KSIĄŻKI

Niespełnione nadzieje: „Deniwelacja” Remigiusza Mroza

Deniwelacja to niezła powieść sensacyjna, a jednocześnie nie najlepsza kontynuacja serii z Wiktorem Forstem. To także najlepszy dowód na to, że czasem lepiej jest nie spełniać oczekiwań czytelników.

Śmierć ponownie zbiera krwawe żniwo na tatrzańskich stokach. Tym razem lokalni śledczy muszą wyjaśnić tajemniczy zgon grupy kobiet, których zwłoki odsłonił topniejący śnieg. Na ciałach nie ma śladów morderstwa, wiadomo też jednak, że kobiety nie padły ofiarą wypadku, o jakie w górach nie trudno. Jednocześnie na ulicach Zakopanego odnalezione zostają zwłoki młodej kobiety, której tożsamości nie da się ustalić. Znalezione w Tatrach ślady wskazują na związek ofiar z Wiktorem Forstem, ten pozostaje jednak nieuchwytny dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nawet najbliższe byłemu komisarzowi osoby nie wiedzą, że przebywa on za granicą, próbując pomóc dawnemu przyjacielowi. Nie wiedzą też, że z dawnego Wiktora Forsta pozostała tylko cielesna powłoka, duszę były komisarz stracił bowiem w walce z Bestią.

DSC_0098_5338

Są serie powieściowe, których zakończenie pozostawia w czytelnikach totalny niedosyt. Wie o tym doskonale Zygmunt Miłoszewski, który mógłby bezkarnie zabijać za pytanie: kiedy wróci prokurator Szacki? – każdy sąd uznałby to bowiem za morderstwo w afekcie. Wie o tym także Remigiusz Mróz, który jednak, w przeciwieństwie do swego kolegi po piórze, ugiął się pod presją czytelników. Niewykluczone też, że z góry szykuje się na dwa sezony serialu o komisarzu Wiktorze Forście, a scenariusz czymś przecież trzeba wypełnić. Niezależnie od motywacji, Mróz popełnił spory błąd, wracając do serii o Wiktorze Forście, Deniwelacja pozostaje bowiem daleko z tyłu za poprzednimi częściami serii. Podstawowym problemem jest jej wtórność, co do tej pory było w twórczości Remigiusza Mroza absolutną rzadkością. Pisarz wrócił w Deniwelacji do wątku, który całkowicie wyeksploatował w Przewieszeniu i Trawersie, czyli oskarżeniu Wiktora Forsta o zbrodnie popełnione na tatrzańskich stokach. Motyw zaciekłej nienawiści prokuratora Aleksandra Gerca do byłego komisarza sprawdził się doskonale w trzech pierwszych częściach cyklu, w Deniwelacji przypominał jednak odgrzewany kotlet. W dodatku odgrzewany na siłę, w zbyt dużej ilości tłuszczu, tak że staje się całkowicie niestrawny. Pierwszy tom cyklu z Wiktorem Forstem utrzymany był niemal w całości w stylu sensacji à la Dan Brown. Z czasem Mróz porzucił tę stylistykę na rzecz mrocznego kryminału, teraz jednak wraca do korzeni. Deniwelacja to klasyczna powieść z gatunku „zabili go i uciekł”, gdzie ilość mordobicia dorównuje poziomowi smogu w warszawskim powietrzu. Pisarz wysłał do szpitala niemal wszystkich swoich bohaterów, najmocniej dostaje się jednak, rzecz jasna, Wiktorowi Forstowi. W pewnym momencie staje się to z lekka nudne i rodzi podejrzenie, że autor nie miał po prostu innego pomysłu na wypełnienie blisko pięciuset stron powieści. Jeśli ktoś lubi tego typu książki, zapewne będzie zadowolony, fani dwóch ostatnich części serii mogą być jednak zawiedzeni. Tym bardziej, że Mróz miał materiał na brakujące strony w postaci duchowego wypalenia Wiktora Forsta. Po odsiadce w Czarnym Delfinie i starciu z Bestią były komisarz zdaje się całkowicie pozbawiony życiowej energii – działa na auto pilocie, nie przejmując się konsekwencjami swoich poczynań. Dawne zasady i uczucia przebijają jednak niekiedy skorupę obojętności, jaką otoczył się Forst, i stawiają powodzenie jego tajemniczej misji pod znakiem zapytania. Wątek ten jest zaledwie zarysowany, a szkoda, mógłby bowiem nadać powieści nieco psychologicznego prawdopodobieństwa.

Wątkiem, do którego Remigiusz Mróz, na szczęście, nie powrócił jest kwestia Bestii, z którą najwyraźniej definitywnie skończył. Wplątał więc Wiktora Forsta w nową aferę, tym razem znacznie mniej tajemniczą i mistyczną, choć bezsprzecznie interesującą i dobrze poprowadzoną. Wątek ten długo pozostaje mocno niejasny, a motywacja bohatera niezrozumiała, dopiero zakończenie powieści nieco go objaśnia. Nieco, bo Remigiusz Mróz pozostawił nie tyle furtkę, co otwartą bramę do kolejnych części serii. Narracja w Deniwelacji prowadzona jest, zresztą, dwutorowo, co jest niewątpliwą zaletą tej powieści. O dziwo, znacznie ciekawszy od perypetii Wiktora Forsta okazuje się wątek Dominiki Wadryś-Hansen, który Mróz poprowadził w dość zaskakującym kierunku. Krakowska prokurator ma bowiem problem nie tylko z Wiktorem Forstem, ale i z samą sobą. Wciąż nie potrafi uporządkować swojego życia i emocji po śmierci męża, nie może – albo nie chce – wejść w rolę matki osieroconych tragicznie dzieci. Od zawsze pozbawiona instynktu macierzyńskiego Dominika teraz dostrzega dodatkowo w swoim potomstwie twarz bestii, jaką okazał się jej zmarły mąż. Praca staje się dla niej ucieczką od macierzyńskich obowiązków i konieczności przyznania, zwłaszcza przed samą sobą, że czuje niechęć do własnych dzieci. To dobry wątek, ciemne strony macierzyństwa rzadko są bowiem poruszane w polskiej literaturze, zwłaszcza innej niż ta powszechnie uznawana za ‚kobiecą’. W kraju, w którym mit Matki Polki wciąż ma się dobrze, a nawet coraz lepiej, otwarte mówienie o niespełnionym macierzyństwie stanowi zapewne swego rodzaju ryzyko. Zupełnie innym rodzajem ryzyka jest natomiast użycie kwestii arabskich szejków i ich erotycznych rozrywek jako jednego z motywów powieści. Jestem wielką fanką lekceważenia poprawności politycznej, czasem jednak społeczna odpowiedzialność wydaje mi się ważniejsza niż bunt przeciwko fałszywej dyplomacji. W momencie, gdy polscy internauci cieszą się ze śmierci muzułmanów podczas pożaru apartamentowca w Londynie, przypominanie o ekscesach arabskich bogaczy może tylko podsycić nienawiść. Może to jednak tylko moje zawodowe zboczenie.

Remigiusz Mróz zasłynął jako mistrz zaskakujących zakończeń, a Deniwelacja jest kolejnym dowodem na to, że mimo blisko dwudziestu wydanych powieści, wciąż nie utracił umiejętności wprowadzania czytelnika w osłupienie. Nie zawodzi też coraz lepszy styl pisania autora, choć czytelnikom może brakować ciętych, cudownie złośliwych dialogów między Forstem a Osicą. Wraz z energią życiową bohatera z Deniwelacji zniknął bowiem cechujący poprzednie tomy dowcip i ironia. Pozostaje mieć nadzieję, że jedno i drugie wróci w kolejnych tomach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s