KSIĄŻKI

Uwierz w ducha: „Dziennik kasztelana” Evžena Bočka

Czeska wariacja na temat „A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?”. Mroczna, dowcipna i całkowicie nieoczywista. Evžen Boček w doskonałej formie.

Czechy, lata 90. XX wieku. Zmęczony wielkomiejskim życiem Wiktor przyjmuje posadę kasztelana w położonym na prowincji zamku. Ma nadzieję, że na spokojnej morawskiej wsi, w otoczeniu wielowiekowych zabytków, odzyska równowagę ducha i uratuje rozpadające się małżeństwo z Iwonką. Rzeczywistość okazuje się jednak daleka od oczekiwań Wiktora. Zamiast sielskiej egzystencji nowego kasztelana czekają zimne zamkowe mury, tłumy nieokrzesanych turystów, sąsiedzi hodujący psy o morderczych zapędach, zagadkowy personel zamku oraz…duchy dawnych właścicieli morawskiej posiadłości. Po zamkowych korytarzach hula nie tylko wiatr, ale i tajemnicze upiory, w jednej z sypialni leży woskowa podobizna młodziutkiej hrabianki Marii-Arnoszty, dozorca cierpi na epilepsję, kasztelana co noc dręczą koszmary senne, a jego córka Ewa zapada na tajemniczą, zagrażającą życiu chorobę. Początkowo Wiktor stara się rozwikłać zagadkę tajemniczych nocnych odgłosów i niespodziewanych zdarzeń, z czasem jednak jego racjonalny, jak dotąd, umysł przyjmuje zasadę: niczemu się nie dziwić. Do takiego patrzenia na życie na zamku usiłuje przekonać Iwonkę, ta jednak marzy wyłącznie o jak najszybszej ucieczce do Pragi, gdzie czeka ją etat na uniwersytecie i mieszkanie bez nadprzyrodzonych lokatorów. Tylko Ewunia zdaje się całkowicie zadowolona z życia na morawskim zamku i ani myśli wracać do miasta. Nawet jeśli w nocy odwiedza ją zmarła kilkaset lat wcześniej hrabianka.

DSC_0099_5188

Kasztelan, który nie ma pojęcia jak sprawować swoją funkcję i rodzina ucząca się roli państwa na zamku – brzmi znajomo? I tak, i nie. W Dzienniku kasztelana obecnych jest wprawdzie kilka motywów znanych czytelnikom z Ostatniej arystokratki, jest to jednak powieść w zupełnie innym klimacie. Czytelnicy, którzy liczyli na kolejną komedię w stylu opowieści o rodzinie Kostków, mogą być zawiedzeni, Evžen Boček stworzył bowiem książkę z pogranicza gatunków: Dziennik kasztelana to po trosze powieść grozy, komedia, obyczajówka i melodramat. Gatunkowe miksy rzadko wróżą coś dobrego, czeski pisarz wyszedł jednak z zagrożenia obronną ręką. Dziennik kasztelana czyta się świetnie, płynnie przechodząc od nastroju grozy, przez chichot, aż do łez wzruszenia nad losem Ewuni. Evžen Boček umie straszyć w dobrym stylu, stawiając na sprawdzone elementy klasycznej powieści gotyckiej: tajemnicze kroki na zamkowych korytarzach, gramofon samoistnie wygrywający arie w środku nocy, dziewczynka rozmawiająca z duchami, rozkopane groby dawnych arystokratów. Żongluje nimi jednak na tyle umiejętnie, że nawet największemu miłośnikowi horrorów włos może się zjeżyć na głowie. Największą zaletą Dziennika kasztelana jest jednak jej nie oczywistość. Jeżeli lubicie gotowe odpowiedzi i wyjaśnienie zagadki w finale, powieść Bočka nie jest dla was. Czeski pisarz piętrzy niesamowitości, nie daje jednak rozwiązania. Na ostatniej stronie książki czytelnik, tak jak i Wiktor, wie niewiele więcej niż na początku.

Na spazmy ze śmiechu przy lekturze Dziennika kasztelana nie ma co liczyć, nie oznacza to jednak, że brakuje w niej charakterystycznego dla Evžena Bočka humoru. Wręcz przeciwnie, Dziennik kasztelana nasycony jest lekkim dowcipem, pozwalającym czytelnikowi złapać oddech między kolejnymi niepokojącymi i niesamowitymi wydarzeniami w zamku Wiktora. Czeski pisarz sam od wielu lat pełni funkcję kasztelana zamku w Miloticach na Morawach, niewykluczone więc, że w Dzienniku kasztelana zawarł nieco własnych doświadczeń z pierwszych lat pracy. Jeśli tak, należy pogratulować mu dystansu do siebie i autoironii, zawodowe przygody Wiktora nie stawiają go bowiem w najlepszym świetle.

Evžen Boček twierdzi, że nie pociąga go pisanie poważnych książek. Nie jest to jednak całkowita prawda, pod mniejszą – jak w Dzienniku kasztelana, lub większą – jak w Ostatniej arystokratce, warstwą humoru ukrywa bowiem wnikliwą obserwację współczesnego mu społeczeństwa czeskiego oraz relacji międzyludzkich. Poprzez historię Wiktora Boček pokazuje początki mody na slow life, zmęczenie wielkomiejskim życiem wypełnionym ustawicznym pośpiechem, hałasem i rywalizacją. Sfrustrowany, stopniowo popadający w depresję Wiktor ma dość owczego pędu w czeskiej stolicy, marząc o uważnym, spokojnym życiu, które mógłby smakować jak ulubioną potrawę. Tego szuka na Morawach, w położonym na odludziu zamku. A że życie ponownie daje mu prztyczka w nos? Cóż, mieszkanie z duchami wciąż wydaje się Wiktorowi bardziej atrakcyjne niż życie w Pradze. Każdy, kto kiedykolwiek marzył o rzuceniu wszystkiego i osiedleniu się w Bieszczadach, bez wątpienia zrozumie bohatera Dziennika kasztelana.

Reklamy

5 thoughts on “Uwierz w ducha: „Dziennik kasztelana” Evžena Bočka

  1. Wolę tego Bocka zabawnego, ale i takie bardziej mroczne oblicze ma swój urok 🙂 Sam autor mówi, że jest raczej ponury, i może coś w tym jest – tacy ludzie opowiadają najlepsze żarty 😉

  2. Jestem świeżo po lekturze „Ostatniej arystokratki” i teraz jestem ciekawa tej ciemniejszej strony Bocka. Pewnie więc się niedługo skuszę na „Dziennik kasztelana”. PS. Co on ma z tymi zamkami, tak swoją drogą? Sam mieszka w jakimś?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s