SMS LITERACKI: SIERPIEŃ

Doświadczam ciekawego zjawiska: im mniej mam czasu na czytanie, tym więcej czytam…Jeśli ktoś jest w stanie podać przyczynę bardziej racjonalną niż zaginanie czasoprzestrzeni, jestem otwarta na propozycje.

A wracając do meritum: sierpień zamykam z ilością dziesięciu przeczytanych książek nienaukowych, co jak na mnie jest wynikiem naprawdę dobrym. Przy czym o ile czas na czytanie jakoś się znalazł, o tyle z czasem na pisanie o czytaniu było już znacznie gorzej. Efekt? Jeszcze trzy sierpniowe książki do zrecenzowania, oprócz tych, które dziś wrzucam do SMSa:

Rubinowe czółenka Joanne Harris – kontynuacja losów Vianne Rocher, znanej z bestsellerowej Czekolady. Od wydarzeń w Lansquenet minęło blisko 5 lat. Vianne z dwiema córkami: Anouk i Rosette, mieszka w Paryżu, gdzie próbuje prowadzić sklep z czekoladkami. Kobieta wyrzekła się magii, interes nie kręci się więc tak, jak powinien. Do sklepu z rzadka tylko zaglądają klienci, i gdyby nie pomoc zakochanego w niej Thierry’ego, Vianne nie mogłaby sobie pozwolić na opłacenie czynszu za wynajem lokalu. Problemy finansowe to jednak nie jedyny kłopot, z jakim boryka się fałszywa pani Rocher. Większym żalem napawa ją bowiem fakt, że dorastająca Anouk coraz bardziej się od niej odsuwa. Zmianę pod postacią tajemniczej Zozie de l’Alba, przywiewa zimny listopadowy wiatr. Ekstrawagancka, zawsze uśmiechnięta dziewczyna błyskawicznie przywraca świetność sklepowi Vianne, jej samej przypomina natomiast czasy, gdy sama z równą zachłannością co Zozie, rzucała się na wszystko, co przynosiło jej życie. Vianne powróciła i była to, z pewnością, dobra wiadomość dla wszystkich fanów Czekolady. Gorzej, że powróciła w kiepskim stylu. Dawno żadna powieść nie wynudziła mnie do tego stopnia co Rubinowe czółenka: przegadana, niepotrzebnie rozciągnięta na blisko pięćset stron, pozbawiona wdzięku swojej kultowej bez mała poprzedniczki. Autorka rozpisała powieść na trzy głosy: Zozie, Anouk oraz Vianne, nie wyposażyła jednak swoich bohaterek w jakiekolwiek indywidualne rysy. W efekcie czytelnik może mieć wrażenie, że stale mówi do niego jedna i ta sama osoba. Pomysł był niezły, zawiodło jednak wykonanie.

DSC_0112_5889

Pentagram Jo Nesbø – piąta część cyklu z komisarzem Harrym Holem. Cierpiące z powodu fali sierpniowych upałów Oslo terroryzuje Kurier Śmierci. Morderca zabija kobiety, okaleczając ich zwłoki i pozostawiając na miejscu zbrodni brylantowe wisiorki. Sprawą zajmują się Tom Waaler i mający doświadczenie w ściganiu seryjnych morderców Harry Hole. Dla niepokornego komisarza ma to być ostatnia sprawa w karierze – jego zwolnienie czeka już na podpis przebywającego na urlopie szefa. Harry przechodzi trudne chwile: jego związek z Rakel rozpadł się w gruzy, nieformalne śledztwo mające wykryć sprawcę zabójstwa Ellen Gjelten nie przyniosło rezultatów, z całą mocą powróciło natomiast uzależnienie od alkoholu. Komisarz z dnia na dzień coraz mocniej stacza się na dno, ignorując wyciągnięte w jego kierunku pomocne dłonie kolegów z pracy oraz byłej dziewczyny. Jeśli, tak jak mnie, nieco gorzej czytało Wam się Czerwone gardło i Trzeci klucz mam dla Was dobrą wiadomość: Jo Nesbø znowu jest w szczytowej formie. Piąta część cyklu z Harrym Holem to rasowy kryminał z doskonale wyważonymi proporcjami między intrygą kryminalną a tłem społeczno-obyczajowym. Autor doskonale panuje nie tylko nad akcją, która ani nie przytłacza czytelnika przesadnym tempem, ani go nie zanudza powolnością, ale także nad słowem. Obecny zwłaszcza w dialogach ironiczny humor łagodzi natomiast ciężar fabularny opowiadanej przez Nesbø historii.

pentagram_IMAGE1_323858_1

Zapisane w kościach Simona Becketta – drugi tom cyklu z doktorem Davidem Hunterem. Po wypełnieniu kolejnego zadania zawodowego wybitny antropolog wybiera się w drogę do Londynu, gdzie czeka niego stęskniona Jenny. Podróż do domu przerywa jednak nagłe wezwanie. W efekcie David Hunter ląduje na niewielkiej szkockiej wysepce, która śmiało mogłaby zostać miejscem akcji serialu Gdzie diabeł mówi dobranoc. Antropolog ma określić czy na miejscowych wrzosowiskach doszło do nieszczęśliwego wypadku czy raczej brutalnego morderstwa. Większość lokalnych funkcjonariuszy zajęta jest pracą przy katastrofie kolejowej, David Hunter dostaje więc do pomocy jedynie emerytowanego detektywa, zapijaczonego sierżanta oraz młodego posterunkowego marzącego o karierze śledczego. Tymczasem do wyspy dociera potężny sztorm, całkowicie odcinając jej mieszkańców od reszty świata. W powieści Zapisane w kościach Simon Beckett powtórzył motyw pobytu bohatera w małej, zamkniętej i stroniącej od obcych społeczności, znany z pierwszego tomu cyklu o Davidzie Hunterze. Poza tym jednak nie ma w książce tej najmniejszego śladu wtórności, wręcz przeciwnie – Zapisane w kościach czyta się jeszcze lepiej niż jej bardzo dobrą przecież poprzedniczkę. To świetny kryminał, choć zupełnie inny niż wspomniany wyżej Pentagram, o ile Jo Nesbø stawia na ironiczny humor i mistrzowsko skonstruowaną zagadkę kryminalną, o tyle Simon Beckett nie ma sobie równych w kreowaniu mrocznego, chwytającego za gardło klimatu. Jeśli do tej pory nie zawarliście znajomości z doktorem Davidem Hunterem, to doprawdy, czas najwyższy. W jesienne wieczory powieści Becketta sprawdzą się doskonale.

6b8-zapisane-w-kosciach-br-w

Czytanie wypadło dobrze, nieco gorzej sytuacja przedstawia się z postępami w wyzwaniach….

Wyzwanie książkowe 2017:

Książka, która ma więcej niż 100 lat: Dom i świat Rabindranatha Tagore’a.

Wyzwanie czytelnicze 2017 Wiedźmowej Głowologii:

Przeczytaj książę, która ma w tytule kolor: Czarna Madonna Remigiusza Mroza.

Przeczytaj książę, która ma w tytule ubranie: Rubinowe czółenka Joanne Harris.

A tak w ogóle to wreszcie podjęłam decyzję, że po napisaniu doktoratu zabiorę się za powieść. Mile widziane kciuki trzymane za powodzenie, odmówione zaklęcia, lub inne formy wsparcia 🙂

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. tanayah pisze:

    Ooo, zatem kciuki są trzymane 🙂

    Uwierz mi, że kolejne tomy Nesbo są jeszcze lepsze ❤ Szkoda natomiast, że Joanne Harris zawiodła, sama miałam zamiar czytać kiedyś "Rubinowe czółenka", bo "Czekoladę" bardzo lubię 😦 Nie znam natomiast wciąż Becketta, a mam dwa pierwsze tomy na półce, może rzeczywiście jesienią za nie chwycę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s