CZWARTEK KINOMANA

Owczy pęd: „Stado” Beaty Gårdeler

Interesująca diagnoza małomiasteczkowej mentalności. Momentami zbyt łopatologicznie podana, wzbudzająca jednak głębsze emocje.

Północna Szwecja, miejscowość Norrlanda. Czternastoletnia Jennifer (Fatime Azemi) oskarża swego kolegę z klasy o gwałt. Chłopak, z którym wcześniej łączyła ją przyjaźń, miał wymusić na niej seks oralny w szkolnej łazience. Alexander (John Risto) nie odpiera tych zarzutów, po aresztowaniu przyznaje się nawet do winy. Pod wpływem matki odwołuje jednak zeznania, twierdząc, że zostały na nim wymuszone przez prowadzących śledztwo policjantów. Nastolatek nie mówi wiele na temat oskarżeń Jennifer, nie musi jednak tego robić, całe miasteczko bez wahania opowiada się bowiem po jego stronie. Jednym z nielicznych mieszkańców Norrlandy, którzy zdają się wątpić w niewinność Alexandra, jest jego ojciec oraz partner matki Jennifer, David (Jakob Öhrman). Od dziewczyny odwracają się zarówno rówieśnicy ze szkoły, jak i ich rodzice. Wkrótce Jennifer i jej bliscy stają się obiektem prześladowań oraz cyber przemocy. Nienawiść do dziewczyny wzrasta wraz ze zbliżającym się procesem Alexandra.

scbqgPT

Stado zaczyna się dobrze i bynajmniej nie w oczywisty sposób. Nastoletnia Jennifer oskarża swego rówieśnika o przemoc seksualną, widz nie wie jednak czy mówi prawdę, scena gwałtu nie została bowiem w filmie pokazana. Podobnie jak mieszkańcy Norrlandy, tak i widzowie muszą polegać jedynie na słowach rzekomej ofiary i jej domniemanego kata. Beata Gårdeler postawiła odbiorców swego filmu przed nie lada dylematem, trudno bowiem obdarzyć sympatią i współczuciem dziewczynę, która może kłamać, choćby z zemsty lub zazdrości, oraz potępić chłopaka, który może być niewinną ofiarą fałszywych oskarżeń. Ta nieoczywistość świetnie buduje napięcie, które wzmaga dodatkowo rosnąca niechęć mieszkańców Norrlandy do Jennifer. Początkowo przybiera ona formę pozornie niegroźnego internetowego hejtu, z czasem jednak prześladowcy posuwają się dalej, przenosząc nienawiść do dziewczyny na całą jej rodzinę. Koleżanka z klasy podtapia Jennifer podczas zajęć z wychowania fizycznego, siostra dziewczyny, zdolna sportsmenka Felicia (Amanda Högberg) zostaje odsunięta od aktywnego uczestnictwa w meczach swojej drużyny, matka dostaje zakaz obsługiwania klientów w sklepie, w którym pracuje, a grupa pijanych dorosłych atakuje Davida. Beata Gårdeler wyraźnie stara się zdemaskować małomiasteczkowe zakłamanie i przez znaczną część filmu dobrze jej to wychodzi. Norrlanda znajduje się wprawdzie na północy Szwecji, równie dobrze mogłaby jednak leżeć w granicach Polski, Niemiec czy Indii. Panuje w niej bowiem charakterystyczna dla większości małych społeczności mentalność, oparta na instynkcie stadnym, bezrefleksyjnym działaniu i pragnieniu przypodobania się reszcie. Zbiorowa solidarność mieszkańców Norrlandy niemal z automatu obejmuje wsparciem i współczuciem Alexandra, ustawiając Jennifer na pozycji wroga wspólnoty. Po części sama dziewczyna sprowadziła się do poziomu obcej zgłaszając sprawę gwałtu na policję. W małych społecznościach takie brudy pierze się bowiem we własnym gronie, nie wynosi się ich na zewnątrz. Do opowiedzenia się po stronie rzekomego kata, mieszkańców Norrlandy skłoniła ponadto zaściankowa, małomiasteczkowa moralność, która nakazuje wziąć stronę przystojnego blondynka, syna kierowniczki kościelnego chóru. W wizerunkowym starciu z oddaną kościołowi Susanne (Eva Melander) matka Jennifer, Mia (Malin Levanon) nie ma najmniejszych szans. Niezamężna kobieta, samotnie wychowująca dzieci, romansująca z młodszym od siebie mężczyzną, natychmiast zyskuje opinię dziwki. A córka dziwki z pewnością idzie w ślady matki. Gwałt jest więc, w opinii mieszkańców Norrlandy, jedynym na co Jennifer zasługuje. Po stronie dziewczyny jawnie nie opowiada się żaden z sąsiadów, nawet lokalny ksiądz oferuje jej rozgrzeszenie o ile przestanie kłamać, z góry zakładając, że Jennifer nie może mówić prawdy.

Ciekawa, choć mało oryginalna, koncepcja scenarzystki Emmy Broström nie każdemu przypadnie do gustu. Brak jakiegokolwiek wsparcia dla Jennifer może wydawać się mało wiarygodny, a wizja małomiasteczkowego zakłamania nazbyt czarno-biała, by wzbudzać głębsze emocje. Ja wizję tę kupuję w całości, historia nie raz pokazała bowiem w jak przerażający sposób objawiać się może małomiasteczkowa mentalność. Na plus Stadu należy policzyć również bardzo dobre aktorstwo, zwłaszcza młodej protagonistki. Fatime Azemi oszczędnie korzysta z aktorskich możliwości, a jednak udaje się jej oddać cały wachlarz emocji przeżywanych przez Jennifer: od gniewu, poczucia niesprawiedliwości, przez strach, do niemej rozpaczy. Świetne są też zdjęcia Gösty Reilanda. Północna Szwecja w jego obiektywie to zabita dechami prowincja, szara, nijaka i tchnąca beznadziejną. Norrlanda to dziura, w której wszyscy znają wszystkich, a każdy kto ma mniej niż dwadzieścia lat, marzy by jak najszybciej z niej uciec. Surowy północny klimat, zimne piękno przyrody i zaniedbanie miasteczka sugestywnie podkreślają dramat, przez który przechodzi rodzina Jennifer. Stado nie powala może na kolana, ani nie poniewiera widza emocjonalnie jak Manchester by the Sea czy Moonlight, stanowi jednak istotny i artystycznie udany głos w dyskusji na temat sytuacji ofiar przemocy seksualnej. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego tak niewiele zgwałconych kobiet zgłasza się na policję, w filmie Beaty Gårdeler znajdziecie przekonującą odpowiedź.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s