CHWILA DLA KINOMANA · MOLE KSIĄŻKOWE

Siła wiary: „Milczenie” Shusaku Endo i Martina Scorsese

Milczenie to jedna z najwierniejszych ekranizacji literatury, jaką widziałam. Stanowi to zarazem jego zaletę, jak i wadę.

Japonia, XVII wiek. Na Kiusiu przybywa dwóch portugalskich księży: Sebastiao Rodrigues i Francisco Garrpe. Ich celem jest odnalezienie ojca Cristovao Ferreiry, niegdyś gorliwego misjonarza, dziś apostaty, który przyjął japońskie nazwisko i styl życia. Młodzi księża nie wierzą, że ich dawny nauczyciel i mentor mógł wyprzeć się wiary. W Japonii przekonują się jak trudny jest los prześladowanych przez władze konwertytów i jak dramatycznym próbom poddawana jest ich wiara. Ukrywając się przed namiestnikiem Inoue dwaj jezuici próbują wykonywać misyjne posłannictwo, nie rezygnując z poszukiwań ojca Ferreiry. Wkrótce także ich wiara zostaje wystawiona na najtrudniejszą z możliwych prób.

Mimo otwartości religijnej Japończyków i obiecujących początków, chrześcijaństwo nie przyjęło się w Kraju Kwitnącej Wiśni. Pierwsi Europejczycy, a konkretnie Portugalczycy, przypłynęli do Japonii w 1543 roku – ich statek rozbił się u wybrzeży Kiusiu. Przywieźli ze sobą broń palną i znaleźli podatny rynek, Japonia była bowiem wówczas ogarnięta wojnami domowymi. Niecałe 40 lat później do Kraju Kwitnącej Wiśni dotarli Hiszpanie. Byli to jezuici pochłonięci ideą ewangelizacji Japonii. Z czasem ich śladem podążyli także franciszkanie i dominikanie, a Kiusiu stało się bazą misjonarzy i japońskiego chrześcijaństwa. Tamtejsi panowie feudalni chętnie przyjmowali nową religię, nie tyle z fascynacji samą wiarą jednak, ile ze względu na ułatwienia, jakie dawała w handlu z Europejczykami. Chrześcijanom sprzyjał również jeden ze zjednoczycieli państwa japońskiego, Oda Nobunaga, który rozgrywał ich przeciwko klerowi buddyjskiemu. Już jego następca jednak, Toyotomi Hideyoshi, zmienił politykę wobec chrześcijan. W 1581 roku wydał nakaz opuszczenia Japonii przez wyznawców tej religii i zakaz propagowania chrześcijaństwa. Doprowadziło to m.in. do egzekucji blisko trzydziestu chrześcijan w Nagasaki w 1591 roku. Późniejsi siogunowie nie ufali obcokrajowcom ze względu na wsparcie jakiego portugalscy misjonarze udzielili przeciwnikowi Tokugawy Ieyasu. W latach 20. XVI wieku miała miejsce egzekucja chrześcijan, w tym samym z Japonii zostali wypędzeni Hiszpanie i rozpoczęły się prześladowania japońskich konwertytów. Na przełomie lat 1637/38 miał miejsce bunt w miejscowości Shimabara na Kiusiu. Powodem była bieda i zbyt wysokie podatki, wśród zbuntowanych chłopów byli jednak również chrześcijanie. W efekcie nastąpiło całkowite zamknięcie Japonii na świat – pozostawiono jedynie tzw. cztery okno, m.in. port na wyspie Dejima, gdzie wpuszczano Holendrów.

DSC_0088_5248

Powieść Shusaku Endo rozpoczyna się w momencie, gdy Japonia stopniowo zamyka się na świat zachodni, a prześladowania chrześcijan osiągają apogeum. Opisana przez niego historia w dużej mierze oparta jest na faktach, choć jej szczegóły to już wytwór wyobraźni japońskiego pisarza. W najbardziej oczywistej warstwie Milczenie to swego rodzaju krytyka kolonializmu religijnego uprawianego przez chrześcijan. Shusaku Endo pokazuje proces ewangelizacji prowadzony w sposób powierzchowny, nastawiony raczej na pozorne efekty w postaci kolejnych kościołów i wiernych na mszach, niż faktyczne przekonanie Japończyków do nowej wiary. Księża misjonarze niekiedy nie znają nawet języka Kraju Kwitnącej Wiśni, nie mówiąc już o jego kulturze i religijnej specyfice. Nie widzą więc, że japońscy chrześcijanie pojmują nową religię nieco opacznie, dostosowując ją do swojego sposobu myślenia i swoich potrzeb. To właśnie odkrycie tej prawdy, a nie wymyślne tortury, stało się przyczyną klęski ojca Ferreiry, który zwątpił nie tyle w Boga, co w sens misji chrystianizacyjnej.

Milczenie to także opowieść o zwątpieniu i religijnych rozterkach, które targają zarówno prostymi wiernymi, jak i wykształconymi księżmi. Tymi drugimi nawet bardziej, wykształcenie bowiem to wiedza, a ta często prowadzi do zwątpienia. Dla chłopów, uciskanych przez samurajów i panów feudalnych, chrześcijaństwo sprowadza się praktycznie do obietnicy raju po śmierci, a więc życia wolnego od podatków, haraczy i niewolniczej wręcz pracy. To jednak nie nadmierna wiedza prowadzi do duchowych rozterek Sebastiao Rodriguesa, lecz dramatyczne prześladowania japońskich wiernych. Młody Portugalczyk widzi jak strasznym torturom poddawani są chrześcijańscy konwertyci i z jakim spokojem, a niekiedy wręcz oczekiwaniem, przyjmują swój los. Widząc śmierć Japończyków na krzyżu, w falach oceanu, czy na krzyżach Rodrigues oczekuje boskiej interwencji. Przeraża go nie tylko milczenie świata, na którym życie nie przestaje się toczyć nawet w obliczu kolejnych śmierci chrześcijan, ale przede wszystkim milczenie Boga. Stwórca zdaje się bowiem tak samo jak świat obojętny na los swoich wiernych. Wspominając wieczór w Ogrodzie Oliwnym i śmierć Jezusa na krzyżu, młody ksiądz utożsamia męczeństwo z czymś wzniosłym i wyjątkowym, w Japonii widzi jednak tylko trywialną śmierć, opłakiwaną jedynie przez bliskich nieboszczyka, a nie Istoty, w imieniu której śmierć ta nastąpiła. Rodrigues zaczyna zadawać sobie najstraszliwsze z możliwych pytanie o istnienie Boga, naruszające same fundamenty chrześcijaństwa. Shusaku Endo idzie jednak o krok dalej, zastanawiając się nad granicami wiary. Rodrigues nie otrzymuje odpowiedzi na swoje pytania, co więcej musi sam podjąć decyzję czy wyparcie się wiary jest aktem odwagi, czy też uparte trzymanie się wyznawanej religii. Przyjeżdżając do Japonii Portugalczyk gotowy jest umierać za wiernych, szybko przekonuje się jednak, że to tamtejsi chrześcijanie oddają życie za niego. Inoue nie zależy bowiem na religijnym odstępstwie japońskich konwertytów – sukcesem będzie dopiero apostazja księży. Rodrigues musi więc odpowiedzieć sobie na pytanie czy wyparcie się wiary w imię ratowania życia dziesiątków ludzi jest zdradą Boga czy raczej wypełnieniem ziemskiego posłannictwa jego syna. Musi też pokonać uczucie pychy, nakazujące mu porównywać swój los do losu Jezusa Chrystusa. To nie portugalski misjonarz jest jednak najbardziej tragiczną postacią powieści Shusaku Endo, lecz Kichijiro – XVII-wieczny Judasz. Tchórz, raz po raz wypierający się wiary w obawie przed śmiercią, po każdym kolejnym akcie apostazji skomlący o spowiedź i boskie, lub choćby księżowskie, wybaczenie. Włóczący się za portugalskim księdzem niczym zły duch Kichijiro, o swój los oskarża zarówno samego siebie, jak i czasy, w których przyszło mu żyć. Jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej mógł egzystować i umrzeć jako przykładny chrześcijanin, dziś jednak Bóg wystawia jego wiarę na próby, których nie jest w stanie przejść.

Milczenie to powieść mocno osadzona w chrześcijańskim kontekście, jej przesłanie jest jednak uniwersalne i łatwe do przyjęcia także przez przedstawicieli innych religii. We współczesnym, zlaicyzowanym świecie może wydawać się nieco hermetyczna i oderwana od rzeczywistości, warto jednak potraktować ją jako coś więcej niż zwykłą powieść historyczną. Choćby ze względu na piękny, choć prosty, język, w jakim została napisana i fascynującą wiwisekcję ludzkiej duszy, jakiej poprzez rozterki duchowe Rodriguesa i Kichijiro, dokonuje Shusaku Endo.

6461_1-6

Do ekranizacji Milczenia Martin Scorsese przymierzał się przez trzydzieści lat. I dobrze, bo w światowym kinie nadal jest sporo miejsca dla filmów o tematyce religijnej. Zwłaszcza tych inteligentnych, będących czymś więcej niż zekranizowanymi żywotami świętych. Obraz Scorsese z pewnością do tej kategorii należy, nie oznacza to jednak, że jest tak zapowiadanym arcydziełem. Milczenie to jedna z najwierniejszych ekranizacji literatury, jakie oglądałam i tu, paradoksalnie, tkwi jego największa słabość. Język powieściowy bywa trudno przekładalny na język filmowy, i w przypadku powieści Shusaku Endo tak właśnie jest. Dobry film religijny powinien stawiać liczne pytania, udzielać jednak jak najmniej odpowiedzi. Cechować go powinno niedopowiedzenie, metafora, aluzja. W obrazie Scorsese mamy natomiast kawę na ławę, widz może więc poczuć się jak idiota, któremu trzeba wszystko podać na tacy, aby zrozumiał. Nie ma w filmowym Milczeniu miejsca na przemyślenia odbiorcy, wyciągnięcie własnych wniosków, wątpliwości. Jest za to dużo zbędnego gadania, męczącego zwłaszcza pod koniec filmu. Pierwsze minuty Milczenia dawały nadzieję na film przyjemny dla oka, a bolesny dla duszy, które rozwiewało się z każdą kolejną sceną. Dosłowność, która nie raziła w powieści, zabiła, niestety, subtelność filmowego przekazu.

Aktorsko bywa w Milczeniu różnie. Świetne role zagrali Issei Ogata jako Inoue oraz wcielający się w postać Tłumacza Tadanobu Asano. Bardzo dobrze wypada też Liam Nesson w roli księdza Ferreiry. Pojawia się na ekranie w sumie na krótko, jego obecność jest jednak tak energetyczna, że całkowicie przykuwa uwagę widza. Paradoksalnie, najsłabiej poszło Andrew Garfieldowi, który kreuje postać księdza Sebastiao Rodriguesa. Aktor poszedł na totalną łatwiznę i swojego bohatera zbudował z przesadnej ilości patetyczności wymieszanej ze sztuczną duchowością. W pewnym momencie widz, zamiast rozważać czy faktycznie apostazja może być formą męczeństwa, zaczyna pragnąć, by Rodrigues podjął wreszcie tę cholerną decyzję: wyprzeć się wiary czy nie. I jest mu szczerze obojętne, jaka ta decyzja będzie.

Ogromnym plusem filmu Scorsese jest muzyka, a właściwie jej brak. Tak rzadka w kinie cisza stanowi doskonałe tło dla duchowych rozterek Rodriguesa i Ferreiry, wprowadza nastrój niepokoju i grozy. Podobnie jak odgłosy przyrody, będące niekiedy jedynym dźwiękiem płynącym z ekranu. Szelest traw może zwiastować nadejście wrogów, deszcz zwiększa napięcie, odgłos cykad sugeruje stan nerwowego oczekiwania. Zaraz za dźwiękiem idzie obraz – Milczenie zachwyca zdjęciami przyrody, pięknej i okrutnej, bo całkowicie obojętnej na cierpienie człowieka. W przeciwieństwie do wielu religijnych obrazów nie epatuje też okrucieństwem – sceny tortur nakręcone są wprawdzie z odpowiednią dozą dosadności, ale i subtelności.

Iść czy nie iść do kina? Iść, zwłaszcza jeśli nie czytało się książki. Pomimo licznych wad, film Scorsese stanowi ciekawą filozoficzną rozprawkę o naturze wiary i granicach męczeństwa. Całkowicie rozczarować się mogą tylko widzowie o ksenofobicznych osobowościach, Milczenie w żadnym wypadku nie jest bowiem anty japońską agitką, a tym bardziej apoteozą chrześcijaństwa. Martin Scorsese zdołał uniknąć pułapki brutalnego zderzenia kultur i religii oraz udowadniania przewagi chrześcijańskiego miłosierdzia nad japońskim pragmatyzmem. W dużej mierze jest to efekt wierności powieściowemu pierwowzorowi, pisanemu wprawdzie z punktu widzenia Portugalczyka, ale ręką Japończyka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s