KSIĄŻKI

Zerwane więzi: „Ziemia kłamstw” Anne B. Ragde

Świetnie opowiedziana saga rodzinna, mówiąca o obcości między pozornie najbliższymi sobie ludźmi. Refleksyjna, nie pozbawiona jednak czarnego humoru. Silnie działająca na emocje i nie pozwalająca o sobie zapomnieć.

Norwegia, miasto Trondheim. Po przebytym udarze osiemdziesięcioletnia Anna Neshov leży na łożu śmierci. Ciężka choroba seniorki rodu sprawia, że w szpitalnej sali, po raz pierwszy od dwudziestu lat spotykają się wszyscy jej synowie. Najmłodszy Erlend przyjeżdża aż z Kopenhagi, gdzie wiedzie szczęśliwe życie u boku kochanka o przezwisku Krumme i odnosi sukcesy zawodowe jako dekorator wystaw sklepowych. Bardziej niż ze względu na matkę, Erlend przybywa jednak do Trondheim, by poznać bratanicę, o której istnieniu dotąd nie wiedział. Margido mieszka wprawdzie w tym samym mieście co matka, od lat nie odwiedzał jednak rodzinnego domu, by nie spotykać się ze znienawidzonym ojcem. Tylko najstarszy Tor pozostał z rodzicami i prowadzi rodzinne gospodarstwo. Tylko on zarazem związany jest z umierającą matką silnymi więzami miłości i przyzwyczajenia. Tor jako jedyny z trójki braci ma potomstwo, z córką Torunn widział się jednak tylko raz w życiu. Ona także przyjeżdża do Trondheim, choć nie znała babci Anny i nigdy wcześniej nie miała ochoty tego stanu rzeczy zmieniać. Przy łożu pogrążonej w śpiączce Anny Neshov cała czwórka musi stawić czoła długo skrywanej rodzinnej tajemnicy, rozżaleniu za krzywdy sprzed lat i własnym uprzedzeniom. Trzej bracia i córka Tora zrozumieją również, że więzy krwi są silniejsze i trudniejsze do przerwania niż przypuszczali.

DSC_0137_5389

Ziemia kłamstw to nietypowa saga rodzinna, o więzach krwi opowiada bowiem w wyjątkowo przewrotny sposób. Historia trzech braci Neshov pokazuje jak obcy potrafią być dla siebie ludzie pozornie sobie najbliżsi. Obcość tę Erlend, Margido i Tor wyssali niemalże z mlekiem matki, Anna nigdy nie była bowiem czułą, nastawioną na rodzinną bliskość kobietą. Pogardzała swym cichym, bezwolnym mężem, a pogardę tę odziedziczyli po niej jej synowie. Nigdy nie była też dobroduszną, wrażliwą matką, od swych dzieci wymagała bezwarunkowego posłuszeństwa i podporządkowania się jej władzy. Tę natomiast sprawowała niczym monarchini absolutna, decydując o każdym aspekcie prowadzenia rodzinnego gospodarstwa i życia swych synów. To Anna postanowiła przeznaczyć Tora do roli przyszłego gospodarza farmy Neshov, to ona zaprzepaściła też jego związek z matką Torunn. Próbowała wpłynąć również na przyszłość Erlenda, ten jednak zbuntował się i uciekł aż do Danii. W efekcie, choć synowie gromadzą się przy łożu śmierci Anny, czynią to wyłącznie z poczucia obowiązku. Dla Erlenda widok umierającej matki stanowi zaledwie przykre doznanie estetyczne, Margido, jako właściciel przedsiębiorstwa pogrzebowego, myśli wyłącznie o organizacji matczynego pogrzebu. Tylko Tor zdaje się prawdziwie cierpieć na myśl o utracie matki, trudno się jednak dziwić – ten ponad pięćdziesięcioletni mężczyzna jest bowiem całkowicie od Anny uzależniony. Tor to duże dziecko, wciąż związany emocjonalną pępowiną z matką. Nie jest w stanie samodzielnie podjąć jakiejkolwiek decyzji, ślepo wykonuje wszystkie jej polecenia, nie ma pojęcia o prawdziwym życiu poza gospodarstwem Neshov. Relacje z córką sprowadzają się do sporadycznych rozmów telefonicznych i z trudem opłacanych niegdyś alimentów. Erlend, Margido i Tor to ludzie głęboko skrzywdzeni emocjonalnie – tylko Erlend zdołał uwolnić się spod destrukcyjnego wpływu matki i ułożył sobie życie. Margido egzystuje samotnie, obawiając się jakichkolwiek relacji z kobietami, Tor ma za sobą tylko jedno erotyczne zbliżenie, a za najbliższe sobie stworzenia uważa hodowane przez siebie świnie. Bracia nic o sobie nie wiedzą, Erlend nie ma nawet pojęcia o istnieniu swojej bratanicy Torunn. Czuwanie przy łóżku umierającej matki i wspólnie spędzona wigilia Bożego Narodzenia sprawiają, że niegdyś bliscy sobie mężczyźni zaczynają uczyć się siebie na nowo. Historię rodu Neshov Anne B. Ragde opowiada z perspektywy czwórki bohaterów: Tora, Margida, Erlenda i Torunn. Nigdy nie oddaje im głosu bezpośrednio, przyjmuje jednak w narracji ich punkt widzenia, nie dodając nic od siebie. Annie pozwala się wypowiedzieć tylko w prologu i epilogu, to jednak wystarczy, by Ziemia kłamstw nie stała się czarno-białym oskarżeniem kobiety, która nigdy nie powinna zostać matką. Anne B. Ragde nikogo nie osądza, ani nie rozgrzesza, przypomina tylko, że na osobowość dojrzałego człowieka wpływ mają jego doświadczenia, te zaś kształtują inni ludzie i ich poglądy. Za życiowe niespełnienie kobiet płacą natomiast często ich dzieci, nawet jeśli ich jedynym przewinieniem jest przyjście na świat.

Nikt nie radzi sobie lepiej z dekonstrukcją mitu o Skandynawii jako krainie absolutnej szczęśliwości niż sami jej mieszkańcy. Anne B. Ragde nie stanowi tu wyjątku, jej Ziemia kłamstw jest bowiem nie tylko świetnie opowiedzianą sagą rodzinną, ale zarazem wnikliwą analizą norweskiego społeczeństwa. A jest to, w jej obserwacji, społeczeństwo rządzone przez uprzedzenia i stereotypy, mimo panującego XXI wieku. Erlend opuścił rodzinę nie tyle z powodu despotyzmu matki, co jej niechęci do homoseksualizmu. Anna gotowa jest przymknąć oko na orientację seksualną syna, o ile ten będzie trzymał ją w tajemnicy przed ludźmi z miasta. Erlend nie zamierza jednak się ukrywać, dla Anny natomiast nawet pragnienie uczenia się w liceum plastycznym stanowi manifestację homoseksualizmu Erlenda. Chłopak spotyka się również z niechęcią ze strony starszych braci, zrozumienie i wsparcie znajduje wyłącznie w dziadku Tallaku. Gdy ten umiera, Erlend traci jedynego sojusznika w rodzinnym domu. Uprzedzenia dotyczą, zresztą, nie tylko homoseksualizmu. Związek dojrzałego mężczyzny z młodszą o ponad trzydzieści lat kobietą, czy też pozamałżeński romans spotkałby się zapewne z równie mocnym potępieniem. Norwegia okiem Anne B. Ragde to także kraj, w którym pomniejsi rolnicy muszą mocno walczyć o przetrwanie swoich gospodarstw, licząc na dotacje państwowe. Spełnienie oficjalnych wymogów jest jednak niezwykle trudne, a wytyczne odnośnie hodowli i plonów rolnych stawiają wielu z nich na skraju bankructwa. Norwegia to także kraj ludzi przepełnionych kompleksem niższości wobec stojącej na wyższym poziomie Danii. Erlend uważa swoją ojczyznę za kraj rolników, prostych i nie aspirujących do wyższych wartości. Po dwudziestu latach spędzonych w Kopenhadze uważa się za Duńczyka, swoją prawdziwą narodowość starając się zepchnąć w najgłębsze warstwy podświadomości.

Ziemia kłamstw to mistrzowskie połączenie powieści psychologicznej i realistycznej, w którym emocjonalna motywacja bohaterów jest równie ważna, co obserwacja świata przedstawionego. Jej największą siłę stanowią jednak kreacje bohaterów: pełnokrwistych, wiarygodnych, mimo licznych wad budzących sympatię. Można się, oczywiście, zżymać za nieco stereotypowe przedstawienie homoseksualistów, jako ludzi nieco zniewieściałych i infantylnych, w kreacji Erlenda jest jednak tyle wdzięku, że trudno długo trzymać urazę do autorki. Anne B. Ragde posługuje się pięknym, niemal poetyckim językiem, nie pozbawionym jednak inteligentnego humoru. Wszystko to sprawia, że z wykreowanego przez nią świata trudno wyjść, nawet po przeczytaniu ostatniej strony Ziemi kłamstw.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa i firmie Business&Culture.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s