KULTURA, GŁUPCZE!

INDEKS KULTURALNY: MARZEC

W marcu, jak w garncu. I faktycznie, w kulturalnym kociołku nieźle w tym miesiącu buzowało. W dodatku z niezwykle pozytywnymi efektami.

Działo się w marcu i kulturalnie i, jak to w Polsce ostatnio częste, nie całkiem kulturalnie. Tzw. plusów dodatnich było jednak znacznie więcej niż plusów ujemnych, a więc i indeks jest dziś pozytywny i optymistyczny.

Piątka trafia do:

Stacji HBO za serial Wielkie kłamstewka. Cztery kobiety, cztery różne historie, jedna wspólna prawda: kobieta, żeby przetrwać, musi walczyć ciężej niż mężczyzna. A idylliczne życie na przedmieściach to najczęściej fikcja i pozory. Ten serial jest jak narkotyk. Upaja i uzależnia. Po raz ostatni czekałam tak na kolejny odcinek telewizyjnej produkcji, gdy miałam dziesięć lat i oglądałam Smerfy na dobranockę. Bezbłędnie dobrana obsada, świetnie napisany scenariusz, i przepiękne zdjęcia. Do tego humor, wdzięk i lekkość przeplatające się z tak ważkimi tematami jak przemoc domowa, niespełnienie kobiet, czy syndrom pustego gniazda. HBO po raz kolejny pokazała, że w produkcji miniseriali nie ma sobie równych.

fa73db869a1e708da35bb489163c.1000

Kolejną piątkę otrzymują:

Agata Kulesza, Izabela Kuna i Agata Buzek za wystąpienie na gali Orły 2017. Trzy aktorki nominowane były do skrzydlatej nagrody w tej samej kategorii. Zwyciężyła Kulesza, po odbiór statuetki zgłosiły się jednak wszystkie trzy. Laureatka stwierdziła wówczas, że pomimo jej wygranej i wielu innych różnic, nadal zamierza pracować i przyjaźnić się z Buzek i Kuną. Namnożyło się nam ostatnio nienawiści w przestrzeni publicznej. Tak jakby Polacy, nie tylko przedstawiciele świata polityki, zatracili zdolność komunikowania się bez negatywnych emocji i inwektyw. Izabela Kuna, Agata Buzek i Agata Kulesza pokazały, że można inaczej. Ze wzajemną sympatią i szacunkiem, pomimo różnic w poglądach, religii, i stylu życia. A także pomimo rywalizacji zawodowej.

orly_2017

Trzecią i ostatnią piątkę dostaje:

Kino Elektronik w Warszawie za pokazy japońskiego kina z narratorem. W okresie filmu niemego w japońskich kinach pracowali tzw. benshi, czyli mistrzowie mowy. Stojąc z lewej strony ekranu, w czasie rzeczywistym opowiadali oni widzom oglądane przez nich zdarzenia. Warszawskie kino Elektronik zorganizowało pokaz trzech niemych filmów japońskich z udziałem narratora. Kataoka Ichirō zinterpretował w swoim w ojczystym języku melodramat z lat 20. oraz film samurajski i slapstickową komedię z lat 30. Piątka dla kina Elektronik za pokazywanie polskim widzom mniej znanego oblicza japońskiej kinematografii.

16864903_676874662476413_4935505948352762371_n

Trója z plusem ląduje w indeksie:

Stacji TVN za serial Belle Epoque. Najgłośniejsza telewizyjna premiera sezonu, czyli wiele hałasu o nic. Drewniane aktorstwo, z nielicznymi wyjątkami w postaci Olafa Lubaszenko i Eryka Lubosa, scenografia rodem z Teatru Telewizji, rażące sztucznością dialogi, wreszcie główny bohater będący tanią imitacją Toma Hardy’ego z serialu Tabu. Czegóż to TVN nie zrobił, żeby wylansować Belle Epoque. Była i gigantyczna kampania reklamowa, i szumne zapowiedzi przełomu w polskiej produkcji serialowej, i uroczysta premiera w kinie, nawet decyzja o kontynuacji formatu, jeszcze przed emisją pierwszego odcinka. I co? I nic. W końcu, dzwon dlatego jest głośny, bo wewnątrz jest próżny. Plus za pomysł, trója za wykonanie.

47226

Dwóję dostaje:

Ministerstwo Edukacji Narodowej za spot Dobrej Szkoły Programowania. Dla szczęśliwców, którzy filmu jeszcze nie widzieli krótkie streszczenie: nastoletni chłopiec siedzi na kanapie, rozparty jak turecki basza, i bawi się laptopem, podczas gdy jego matka sama sprząta mieszkanie. Okazuje się, że cudowne, i mocno owej cudowności świadome dziecię zajmuje się programowaniem – w krótkim czasie uruchamia boombox, odkurzacz, ekspres do kawy i lampę. Upośledzona technologicznie matka nie wie co się dzieje, syncio z pobłażliwością tłumaczy jej jednak, że zaprojektował inteligentne mieszkanie. Specjalnie dla niej. Żeby miała więcej czasu dla rodziny. I faktycznie, w finale filmu uszczęśliwiona matka siedzi na kanapie i otoczona przez bliskich czyta dzieciom książkę. Spot przygotowany przez MEN to kwintesencja snów każdego szowinisty. Wiadomo, jak kobieta to technologicznie zacofana, sprowadzona do roli kury domowej i rodzinnej służącej. Jak syn, to błyszczący intelektem geniusz kodowania. Pomagający matce tylko po to, by miała więcej czasu dla niego. Bynajmniej nie dla siebie. Kobieta nie powinna przecież myśleć o sobie. Niewiarygodne, że w XXI wieku o nowoczesności można mówić w tak zacofany sposób.

maxresdefault

Kulturalnego kwietnia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s