W STARYM KINIE

SMS FILMOWY: MAJ

Majowy SMS mocno indyjski. Dużo niezłego bollywoodu z domieszką nieco ambitniejszej kinematografii.

Filmowcy z Mumbaju coraz lepiej radzą sobie z kinem artystycznym. Do bengalskiego parallel cinema jeszcze im, wprawdzie, daleko, ich ostatnie propozycje znacznie wykraczają jednak poza klasyczne masala movies. Na bollywoodzkim poletku też nieźle się dzieje: Shah Rukh Khan jest jak wino – im starszy, tym lepszy, a w ostatnich swoich filmach ma nawet co zagrać. Salman Khan jak był mięśniakiem o złotym sercu, tak nim pozostał, i na długo zapewne pozostanie. Trzeba w końcu naprawić wizerunek nadszarpnięty procesem o morderstwo.

Raees w reż. Rahula Dholakii – Złoty Chłopiec Bollyoodu w roli szefa nielegalnego imperium alkoholowego w Gudźaracie. Raees Alam (Shah Rukh Khan) już od dziecka wyróżniał się sprytem i ambicją. Nic więc dziwnego, że jako kilkulatek został kurierem w firmie Jairaja (Atul Kulkarni), szmuglującego nielegalny alkohol. Z czasem piął się coraz wyżej w hierarchii przestępczego ugrupowania, aż zapragnął własnego biznesu. Przy poparciu żony Aasiyi (Mahira Khan) rozpoczyna wraz z przyjacielem z dzieciństwa Sadiqem (Mohammed Zeeshan Ayyub) konkurencyjną w stosunku do firmy Jairaja działalność. To nie dawny protektor staje się jednak największym wrogiem Raeesa, lecz nieprzekupny policjant Majmudar (Nawazuddin Siddiqui). Problemem funkcjonariusza są natomiast mieszkańcy Gudźaratu, którzy uwielbiają Raeesa i nie tylko nie zamierzają wydać go w ręce policji, ale także pomagają mu pokonywać stawiane przez stróżów prawa przeszkody. Według Times of India Shah Rukh Khan nigdy nie wyglądał lepiej niż w roli Raeesa. Trudno się nie zgodzić, choć nie tylko biorąc pod uwagę fizyczną przemianę bollywoodzkiego pieszczoszka. Khan po raz kolejny odszedł bowiem od grania słodkiego chłopaczka na rzecz nieco bardziej mrocznego i złożonego, choć wciąż pozytywnego charakteru. Co więcej, dźwiga na swoich barkach cały ciężar filmu i doskonale mu to wychodzi, przynajmniej tak długo jak nie wchodzi w patetyczne tony. Takie filmy jak Raees i Fan pokazują, że gdy Shah Rukh Khan dostanie dobrze rozpisaną rolę, jest w stanie pokazać całkiem spore umiejętności aktorskie. Śliczny i zdolny Szaruczek raduje zwłaszcza kobiece oczy, panom na pocieszenie zostaje kilka minut piosenki wykonywanej przez słynną Sunny Leone.

528060-raees-poster

Sultan w reż. Alego Abbasa Zafara – nieźle opowiedziana historia o realizacji marzeń, sukcesie i upadku z piedestału. Sultan Ali Khan (Salman Khan) nie ma wielkich ambicji życiowych, dopóki nie poznaje pięknej i zadziornej Aarfy (Anushka Sharma). Aby zdobyć serce ukochanej zaczyna, tak jak ona, trenować zapasy, wkrótce stając się czempionem Indii. Sukces zawodowy nie idzie jednak w parze ze szczęściem małżeńskim, Aarfa zaczyna się bowiem odsuwać od zapatrzonego w siebie męża. Wkrótce małżonków ostatecznie rozdziela dramat, który przyczynia się również do zakończenia kariery sportowej Sultana. Wiele lat później mężczyzna otrzymuje szansę powrotu do sportu i odzyskania miłości Aarfy. W przeciwieństwie do Shah Rukh Khana Salman Khan nie zamierza rezygnować z wizerunku czułego osiłka, trudno się zresztą dziwić, skoro powołując się na swój filmowy image bronił się w procesie o morderstwo. Sultan jest jednak filmem nieźle opowiedzianym, ze świetną muzyką i bardzo dobrą obsadą drugo i trzecioplanową, aktorskie niedostatki Salmana Khana nie są więc w stanie go pogrążyć. W dziele Alego Abbasa Zafara nie zabrakło, rzecz jasna, scen w stylu serii o Rockym Balboa, które może i zachwycały w latach 70., w XXI wieku mogą jednak wyłącznie śmieszyć. O dziwo jednak, film ogląda się przyjemnie, bez poczucia zażenowania jak w przypadku Bajrangi Bhaijaan.

sultan-poster

The Violin Player w reż. Bauddhayana Mukherjiego – kolejny udany marsz bollywoodu w stronę kina artystycznego. Skrzypek sesyjny (Ritwick Chakraborty), nagrywający muzykę do filmów bollywoodzkich, zostaje zagadnięty na dworcu kolejowym przez obcego mężczyznę (Adil Hussain). Nieznajomy proponuje mu dobrze płatną solówkę w filmie, którego jest reżyserem i producentem. Skrzypek zgadza się, choć nie bez oporów, tajemniczy filmowiec nie chce bowiem zdradzić mu szczegółów dotyczących filmu. Udaje się jednak do studia, które okazuje się zagraconym strychem w walącym się budynku. Wkrótce skrzypka czekają kolejne niespodzianki, dowie się bowiem, jaki rodzaj filmu nakręcił jego zleceniodawca, i kto kreuje jedną z głównych ról. The Violin Player to gorzka refleksja nad miejscem sztuki we współczesnym świecie, egzystencją utalentowanych artystów, koniecznością wyboru między moralnością a wolą przetrwania oraz uprawianiem sztuki a zarabianiem na życie. W krótkim, bo trwającym zaledwie siedemdziesiąt minut, obrazie pochodzący z Kolkaty, a tworzący w Mumbaju reżyser zawarł wrażliwość i estetykę charakterystyczne dla bengalskiej kinematografii wysokiej. The Violin Player to film subtelny, niemal ascetyczny, jednak nasycony emocjami. Jeśli szukacie wpadających w ucho piosenek i zachwycających choreografii tanecznych, wybierzcie raczej starsze filmy Shah Rukh Khana.

th_e023c99a52a4d2c116e832026e09a6b5_theviolinplayer

Słowo harcerza, że za cztery tygodnie SMS Filmowy będzie znacznie bardziej urozmaicony. Japonia będzie i Afryka. Może i Palestyna…. Trochę tego czeka w kolejce do obejrzenia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s