CZWARTEK KINOMANA · W STARYM KINIE

SMS FILMOWY: CZERWIEC

Miało być inaczej, a wyszło jak ostatnio, czyli bollywood bollywooda bollywoodem pogania.

Oszukałam Was. Nie z premedytacją – uchowaj bogini!, chęci miałam dobre, tylko z ich realizacją średnio mi wyszło. Posypuję głowę popiołem, klęczę na grochu, licząc że nie uciekniecie z krzykiem na widok kolejnego indyjskiego SMS-a Filmowego:

Mary Kom w reż. Omunga Kumara – film oparty na biografii Mangte Chungneijang, znanej również jako Mary Kom, indyjskiej pięściarki i pierwszej w historii indyjskiego boksu amatorskiej mistrzyni świata. Chungneijang (Priyanka Chopra) od dziecka rozpiera energia i skłonność do pakowania się w kłopoty. Dziewczynka marzy o karierze bokserskiej, ojciec zabrania jej jednak wchodzić do świata brutalnego męskiego sportu. Dopiero jako dorosła kobieta Chungneijang, mimo sprzeciwu swego rodziciela, rozpoczyna treningi pięściarstwa i dostaje się do kadry narodowej. Jej talent i determinacja prowadzą ją do kolejnych sukcesów m.in. pięciokrotnego mistrzostwa świata amatorów i brązowego medalu olimpijskiego. W dążeniu do realizacji marzeń wspiera ją mąż, Ongler (Darshan Kumaar) i trener indyjskiej reprezentacji Narjit Singh (Sunil Thapa). Mary Kom to kolejny udany przykład zmian, jakie od dobrych kilku lat zachodzą w indyjskiej kinematografii komercyjnej. Umieszczenie kobiecej bohaterki w centrum akcji, rezygnacja z tematów tabu, wreszcie aktorki, które (w przeciwieństwie do męskich gwiazd) nie boją się już pokazywać w minimalnym tylko makijażu, z siniakami na twarzy i w mało efektownych strojach – to wszystko oddala współczesny bollywood od przesłodzonego wizerunku klasycznych masala movies.

first-look-poster-of-priyanka-chopra-starrer-mary-kom

Baar Baar Dekho w reż. Nityi Mehry – średnio udany debiut współtwórczyni Życia Pi w roli samodzielnego reżysera. Jai (Sidhart Malhotra) i Diya (Katrina Kaif) od wczesnego dzieciństwa patrzyli w tym samym kierunku, tuż przed ślubem ich marzenia zaczynają się jednak rozjeżdżać. Ona, mimo obiecującej kariery artystycznej, pragnie przede wszystkim małżeństwa i dzieci, on marzy o pracy naukowej w Cambridge. Przytłaczają go ślubne przygotowania, nachalność ojca Diyi (Ram Kapoor), i apodyktyczność narzeczonej. Pewnej nocy po sporej dawce alkoholu Jai przenosi się w przyszłość i widzi migawki ze swego życia z Diyą. W ten dość zaskakujący sposób przekonuje się czym naprawdę jest małżeństwo i rodzicielstwo, zaczyna też rozumieć, że życie to nie tylko podążanie za własnymi marzeniami i realizacja własnych pragnień, ale także konieczność dokonywania trudnych wyborów, wzięcie odpowiedzialności za drugą osobę, oraz dzielenie jej szczęścia i bólu. Film Baar Baar Dekho (pol. Spójrz jeszcze raz) prawdopodobnie miał stanowić odpowiedź na dylematy współczesnych młodych ludzi, stąd obecność tak fundamentalnych kwestii jak kariera zawodowa, małżeństwo, i samorealizacja. To lekka i przyjemna, lecz jednocześnie dość sztampowa komedia romantyczna, która paradoksalnie do problemów młodzieży podchodzi w dość konserwatywny sposób. Minus należy się zwłaszcza za stereotypowe przedstawienie kobiet, tak odmienne od ich wizerunku we wspomnianej już Mary Kom. Baar Baar Dekho ogląda się miło, choć bez specjalnych emocji. Z pewnością też, wbrew tytułowi, bez pragnienia ponownego obejrzenia.

BR2TAB1004

Rangoon w reż. Vishala Bhardwaja – historia miłosnego trójkąta w realiach II wojny światowej. Panna Julia (Kangana Ranaut), gwiazda bollywoodzkiego kina, zmuszona jest wyruszyć na granicę indyjsko-birmańską, gdzie toczą się działania wojenne. Jej występy mają zwiększyć morale walczących na froncie żołnierzy. Julii towarzyszy żonaty kochanek Rustom Billimoria (Saif Ali Khan), niegdyś gwiazdor kina, dziś uznany producent filmowy. W trakcie podróży kobieta zakochuje się w indyjskim żołnierzu Nawabie (Shahid Kapoor). To dzięki niemu poznaje gorzką prawdę o brytyjskiej obecności w Azji Południowo-Wschodniej i walce Indii o niepodległość. Rangoon to kwintesencja masala movie z całą jego kiczowatością, patosem i melodramatem. Sama historia romansu Julii i Nawaba wpisana w realia indyjskiej walki o niepodległość mogłaby być nawet ciekawa, zabijają ją jednak sztampowe dialogi, kilka totalnie absurdalnych scen i postaci rodem z teatru lalkowego. Tylko Kangana Ranaut zdołała tchnąć w swoją bohaterkę nieco życia i to dzięki niej głównie Rangoon ogląda się względnie przyjemnie.

shahid-kapoor-saif-ali-khan-kangana-ranaut-starrer-rangoon-posters-1

Letni repertuar kin wskazuje na to, że lipiec upłynie pod znakiem francuskich komedii – nie mówię „nie”, choć przydałby się nowy Almodovar albo Allen. A tymczasem niewykluczone, że w przyszły czwartek na bloga zawita Mumia, obiecywać to ja jednak już nic nie będę…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s