CHWILA DLA KINOMANA

Skok z urwiska: „Jutro będziemy szczęśliwi” Hugo Gélina

Lekka komedia o ważkich sprawach. Momentami banalna, jedna miła dla oka i ducha. Niezła odtrutka na zimową aurę w środku maja.

Młody i przystojny Samuel (Omar Sy) prowadzi beztroskie życie na Riwierze Francuskiej. Jego dni wypełniają wycieczki jachtem z turystami, noce zaś szalone imprezy lub randki z przypadkowo spotkanymi dziewczynami. Ta rajska egzystencja dobiega końca, gdy dawna przelotna kochanka zostawia pod opieką Samuela trzymiesięczne niemowlę, twierdząc, że jest to jego córka. Mężczyzna usiłuje szukać Kristin (Clémence Poésy) w jej rodzinnym Londynie, jednak bez powodzenia. Zamiast matki swojego dziecka znajduje natomiast nową ojczyznę, oddanego przyjaciela i prestiżową pracę. Przypadkowo poznany w metrze Bernie (Antoine Bertrand) zatrudnia Samuela jako kaskadera na planie filmowym, pomaga mu urządzić się w Londynie, a także opiekować się małą Glorią. Dawny lekkoduch i bawidamek z zachwytem rzuca się na głęboką wodę rodzicielstwa, stając się ojcem, o jakim marzy każde dziecko, choć z punktu widzenia większości dorosłych nieco niekonwencjonalnym. Zwariowany, lecz wypełniony bezgraniczną miłością do Glorii (Gloria Colston) świat Samuela wali się w gruzy, gdy po ośmiu latach w jego życiu ponownie pojawia się Kristin.

demain-tout-commence.20170303013603

Nie przepadam za zakładami odkąd w wyniku przegranej musiałam przeczytać 50 twarzy Greya. Teraz jednak gotowa jestem się założyć, że większość z Was właśnie wylicza ile filmów o podobnej tematyce zdążyła już w życiu obejrzeć. Dziesiątki? Setki? Zapewne tak, historia mężczyzny o charakterze Piotrusia Pana, który nagle musi stać się dojrzałym rodzicem, jest bowiem wdzięcznym tematem dla kina, a zatem chętnie przez nie wykorzystywanym. Sęk w tym, aby zgraną historię opowiedzieć tak, by nadać jej choć pozory świeżości, co Hugo Gélinowi niewątpliwie się udało. Kluczem do powodzenia była redefinicja pojęcia rozbitej rodziny i transferu odpowiedzialności rodzicielskiej. W każdej rodzinie, zarówno składającej się z jednego rodzica, jak i dwojga, odpowiedzialność spoczywa na barach osób dorosłych. To rodzice stanowią opokę dla swych dzieci, poświęcają własne cele dla ich dobra, realizują w pierwszej kolejności ich marzenia, a nie własne. W rodzinie Samuela sytuacja wygląda nieco inaczej. To ojciec pozostał bowiem wiecznym dzieckiem, który pracę kaskadera traktuje niemal jak rozrywkę, a z zabaw z Glorią czerpie równie dużo, jeśli nie więcej frajdy, co dziewczynka. Gloria pełni rolę jego tłumacza, Sam nigdy nie opanował bowiem języka angielskiego, pamięta o wizycie ojca u lekarza, towarzyszy mu w ambulatorium w trakcie zastrzyków, których ojciec się boi, wspiera go w pracy na planie filmowym. Tradycyjne role się odwróciły, żadne z członków niewielkiej rodziny nie wydaje się jednak z tego powodu nieszczęśliwe. Może, zresztą, nie tyle się odwróciły, co zrównoważyły, z relacji ojciec-córka Samuel i Gloria zdają się bowiem czerpać i dawać po równo. On uczy ją radzenia sobie w życiu, ona jego spontaniczności, przeżywania każdej chwili na maksa i wbrew pozorom odpowiedzialności za drugiego człowieka. Film Hugo Gélina rozpoczyna się sceną, w której ojciec uczy małego Samuela odwagi namawiając do skoczenia z urwiska. Nie wiemy czy chłopiec faktycznie wypełnił polecenie ojca, mamy natomiast świadomość, że dwadzieścia kilka lat później zdecydował się na skok równie karkołomny, czyli rodzicielstwo. W osobie Samuela Hugo Gélin pokazał ponadto walkę jaką codziennie musi toczyć rodzic samotnie wychowujący dziecko, przekonany, że jego zadaniem jest zrekompensowanie potomstwu braku drugiego opiekuna. Samuel dwoi się więc i troi, by zapewnić Glorii bajkowe dzieciństwo: mieszkanie przerabia na coś w rodzaju dziecięcego parku rozrywki z najwyższej półki, zabiera córkę na plany filmowe, pozwala opuszczać lekcje w szkole, wymyśla oryginalne gry i zabawy. Wprowadzając wątek biologicznego ojcostwa Hugo Gélin stawia również ważne współcześnie pytanie o znaczenie więzów krwi w tworzeniu rodziny.

Film Jutro będziemy szczęśliwi porusza istotne problemy egzystencjalne, nadal jest jednak przede wszystkim komedią obyczajową, ze wszystkimi wadami i zaletami tego gatunku. Jego celem jest bawić i delikatnie wzruszać, nie przytłaczając jednak widza emocjonalnie. Z zadania tego wywiązuje się całkiem nieźle, o ile widz zgodzi się na umowną konwencję świata wykreowanego przez Hugo Gélina. A jest to świat zbudowany przede wszystkim ze schematów i stereotypów: sztampowych postaci, zgranych dowcipach i momentami infantylnych dialogach. Wszystko to zostało jednak podane w taki sposób, że bawi tam, gdzie ma bawić, a wzrusza tam, gdzie wzruszać powinno. Duża w tym zasługa genialnej obsady aktorskiej z duetem Omary Sy i Gloria Colston na czele. Doskonale dobrani aktorzy nadają swoim bohaterom pozory realności i psychologicznej wiarygodności. Poza tym, cała ta sztampowość i umowność i tak jest celowym zamierzeniem twórcy, film Hugo Gélina cechuje bowiem absolutna nieprzewidywalność. Jeżeli przez większą część seansu macie wrażenie, że francuski reżyser robi Was w konia, to zapewniam Was, że macie całkowitą rację.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s