Zniknąć bez śladu: „Felicja zaginęła” Jørna Liera Horsta (PREMIERA)

Horst jak wino: im starszy, tym lepszy. Po zdradzającym pióro debiutanta Kluczowym świadku pokazuje wysoką formę.

Robotnicy pracujący przy przebudowie drogi w Larvik dokonują makabrycznego odkrycia. Okazuje się, że głęboko pod powierzchnią ziemi przez blisko ćwierć wieku ukryte były zwłoki młodej kobiety. Komisarz William Wisting na nowo otwiera śledztwo w sprawie zaginięcia i dość szybko udaje mu się ustalić tożsamość zamordowanej kobiety. Na złapanie zabójcy ma jednak zaledwie kilka dni, później bowiem zarzuty ulegną przedawnieniu. Tymczasem w Stavern znika bez śladu Andrea Amalie Lund, młodziutka narzeczona miejscowego biznesmena. Wiele wskazuje, że dziewczyna popełniła samobójstwo, intuicja mówi jednak Wistingowi, że zaginięcie Andrei i zbrodnia sprzed lat są ze sobą powiązane. Prowadzenia podwójnego śledztwa nie ułatwia ani zastępca komendanta, która nie dostrzega ewentualnego związku między tymi wydarzeniami, ani łowcy sensacji zajmujący się tajemniczymi kręgami na polu golfowym. W dodatku małżeństwo Williama Wistinga zamiast przeżywać rozkwit po usamodzielnieniu się dzieci, zaczyna się niebezpiecznie chwiać w posadach.

DSC_0149_5876

W Norwegii obecnie za zaginione uznaje się ponad tysiąc trzysta osób. W Polsce liczba ludzi, którzy zniknęli bez śladu stale rośnie, według ostatnich szacunków co roku taki los spotyka nawet dwadzieścia tysięcy osób. Część z nich znajduje się po kilku godzinach lub dniach, a za ich zniknięciem kryje się kłótnia rodzinna, nadużycie alkoholu, nadmiar stresu w pracy lub na uczelni. Zdecydowana większość zaginionych nigdy jednak nie wraca do domu, pozostawiając bliskich w stanie wiecznego oczekiwania i niegasnącej nadziei. Ich los stał się kanwą drugiego tomu cyklu z Williamem Wistingiem – historia Andrei i tajemniczej kobiety znalezionej przez budowlańców jest wprawdzie fikcją literacką, podobieństwo do prawdziwych wydarzeń jest jednak więcej niż możliwe. Tym razem Jørn Lier Horst zbudował znacznie bardziej skomplikowaną intrygę niż w otwierającym cykl Kluczowym świadku. Kolejne wątki przeplatają się, sugerując co pewien czas możliwość połączenia, po czym ponownie rozchodzą się w różne strony. Czytelnik do końca nie może być pewien, czy intuicja nie myliła Williama Wistinga i obie kobiety faktycznie padły ofiarą tego samego zabójcy, czy też rację miała jego przełożona. Pisarz sprytnie podrzuca kolejne tropy, aby zaraz zgubić je i podjąć kolejne – kluczy, lecz nie gmatwa akcji niepotrzebnie, tylko w celu sztucznego zwiększania napięcia. Motyw zaginięcia Andrei posłużył jednak Horstowi nie tylko do skonstruowania inteligentnej intrygi kryminalnej. Mocną stroną jego powieści zawsze było tło obyczajowe, tym razem jednak Norweg postawił raczej na psychologię. Ludzie nie żyją w próżni i zaginięcie to nie tylko dramat osoby, którą spotkał tak tragiczny los, ale także jej bliskich: krewnych, małżonków, przyjaciół. To oni zostają osieroceni, nie mogąc w pełni przeżyć żałoby, karmiąc się nadzieją, żyjąc tylko połowicznie. Niekiedy prawdę o losie ukochanych osób poznają po wielu latach, równie często jednak na zawsze pozostaje on dla nich tajemnicą. Jørn Lier Horst rozpisał te emocje z dużą delikatnością, pozbawioną nachalnego dramatyzmu. Po raz kolejny pokazał też jak destruktywny wpływ na życie prywatne funkcjonariuszy może mieć praca w policji. Przynajmniej tych mundurowych, którzy chcą wykonywać ją rzetelnie. William Wisting nie zauważył, gdy drogi jego i jego żony zaczęły się rozchodzić. Wciąż łączy ich miłość i seksualna fascynacja, emocjonalnie oddalają się jednak od siebie z każdym dniem. Każde zdaje się podążać za własnymi, indywidualnymi celami i marzeniami, nie znając potrzeb i pragnień partnera. I jeszcze coś. Horst pokazuje jak łatwo mężczyźnie, którego żona bierze na siebie odpowiedzialność za życie rodzinne, zapomnieć o jej osobistych ambicjach i marzeniach. W efekcie po dwudziestu latach małżeństwa można całkowicie nie znać osoby, z którą spędziło się znaczną część życia.

W Kluczowym świadku widać było jeszcze rękę debiutanta, w kolejnym tomie cyklu z Williamem Wistingiem Jørn Lier Horst posługuje się już jednak słowem tak sprawnie, jak w kolejnych jego częściach. Akcja jest wartka, napięcia nie brakuje, zakończenie, choć możliwe do przewidzenia, wcale nie należy do oczywistych, a William Wisting wciąż jest zwyczajnym, sympatycznym facetem i gliniarzem, dla którego praca to coś więcej niż źródło utrzymania. W moim prywatnym rankingu Felicja zaginęła awansowała do pierwszej trójki najlepszych części cyklu o policjancie z Larvik. Jeśli żegnać lato, to tylko z Williamem Wistingiem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję firmie Business&Culture oraz wydawnictwu Smak Słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s