KSIĄŻKI

Klęska białego człowieka: „Pragnienie” Richarda Flanagana

Australijski pisarz piętnuje kolonializm i zadaje pytania o istotę cywilizowanego świata. Robi to w boleśnie szczery, lecz niezwykle wysmakowany literacko sposób.

Australia, 1841 rok. Słynny brytyjski podróżnik, sir John Franlin, przybywa wraz z żoną na Ziemię van Diemena, aby objąć posadę gubernatora. Już pierwszego dnia pobytu w kolonii karnej uwagę lady Jane Franklin przykuwa śliczna i energiczna aborygeńska dziewczynka. Gubernatorstwo postanawia adoptować siedmiolatkę, po części w celu wypełnienia pustki w sercu lady Jane, tak jak jej ciało wyjałowionym przez liczne poronienia, po części natomiast w celu społecznego eksperymentu. Pani Franklin chce bowiem wychować Mathinnę na białą damę, udowadniając tym samym, że cywilizacja może zatriumfować nad barbarzyństwem. Kilkanaście lat później sir John znika podczas wyprawy na Arktykę, a do Londynu docierają szokujące wieści o kanibalizmie, jakiego miał się dopuścić Franklin i niektórzy członkowie jego załogi. Lady Jane, chcąc ratować honor męża, zwraca się o pomoc do największego ówczesnego pisarza angielskiego, Charlesa Dickensa. Ten, ujęty małżeńską wiernością i oddaniem pani Franklin, postanawia wystawić sztukę inspirowaną wyprawą byłego australijskiego gubernatora. Spektakl staje się jego kolejnym wielkim sukcesem zawodowym, a jednocześnie klęską w życiu prywatnym. Przyczynia się bowiem do ostatecznego rozpadu małżeństwa Dickensa, o które wybitny pisarz przestaje walczyć, oraz załamania jego dotychczasowego światopoglądu. Dickens, który przez całe życie próbował panować nad namiętnościami, u kresu swych dni poddaje się bowiem największemu porywowi ciała i serca.

dsc_0082_5038

Pragnienie Richarda Flanagana to przede wszystkim krytyka kolonializmu, ośmieszająca i kompromitująca ideę brzemienia białego człowieka. Termin ten, ukuty przez Rudyarda Kiplinga, odnosił się do misji cywilizacyjnej, jaka według XIX-wiecznych Anglików, spoczywała na barkach przedstawicieli zachodniego świata. W jej ramach Europejczycy narzucali podległym sobie koloniom swój język, kulturę i religię, rugując jednocześnie miejscowe zwyczaje i wierzenia. To właśnie owo brzemię, w dużej mierze, kazało lady Jane Franklin przygarnąć małą dzikuskę i uczynić z niej pełnowartościowego członka zachodniego społeczeństwa. Dla gubernatorowej bycie cywilizowanym człowiekiem równało się byciu człowiekiem całkowicie kontrolującym swe pragnienia, namiętności i odruchy. Dama nie powinna okazywać uczuć, dlatego też lady Jane powstrzymuje naturalną chęć przytulenia adoptowanej córki, oddania się chwili beztroskiej zabawy czy spontanicznemu tańcowi na bosaka. Miejsce matczynej czułości w codziennym życiu Mathinny zajmuje nauka i dyscyplina, której celem jest wyrugowanie z dziewczynki wszelkich przejawów barbarzyństwa. Być może właśnie ów brak czułości sprawił, że mała Aborygenka nie poddaje się cywilizacyjnym zapędom przybranej matki. Otacza się dzikimi zwierzętami, biega boso po domu, tęskni za swobodą życia w lesie, ze świata białych czerpiąc jedynie to, co sprawia jej czystą, zmysłową wręcz przyjemność: piękne sukienki, umiejętność pisania, tańce towarzyskie. Eksperyment się nie udaje, Mathinna wraca więc do swoich, którzy jednak swoimi dawno być przestali. Funkcjonuje na obrzeżach aborygeńskiej społeczności, nie przynależąc w pełni ani do świata białych, ani do świata czarnych. Porażka eksperymentu staje się przyczyną upadku nie tylko Mathinny, ale i lady Jane. Po latach gubernatorowa uświadamia sobie bowiem, że człowiek istnieje tylko w ludziach, którzy ich kochają, ona jednak straciła jedyną szansę na miłość zgadzając się oddalić przybraną córkę. Może nawet wcześniej, odmawiając małej czułości i próbując oderwać ją od naturalnego dla niej świata. Panując nad swoimi instynktami, w tym macierzyńskim, Jane Franklin zachowała się jak przystało damie, straciła jednak tym samym coś, co mogło nadać sens jej życiu.

Richard Flanagan zadaje więc pytanie, czy lepiej tłumić własne pragnienia i namiętności, czy raczej dać im się ponieść? Charles Dickens przez większą część życia przekonany był, podobnie jak lady Jane Franklin, że tylko kontrolowanie popędów pozwala zachować status cywilizowanego człowieka. U kresu swoich dni przekonuje się jednak o nieprawdziwości tego twierdzenia. Daje się ponieść miłości do znacznie młodszej od siebie aktorki, wreszcie znajdując miłość i satysfakcję, której od wielu lat nie doświadczał w małżeństwie. Wybitny pisarz, tak chętnie analizujący psychikę swych powieściowych bohaterów, nigdy nie zastanowił się jednak dlaczego małżeństwo przestało być dla niego życiową opoką. Zajęty własnym, męskim światem nie zauważył, że po dziesięciu ciążach, stracie kilkorga dzieci i życiu w cieniu wybitnego męża, pani Dickens czuje się zmęczona i niepotrzebna. Podobne uczucia towarzyszą, zresztą, i lady Jane, która z punktu widzenia społeczeństwa poniosła klęskę jako kobieta. Nie mogła dać życia, jest więc towarem wybrakowanym i nikomu niepotrzebnym. Cel życia, jakim powinno być macierzyństwo, usiłuje znaleźć w działaniu na rzecz wywyższenia zawodowego swego męża.

Pragnienie to powieść wielu pytań i nielicznych tylko odpowiedzi. Spokojna i stonowana, a zarazem kipiąca od emocji. Nie akcja gra tu pierwsze skrzypce, lecz dogłębna analiza ludzkiej psychiki. Nie oznacza to jednak, że w Pragnieniu wieje nudą – wręcz przeciwnie, subtelny a jednocześnie wyrafinowany styl Flanagana i jego ciekawe obserwacje natury ludzkiej sprawiają, że od jego powieści trudno się oderwać.

Reklamy

9 thoughts on “Klęska białego człowieka: „Pragnienie” Richarda Flanagana

  1. To teraz polecam „Ścieżki północy” 🙂 Zresztą na pewno wszystkie książki Flanagana są warte polecenia. Sama właśnie czytam „Pragnienie” – raz, że interesuje mnie tematyka kolonializmu, a dwa, że o sir Johnie Franklinie czytałam już w monumentalnej powieści Dana Simmonsa „Terror”, i jestem ciekawa, jaki jego obraz wyłania się z powieści Flanagana.

    1. Wstyd się przyznać, ale ja wcześniej nie słyszałam o sir Johnie Franklinie i dopiero w trakcie czytania „Pragnienia” nadrobiłam zaległości. Kolonializm to także dla mnie bliska tematyka, dlatego zaczęłam od tej powieści Flanagana. A skoro polecasz teraz „Ścieżki północy” to już wpisuję na listę TBR.

      Bardzo jestem ciekawa twojej opinii o „Pragnieniu” 🙂

      1. Och, jestem już w połowie (to krótka książeczka), ileż tu emocji! Ale w „Ścieżkach północy” było to samo, aż mnie w pewnym momencie przytłoczyły.
        Ja znów dowiedziałam się o Johnie Franklinie z „Terroru” właśnie: i to lubię, że również książki beletrystyczne uczą czasem całkiem niespodziewanych rzeczy 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s