KSIĄŻKI

Choroba duszy: „Na pastwiska zielone” Anne B. Ragde

Nieco bardziej mroczna, choć okraszona dowcipem, kontynuacja losów rodziny Neshov. Momentami bolesna, lecz niezmiennie doskonała lektura.

Norwegia, wieś Byneset. Torunn usiłuje samodzielnie prowadzić gospodarstwo Neshov, mając do pomocy jedynie młodego zmiennika Kaja Rogera. Praca w chlewie i opieka nad dziadkiem nie stanowią dla niej problemu, kobieta nie radzi sobie jednak z poczuciem winy po śmierci ojca. Wyrzuty sumienia zżerają Torunn od środka, dzień po dniu odbierając jej radość życia i zamieniając w cień dawnej energicznej, pełnej życia kobiety. Sytuacji Torunn nie ułatwia presja, a jednocześnie całkowity brak wsparcia ze strony Margida i Erlenda. Starszy z braci Neshov panicznie boi się intymności, także między członkami najbliższej rodziny, zaabsorbowany jest również modernizacją swojego przedsiębiorstwa pogrzebowego. Erlenda do reszty pochłaniają natomiast rozwijające się ciąże Jytte i Lizzi oraz marzenia o przebudowie Neshov. Żaden nie zauważa, bo i nie chce zauważyć, że ich bratanica coraz mocniej pogrąża się w depresji.

DSC_0132_5451

Oczekiwania. Te duże i te nieco mniejsze, zbyt często niechciane, wygórowane, niemożliwe do zrealizowania. Żywione przez nas wobec samych siebie i innych wobec nas. Jednym udaje się odgrodzić od przesadnych oczekiwań murem obojętności, inni usiłują dźwignąć ciężar wkładany im na ramiona. Torunn Neshov zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii ludzi i płaci za to niezwykle wysoką cenę. Oczekiwanie wujów jest jasne: Torunn ma zostać w Byneset i prowadzić rodzinne gospodarstwo. Tor wierzy, że przekazanie dziedzictwa córce nada sens jego pustej egzystencji, Margido liczy, że jego dziadek będzie miał dobrą opiekę, dla Erlenda natomiast jest to jedyna gwarancja spełnienia marzenia o przebudowie Neshov. Wszyscy trzej chcą dobrze, niestety, głównie dla samych siebie. Żadnemu nie przyszło bowiem do głowy zapytać Torunn, czy jest gotowa sprostać oczekiwaniom, które zaczynają niebezpiecznie przypominać żądania.

Na pastwiska zielone to zimny prysznic na głowy każdego czytelnika – nie ma bowiem chyba osoby, której nie zdarzyło się narzucić innym swoich pragnień i potrzeb. Oczywiście, że babcia zaopiekuje się wnukiem, gdy rodzice będą w pracy. Ależ pewnie, że Jaś uwielbia lekcje gry na wiolonczeli. Mama z pewnością będzie zachwycona nowym żelazkiem w prezencie urodzinowym. Czy aby na pewno? A może to nie rzeczywiste potrzeby i chęci, lecz projekcja naszych własnych oczekiwań? Trudne pytanie, a odpowiedź jeszcze trudniejsza, wymagająca bowiem rachunku sumienia. Jeśli jednak ktoś jest w stanie skłonić czytelników do takiego szczerego wejrzenia we własne intencje to jest to właśnie Anne B. Ragde. Norweska pisarka nikogo nie ocenia, wręcz przeciwnie – praktycznie rozgrzesza Tora, Margida i Erlenda. To tylko ludzie – zdaje się mówić, a ludzie są niedoskonali, skłonni do egoizmu i zamykania oczu na innych. Niekiedy świadomie, najczęściej jednak bez złych intencji.

W trzeciej części Sagi rodziny Neshov Anne B. Ragde kreśli wiarygodny obraz dysfunkcyjnej rodziny. Nie patologicznej, przepełnionej fizyczną lub psychiczną przemocą, lecz takiej, w której dominują chore emocje, brakuje natomiast chęci wsłuchania się w potrzeby bliskich. Na pastwiska zielone to ważna książka dla współczesnych społeczeństw zachodnich, w których wciąż przybywa osób z chorą duszą. Depresja nie boli, przynajmniej teoretycznie. Nie daje jasnych objawów, bywa lekceważona jako foch, marudzenie, czarnowidztwo. W czasach piękna i wiecznego uśmiechu lansowanego przez kolorowe magazyny depresja jest niemodna, wstydliwa, chorują przecież tylko ludzie słabi. Czasem nawet najbliżsi nie widzą co się dzieje z dzieckiem, żoną, siostrą, czy rodzicem. Aż do momentu, gdy za późno jest na jakąkolwiek pomoc, rodzinie zostają zaś tylko łzy i poczucie winy.

Na pastwiska zielone trzyma wysoki poziom dwóch poprzednich tomów serii, choć jest od nich zdecydowanie bardziej mroczna. Jest w niej smutek, rozpacz, melancholia i cierpienie, ale także miłość, szczęście i współczucie. Anne B. Ragde dawkuje czytelnikowi emocje, po mistrzowsku balansując między dramatem Torunn i radosnym szaleństwem Erlenda, skłaniając i do płaczu i do uśmiechu. Mimo to jest to, jak dotąd, najtrudniejsza emocjonalnie część tetralogii, zwłaszcza dla czytelników takich ja, mocno identyfikujących się z główną bohaterką. Momentami przytłaczającą, a jednak uzależniającą jak narkotyk.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa i firmie Business&Culture.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s