Odcienie wojny: „Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę” Sumii Sukkar

Wojna jako sprawdzian człowieczeństwa. Widziana oczami dziecka, które nigdy nie powinno zostać poddane takiej próbie. Mocny i potrzebny debiut, zwłaszcza w obliczu obecnego w Europie kryzysu migracyjnego.

Czternastoletni Adam różni się od swoich rówieśników, w gruncie rzeczy prowadzi jednak życie przeciętnego syryjskiego nastolatka. Mieszka w Aleppo wraz z ojcem i trójką starszego rodzeństwa, a jego codzienność wypełniają zajęcia w szkole, czytanie książek i malowanie obrazów. W życiu chłopca mają miejsce mniejsze lub większe dramaty, żaden z nich nie wpływa jednak na jego losy w takim stopniu jak wybuch rewolucji przeciwko rządom Baszszara al-Asada. To, co do tej pory znał jedynie z książek, teraz staje się rzeczywistością. Brutalną, krwawą i nieuniknioną. Z dnia na dzień Adam traci wszystko, co stanowiło o jego dotychczasowej egzystencji: dom, bliskich ludzi, bezpieczną stabilizację – ich miejsca zajmuje natomiast strach, dezorientacja i głód. Jedyne co pozostaje chłopcu z dawnego życia to pasja artystyczna i potrzeba wyrażania emocji kolorami. Na resztkach płócien i bloków do rysowania Adam tworzy więc obrazy stanowiące dramatyczną kronikę rozpadającego się świata.

DSC_0119_5846-2

Adam jest inny. Sumia Sukkar nie nazywa tej odmienności wprost, nietrudno się jednak domyślić, że chłopiec cierpi na zespół Aspergera. Stroni od ludzi, obsesyjnie zajmuje się malowaniem, zamyka się w swoim własnym świecie, do którego wpuszcza jedynie najbliższe mu osoby, zwłaszcza ukochaną siostrę Yasmine. Adam jest inny, na okrucieństwo wojny reaguje jednak tak jak każde dziecko: najpierw dezorientacją, z czasem niedowierzaniem, wreszcie panicznym strachem. O rodzinę, znalezionego w ruinach domu kota, namalowane obrazy. Chłopiec jest zbyt młody, by interesować się polityką, nie zna więc przyczyny, dla której starsze rodzeństwo nagle zaczyna uczestniczyć w ulicznych manifestacjach. Nie rozumie dlaczego sympatyczni sąsiedzi zostają zamordowani we własnym domu, a jego brat znika w tajemniczych okolicznościach. Nie wie, że kraj rozdziera wojna, która obraca wniwecz życie setek tysięcy ludzi. To nie jego wojna, bomby nie zwracają jednak na to uwagi, chłopiec staje się więc mimowolnym świadkiem jak ojciec powoli osuwa się w szaleństwo, kuzynka traci męża – ojca swego nie narodzonego dziecka, a brat zostaje kaleką. Codziennością Adama i jego rodziny stają się zamachy bombowe, odwiedziny w szpitalu, poszukiwanie pożywienia na śmietnikach i w opuszczonych domach. Dla Adama Syria to uliczka w Aleppo, przy której stoi jego rodzinny dom, budynek szkoły, w których codziennie spotykał dziewczynę o nutellowych oczach, podwórka, na których mógł się bawić z nielicznymi kolegami. To cały jego świat, mikroskopijny, dla niego jednak jedyny, jaki istnieje. Ten świat właśnie zaczyna się rozpadać, walić w gruzy jak niegdyś zamieszkiwany przez sąsiadów dom. Adamowi udaje się jednak ocalić to, co najważniejsze, a więc dziecięcą niewinność i wrażliwość, nawet w momentach, gdy maluje obrazy krwią zamordowanych sąsiadów.

Chłopiec, który namalował wojnę to nie tylko nietypowa kronika działań wojennych w Syrii, ale także ciekawy obraz muzułmańskiej obyczajowości XXI wieku. Zwłaszcza w kontekście praw kobiet i ich roli we współczesnych społeczeństwach arabskich. Yasmine to wykształcona dziewczyna, która pracuje zawodowo tak samo jak jej ojciec i bracia. To ona jednak, jako jedyna kobieta w rodzinie, zobowiązana jest dbać o dom, przygotowanie posiłków dla bliskich, opiekę nad Adamem. To ona zmuszona jest zrezygnować z własnych marzeń i ambicji, aby zająć się starzejącym ojcem i chorym bratem. Yasmine ma w sobie bunt, nie jest w stanie jednak stłamsić w sobie samej odwiecznego poczucia obowiązku muzułmańskich kobiet.

Chłopiec, który namalował wojnę to powieść tyleż ważna, co potrzebna, zwłaszcza w obliczu kryzysu migracyjnego, z jakim boryka się obecnie niemal cała Europa. Niewinność dziecka zbrukana przez okrucieństwo wojny nie jest może nowatorskim motywem we współczesnej literaturze, Sumia Sukkar umiała jednak opowiedzieć historię Adama w sposób daleki od sztampy. Los chłopca przejmuje i wzrusza, choć nie przytłacza czytelnika emocjonalnie. Jeśli już, to raczej zmusza do przemyślenia, a może nawet zrewidowania poglądu na pomoc syryjskim uchodźcom. Problem zaczyna się w momencie, gdy autorka oddaje głos bezpośrednio Yasmine. W tych momentach jej interesująca przecież bohaterka całkowicie traci wiarygodność – jest przeżycia przedstawione są powierzchownie, jakby autorka chciała oszczędzić młodszych czytelników. Sęk w tym, że gdy podejmuje się trudny temat, warto zrobić to od początku do końca dobrze, i pokazać także młodym ludziom, że nad pewnymi przeżyciami żadna kobieta, niezależnie od kultury, w której została wychowana, nie jest w stanie przejść do porządku dziennego. Podobnie rzecz ma się z finałem powieści. Rozumiem potrzebę happy endu, dobry pisarz powinien jednak wiedzieć kiedy nie ulegać tego typu pragnieniom, by nie osłabiać wymowy swego dzieła. Niemniej jednak Chłopiec, który namalował wojnę to dobry debiut, zarówno pod względem literackim, jak i społecznym. Przypomina bowiem, że na wojnie najmocniej cierpią często ci, którzy najmniej są winni jej wybuchowi.

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s