowicie i cieszę się, że i ja niebawem sięgnę po „Świt…” 🙂 Szczególnie, że muszę sprawdzić, co ma w sobie takiego, że awansowała do Twojej prywatnej topki książek tego pisarza 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s