KSIĄŻKI

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet: „Zapisane w wodzie” Pauli Hawkins

Poprzez Zapisane w wodzie Paula Hawkins miała udowodnić, że potrafi pisać. Jedyne co pokazała jednak to fakt, że mając zręcznych marketingowców ze wszystkiego można zrobić bestseller.

Po samobójczej śmierci siostry Jules Abbott zmuszona jest wrócić do rodzinnego miasteczka – miejsca, które przez ostatnich kilkanaście lat próbowała całkowicie wymazać z pamięci. Teraz jednak musi stawić czoła nie tylko wciąż ścigającym ją demonom przeszłości, ale także zrozpaczonej, zbuntowanej i tajemniczej siostrzenicy. Nastolatki, której dotąd nie widziała na oczy. Jules nie czuje w sobie żalu ani potrzeby żałoby, z siostrą od dawna utrzymywała bowiem sporadyczny kontakt. Nie może jednak zaakceptować faktu, że Nel odebrała sobie życie, ona natomiast zignorowała jej rozpaczliwy krzyk o pomoc. Po powrocie do Beckford zaczyna rekonstruować ostatnie lata życia starszej siostry: jej przygodne relacje z mężczyznami, samotne macierzyństwo, marzenie o wydaniu książki, konflikty z mieszkańcami miasteczka, a przede wszystkim graniczącą z obsesją fascynację Topieliskiem i kobietami, które zakończyły w nim życie.

DSC_0108_5808

Miało być lepiej. Bez mała rewelacyjnie, w końcu – przynajmniej według wydawcy – Zapisane w wodzie to thriller, na który czekał cały świat. Cóż, chyba jednak nie cały, mnie się bowiem po Dziewczynie z pociągu do nowej powieści Pauli Hawkins jakoś nie spieszyło. I jak się okazało, całkiem słusznie, Zapisane w wodzie jest bowiem książką mocno rozczarowującą. Czym? Przede wszystkim stylem, w jakim została stworzona. Paula Hawkins pisać nie potrafi, grzeszy infantylnym językiem, kwiecistymi metaforami w stylu wczesnego Paulo Coelho, oraz kiepską składnią. Zapisane w wodzie zawodzi również pod względem kreacji bohaterów. Jest ich wielu, może nawet zbyt wielu. Paula Hawkins poszła w tym przypadku na ilość zamiast na jakość, w efekcie dopracowane zostały dwie, góra trzy postacie. Niezła jest Jules Abbott i jej siostrzenica Lena, uwagę przykuwa też policjantka Erin. Wszystkie trzy mają za sobą doświadczenia, które łamią duszę lub czynią ją mocniejszą, odporniejszą na kolejne życiowe dramaty. Ich historie chce się poznawać i to dla nich mimo wszystko brnie się w dalsze rozdziały powieści Pauli Hawkins. To by, niestety, było na tyle, pozostali bohaterowie przypominają bowiem wielkanocne wydmuszki – dużo obiecują, szybko okazują się jednak całkowicie puste w środku. Szkoda zwłaszcza inspektora Seana Townsenda – jego wątek śmiało byłby w stanie pociągnąć całą wykreowaną przez Paulę Hawkins historię. Ta bowiem miała spory potencjał.

Akcję swojej drugiej powieści Paula Hawkins umieściła w małej miejscowości na angielskiej prowincji. Zapewne z, może nie nowatorskim, ale zawsze intrygującym, zamiarem stworzenia opowieści o toksycznych relacjach mieszkańców miasteczek w typie „gdzie diabeł mówi dobranoc”. Dorzuciła do tego feministyczny wątek dawnych i współczesnych czarownic, które łączy jedno: wszystkie kończą życie w wodach Topieliska. Kim są owe czarownice? To kobiety, które wiedzą i pragną zbyt dużo. Znają się na ziołach, umieją leczyć, pragną żyć według własnych reguł i zrzucić krępujące je okowy moralności, które dla kobiet, w gruncie rzeczy, niewiele się zmieniły w ciągu ostatnich trzech stuleci. Przykład Nel pokazuje, że kobietom wciąż wolno mniej niż mężczyznom, zwłaszcza w kwestii swobody seksualnej. Nie szukająca stałego związku kobieta, nastawiona wyłącznie na przelotne relacje erotyczne? Dla takiej jest tylko jedno miano: dziwka. To jedna z kobiet, które małomiasteczkowa mentalność uznaje za czarownicę, Paula Hawkins zaś za istotę niewygodną, niepasującą bowiem do zaściankowego sposobu postrzegania świata. Brytyjska pisarka w Zapisane w wodzie wraca również do tematu przemocy domowej, przypominając, że może ona mieć miejsce nawet w pozornie kochającej się, powszechnie szanowanej rodzinie. W Beckford jest to małżeństwo znanego i lubianego policjanta, który w domowym zaciszu ze stróża prawa zmienia się w kata. Na plus Pauli Hawkins należy policzyć również wątek dziewczęcej przyjaźni Leny i Katie, ich wzajemnego oddania i pragnienia chronienia siebie nawzajem.

Zapisane w wodzie nie sprawdza się ani jako thriller, zwłaszcza trzymający w napięciu jak obiecuje wydawca, ani jako kryminał. Z historii Jules i Nel Abbott mogła wyjść niezła powieść obyczajowa, z mocno zarysowanym wątkiem kryminalnym, na to jednak nie starczyło Pauli Hawkins talentu literackiego. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że jej druga książka, podobnie jak poprzednia, nie pobije rekordów sprzedaży, zdolny marketingowiec sprzeda bowiem nawet lodówkę Eskimosowi. Sukces Dziewczyny z pociągu pokazał natomiast, że utalentowanych speców od sprzedaży Pauli Hawkins nie brakuje.

Reklamy

3 thoughts on “Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet: „Zapisane w wodzie” Pauli Hawkins

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s