MOLE KSIĄŻKOWE

SMS LITERACKI: LISTOPAD

Listopad zdecydowanie zaostrzył u mnie objawy książkoholizmu. Powieści pożerałam szybciej niż Kubuś Puchatek ukochany miodek.

Kiedyś trzeba było powiedzieć to głośno. Jestem książkoholiczką, w dodatku bynajmniej nie anonimową. Czasem jestem w stanie kontrolować moją przypadłość, czasem niestety nie. Listopad zaostrzył objawy, takie jak obsesyjne czytanie i kompulsywne kupowanie książek. Nie wybrzydzałam: pożerałam kryminały, fantasy, powieści historyczne i z gatunku realizmu magicznego. O trzech nich możecie przeczytać w listopadowym SMSie:

Nic oprócz strachu Magdaleny Knedler – pierwszy tom serii o komisarz Annie Lindholm, polskiej policjantce pracującej w mieście komisarza Wallandera. Anna urodziła się i wychowała w Helu, od wielu lat mieszka jednak w szwedzkim Ystad. Tu znalazła pracę w fabryce renowacji mebli, tu wyszła za mąż, tu wreszcie rozpoczęła karierę policyjną. W Ystad spotkała ją także największa życiowa tragedia – w wypadku samochodowym ranny został bowiem jej mąż, Vidar. Mężczyzna uległ niemal całkowitemu paraliżowi, a winą za swój stan obarcza Annę. Za wypadek odpowiedzialny jest bowiem Narcyz, przestępca schwytany niegdyś przez komisarz Lindholm. W tym samym czasie Anna zaczyna dostawać tajemnicze listy z fragmentami cytatów z Oscara Wilde’a, na ganku domu odnajduje natomiast zatruty arszenikiem tort. Jej życie prywatne i zawodowe zaczyna się niebezpiecznie splatać… Magdalena Knedler zdecydowanie powinna przejąć po Katarzynie Puzyńskiej miano polskiej Camilli Läckberg. Jej powieść to podobna mieszanina sentymentalnego romansu z całkiem niezłym kryminałem. Wątek policyjnego śledztwa jest dobrze poprowadzony, choć trucie arszenikiem bardziej pasuje do świadomie trącącego myszką kryminału retro. Arszenikowy tort pasuje do całości jak kwiatek do kożucha i budzi raczej śmiech niż przerażenie. Anna jest tak doskonale bezbarwna, że może stanowić godną konkurencję dla najgorszej postaci kobiecej polskiego kryminału, czyli Saszy Załuskiej z tetralogii żywiołów Katarzyny Bondy. Wszystko to byłoby jednak do strawienia, a nawet degustowania, gdyby nie romansowy lukier, jakim zostało wykończone. Magdalena Knedler mnie nie przekonała, upłynie dużo wody w Wiśle zanim sięgnę po drugi tom serii.

DSC_0092_5332

Dom czwarty Katarzyny Puzyńskiej – siódmy tom kryminalnej serii o policjantach z Lipowa. Po czterdziestu latach Klementyna Kopp wraca do rodzinnej miejscowości, aby zbadać sprawę morderstwa sprzed dwóch lat. Robi to na prośbę matki, która nie wierzy w winę skazanego i odbywającego karę Błażeja. Była komisarz nigdy nie dociera jednak do miasteczka, a sprawą jej zaginięcia zajmują się policjanci z Brodnicy. Dla każdego z trójki śledczych sprawa ta stanie się sprawdzianem, nie tylko umiejętności zawodowych, ale także walki z własnymi słabościami i demonami przeszłości. Dla Emilii Strzałkowskiej jest to powrót do pracy po dramatycznych przejściach, które nastąpiły po urodzeniu córki. Policjantka musi stawić czoła rozpaczy, a także uporać się z żałobą, poczuciem winy i nienawiścią do ojca utraconego dziecka. Nienawiścią, którą Daniel Podgórski, uzależniony od nikotyny i siłowni, nie panujący nad narastającą w nim agresją, w pełni odwzajemnia. Pomiędzy nimi znajdzie się Weronika Nowakowska, rozważająca karierę policyjnej profilerki. Lubię wracać do Lipowa. Tym bardziej, że od pewnego czasu Katarzyna Puzyńska wyraźnie zmienia charakter cyklu: z nieco przesłodzonego klimatu na modłę Camilli Läckberg ewoluuje w stronę mrocznej, wręcz dusznej atmosfery. Częścią tych zmian jest także język, jakim się posługuje – o ile w pierwszych tomach można było kręcić nosem na stylistyczne niedociągnięcia, o tyle w drugiej połowie cyklu nie ma się do czego przyczepić. Mocną stroną niezmiennie pozostają dobrze zarysowane i wiarygodne psychologicznie sylwetki bohaterów, także tych drugo- i trzecioplanowych. Moimi faworytami pozostają wprawdzie Utopce i Łaskun, siódmą częścią serii Katarzyna Puzyńska również może jednak śmiało zawalczyć o miano polskiej królowej kryminału.

dsc_0091_4820

Taras z uroczynem Mia Couto – nietypowy kryminał, utrzymany w klimacie realizmu magicznego. Ermelindo Mucanga jest trupem. Dość nietypowym, bo zabłąkanym między światem żywych i umarłych. Na skutek nieprawidłowego pochówku stał się duchem, niezdolnym do wiecznego odpoczynku. W grobie pod drzewem uroczynu zdołał jednak osiągnąć coś na kształt podszytego rezygnacją spokoju. Do czasu jednak. Nie dość bowiem, że ktoś postanawia rozkopać jego mogiłę, to w okolicznym przytułku zostaje zamordowany dyrektor tej placówki. Ermelindo postanawia wrócić do świata żywych zamieszkując w ciele prowadzącego dochodzenie inspektora. Śledczy ma jednak twardy orzech do zgryzienia, do zbrodni przyznają się bowiem niemal wszyscy mieszkańcy domu starców, a nawet pracująca tam pielęgniarka. Taras z uroczynem to z pozoru kryminał , w rzeczywistości natomiast miniaturowa powieść o świecie nieubłaganie odchodzącym w przeszłość i znaczeniu zanikającej tradycji. Ojczyzna Ermelinda pogrążona jest w chaosie po wojnie, która wyzwoliła ją spod panowania Portugalczyków, w przytułku życie toczy się jednak zupełnie innym rytmem. Tu wciąż wierzy się w legendy Mozambiku, duchy i czarownice. Starcy symbolizują odchodzącą w zapomnienie rzeczywistość, inspektor zaś racjonalną, nowoczesną przyszłość. Pomiędzy nimi stoi pielęgniarka Marta, rozpaczliwie próbująca ocalić tradycję, nie rezygnując z kuszącej ją przyszłości. Nostalgiczna, melancholijna proza, łącząca afrykańską wrażliwość z europejską tradycją literacką.

couto1

Z czytaniem było w listopadzie dobrze, gorzej z postępami w wyzwaniach…. Tu jest źle. Niestety. Z Wyzwaniem Książkowym 2016 zdążę, tu jestem na ostatniej prostej, ale w wyzwaniu Wielkiego Buka zostało mi jeszcze sporo do nadrobienia:

Wyzwanie książkowe 2016:

Film oparty na książce: Wielkie nadzieje Charlesa Dickensa i Fitoor.

Literatura rosyjska: Białe noce Fiodora Dostojewskiego.

Wyzwanie Wielkiego Buka:

Klasyka literatury rosyjskiej: Białe noce Fiodora Dostojewskiego.

Oparta na faktach: Niezły numer, czyli dziewczyny w białych tenisówkach Jakuba Porady.

Książka z ulubionego gatunku: Taras z uroczynem Mia Couto.

Przeczytam polski krymianał w 2016 roku:

Dom czwarty Katarzyny Puzyńskiej.

Świt, który nie nadejdzie Remigiusza Mroza.

Wyczytuję domowe zapasy książek:

Taras z uroczynem Mia Couto.

Zegar tyka, ale nie poddaję się bez walki. Zwłaszcza, że to bardzo miła walka 🙂 Trzymajcie kciuki!

Reklamy

Jedna myśl na temat “SMS LITERACKI: LISTOPAD

  1. Ależ kryminalny SMS 🙂 Super, że Lipowo tak fajnie się rozwija, muszę i ja sięgnąć po kolejne tomy tej serii. A z tym listopadowym rozczytaniem coś jest, sama przeczytałam jakąś niemożliwą liczbę książek i zupełnie nie wiem jak to zrobiłam 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s