MOLE KSIĄŻKOWE

Granice władzy: „Inwigilacja” Remigiusza Mroza

Seria o Joannie Chyłce zaprzecza wszystkim prawom fizyki. Zamiast bowiem wytracać parę, z każdym kolejnym tomem staje się lepsza.

Joanna Chyłka staje przed szansą powrotu na szczyt prawniczej kariery. Dlatego, pomimo niechęci do obcych, z entuzjazmem podejmuje się obrony młodego mężczyzny podejrzewanego o terroryzm. Jej klient kilkanaście lat wcześniej zaginął podczas rodzinnej wycieczki do Egiptu. Teraz wrócił do kraju jako gorliwy muzułmanin, posługując się nowym nazwiskiem i wypierając się związków z rodzicami. Joanna Chyłka nie ma pewności, czy jej klient faktycznie nie planuje zamachu terrorystycznego, względy moralne mają dla niej jednak znacznie mniejsze znaczenie niż możliwość odzyskania poczesnego miejsca w warszawskiej palestrze. Wobec milczenia oskarżonego, prawniczka samodzielnie stara się ustalić fakty z jego przeszłości, mając przeciwko sobie nie tylko słynnego w stolicy prokuratora, ale także policję i służby specjalne. To, zresztą, nie jedyne śledztwo jakie prowadzi Joanna Chyłka. Równocześnie próbuje bowiem poznać tożsamość ojca pewnego nienarodzonego dziecka. W pierwszym z tych dochodzeń wspomaga ją geniusz informatyki Kormak, w drugim natomiast aplikant Kordian Oryński, którego sprawa ta skutecznie odciąga od nauki do egzaminów adwokackich. Co więcej, sprawia, że Zordon ponownie będzie się musiał zmierzyć z demonami przeszłości.

DSC_0097_5117

Nie ma wątpliwości, że Inwigilacja to godna kontynuacja serii o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim. Jest w niej wszystko, czym zachwycały poprzednie tomy: inteligentny humor, przejawiający się głównie w dialogach pary głównych bohaterów i ciętych ripostach Chyłki, wartka akcja, świetnie skonstruowana intryga prawna, oraz aktualny problem społeczno-polityczny. Tym razem Remigiusz Mróz wziął na tapetę kwestię zagrożenia terrorystycznego, jak zwykle jednak wykorzystał go w nie do końca oczywisty sposób. Ogólnoświatowy problem, jakim jest działalność tzw. Państwa Islamskiego, posłużył autorowi za pretekst do zastanowienia się nad granicami ingerencji państwa w prywatność obywateli. Mróz postawił kilka ciekawych pytań, z najważniejszym z nich na czele: jak daleko władza może się posunąć, aby chronić społeczeństwo? Czy w imię ogólnego bezpieczeństwa można ograniczać prawa jednego człowieka? Te pytania padały już wcześniej – ponad rok temu, gdy w polskim sejmie trwały prace nad tzw. ustawą inwigilacyjną. Dotąd jednak obecne były raczej w dyskusji publicznej, a nie na kartach powieści. Podobnie jak publicyści w 2016 roku, tak i Remigiusz Mróz w Inwigilacji nie udzielił na nie jednoznacznych odpowiedzi. A i czytelnikowi nie będzie łatwo to zrobić po sposobie, w jaki autor poprowadził historię Fahada al-Hassana vel Przemka Lipińskiego.

Mróz podjął w Inwigilacji jeszcze jedną istotną, nie tylko z punktu widzenia prawa, ale zwykłej moralności, kwestię: czy w dobie internetu i mediów społecznościowych instytucja domniemania niewinności ma jeszcze rację bytu? Wyrok na Fahada al-Hassana zapadł bowiem na długo przed ogłoszeniem orzeczenia sądu w jego sprawie. Jeszcze przed pierwszą rozprawą chłopaka osądziło społeczeństwo, ignorując tak fundamentalne w państwie prawa kwestie jak domniemanie niewinności, brak wystarczających dowodów, wysłuchanie wersji wydarzeń przedstawionej przez oskarżonego. W przypadku Fahada al-Hassana do wydania wyroku skazującego wystarczył ludziom fakt, że chłopak jest muzułmaninem. Islam na tzw. prawdziwych Polaków działa bowiem jak płachta na byka, odbierając im rozum i zdrowy rozsądek. W pewien sposób Mróz wrócił w tym momencie do wątku uchodźców, jaki podjął już w cyklu o Wiktorze Forście. Ponownie pokazał nienawiść w stosunku do muzułmanów, jaką przejawia znaczna część polskiego społeczeństwa. Do muzułmanów i wszystkich osób, które występują w ich obronie, zwłaszcza kobiet. Dla nacjonalistów nie ma bowiem większej zdrady narodowej niż jakikolwiek związek Polki z ciapatym, brudasem, Arabusem (niepotrzebne skreślić), nawet jeśli wynika on z obowiązku zawodowego. Doświadczyła tego Joanna Chyłka, a jej historia pokazuje do czego może prowadzić nienawiść i ksenofobia.

Remigiusz Mróz pisze szybko. Nie wiem czy idzie na rekord z Józefem Ignacym Kraszewskim , wiem natomiast, że mimo szaleńczego tempa w jakim powstają, jego powieści trzymają wysoki poziom. Inwigilacja dorównuje poprzednim tomom z cyklu o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim, pomimo że w stu procentach przewidziałam jej zakończenie. Pierwszy raz po przeczytaniu kilkunastu powieści Remigiusza Mroza, więc w sumie nie ma się czym chwalić…

Reklamy

2 myśli na temat “Granice władzy: „Inwigilacja” Remigiusza Mroza

  1. Ja nigdy nie przewiduję zakończeń, normalnie nie potrafię 😛 I zawsze jestem zdziwiona, kto zabił w kryminałach etc. 😀 Ale zgadzam się, że „Inwigilacja” trzyma poziom, co mnie bardzo cieszy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s