Niania idealna: „Kołysanka” Leïli Slimani

Kryminał, który po kilku stronach zwinnie zmienia się w powieść psychologiczną. Wysublimowana opowieść o współczesnym macierzyństwie, samotności, oraz emigracji zarobkowej.

Paul Massé to utalentowany producent muzyczny, który ma szansę na błyskotliwą karierę w showbiznesie. Jego żona Myriam z doskonałym wynikiem ukończyła studia prawnicze, marzenia o adwokackiej todze zawiesiła jednak na kołku. Przez kilka lat zadowalała się rolą matki, żony i pani domu, z czasem jednak zaczęło jej doskwierać poczucie życiowego niespełnienia. Powrót Myriam do pracy oznacza konieczność zatrudnienia niani i w domu państwa Massé pojawia się Louise – czterdziestoletnia wdowa, która z miejsca podbija serca zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Z każdym mijającym dniem opiekunka wrasta w codzienność swoich pracodawców, stając się de facto członkiem rodziny.

kolysanka-b-iext50154647

Wiele może skłonić kobietę nie odczuwającą potrzeby macierzyństwa do urodzenia dziecka. Choćby symbole, zarówno tak mocno zakorzenione w polskiej kulturze jak Madonna z dzieciątkiem czy Matka Polka, jak i te będące swoistym emblematem XXI wieku, czyli Instamatki – obłędnie idealne, pozujące do zdjęć z równie pięknymi niemowlętami, w równie doskonałych, pastelowych wnętrzach. Czasem macierzyństwo rzeczywiście tak właśnie wygląda. Najczęściej jednak nie. Rzeczywistość większości matek to ból, wieczne zmęczenie, niezadowolenie z własnego ciała, rozczarowanie nową życiową rolą i niespełnienie zawodowe. To stare dresy noszone nie tylko po domu, brak czasu na zrobienie paznokci, nie mówiąc już o wyjściu na fitness, byle jak związane włosy. To była rzeczywistość Myriam Massé, kobiety w równym stopniu pragnącej dziecka, co nienawidzącej swego życia młodej matki. Myriam dość szybko pojęła, że jej żywiołem jest sala sądowa a nie pokój dziecięcy, i podjęła desperacką walkę – także z samą sobą – aby wyzwolić się z pułapki, jaką stały się dla niej pulchne ramionka dwójki jej potomków. Nie rozumiana przez męża, znaczną część kobiet ze starszego pokolenia, nawet własną teściową, która sama po urodzeniu Paula nie zrezygnowała z kariery zawodowej, Myriam wraca do pracy, dzieci powierzając profesjonalnej opiekunce. Jest szczęśliwsza, bo robi to, co kocha, odnosi sukcesy, realizuje się zawodowo. Jest nieszczęśliwa, bo umykają jej ważne chwile z życia jej dzieci – małe sukcesy, które Mila i Adam dzielą z nianią, a nie matką. Leïla Slimani pokazuje prawdę o macierzyństwie pozbawioną instagramowego pudru, przeprowadza też swoistą wiwisekcję współczesnej rodziny, w której oboje rodzice toczą nieustanną wewnętrzną walkę i borykają się z wyrzutami sumienia. To rodzice, dla których samorealizacja jest równie ważna co czas spędzany z dziećmi, rodzice, którzy obserwują życie swego potomstwa na zdjęciach przesyłanych przez nianie na smartfony.

Nowoczesne rodzicielstwo to jednak tylko jeden z tematów poruszonych przez Leïlę Slimani. Jej Kołysanka to w równym stopniu opowieść o związkach międzyludzkich w epoce smartfonów i mediów społecznościowych oraz samotności – wszechobecnej, nieuchronnej, z zatrważającą konsekwencją pożerającej człowieka kawałek po kawałku. To samotność, która czeka w pustym mieszkaniu, wkrada się między członków najbliższej rodziny, paraliżuje imigrantów w obcej, nie zawsze przychylnie nastawionej kulturze. Na tę ostatnią kwestię Leïla Slimani patrzy kobiecym okiem, koncentrując się na kobietach, które przybyły do Francji z Europy Wschodniej lub Afryki w poszukiwaniu nie tyle szczęścia, co po prostu lepszego życia. Pracują na czarno, by związać koniec z końcem, zawierają fikcyjne śluby, za które muszą słono zapłacić, powierzone im dzieci traktują jak ekwiwalent prawdziwej rodziny i przelewają na nie całą, nie mającą innego ujścia miłość. Doceniane przez rodziców i kochane przez dzieci, w miarę upływu czasu przestają jednak być potrzebne – muszą szukać innej rodziny i innych dzieci, które znów obdarzą uczuciem. We wspomnieniach poprzednich podopiecznych zachowają się jako pełen oddania dotyk, orientalny zapach lub smak ulubionej potrawy z dzieciństwa.

Leïla Slimani posiada dobrze rozwinięty zmysł obserwacji i niewątpliwy talent do przelewania swoich spostrzeżeń na papier. Posługuje się nieco suchym, reporterskim wręcz stylem, pozbawionym artystycznych ozdobników. Wbrew pozorom ta oszczędność formy wzmacnia emocjonalny przekaz Kołysanki – to opowiedziana w powieści historia stanowi jej siłę, a nie język, którym została przedstawiona. Francuska pisarka zastosowała dość ryzykowny zabieg, już na pierwszej stronie powieści zdradzając finał opowiadanej historii. Wyszła z niego jednak obronną ręką, kryminalny wstęp zmieniając w niemniej fascynującą i trzymającą w napięciu powieść psychologiczną, z perfekcyjnie namalowanym portretem ekonomicznego, społecznego i moralnego życia w Paryżu XXI wieku. Przeszłość Louise pisarka odsłania już jednak z większą powściągliwością, co kilka rozdziałów serwując czytelnikowi retrospekcje, z których krok po kroku rekonstruuje życie niani sprzed czasów państwa Massé. Czy usprawiedliwia tym czyn, jakiego dopuściła się Louise? Nie. Pokazuje jednak, że człowiek nie egzystuje w próżni, jest sumą tysiąca doświadczeń z całego życia, a każdy jego czyn wynika z mniej lub bardziej udanej przeszłości. Kołysanka to wysublimowana proza, a jednocześnie prawdziwe lustro, w którym przejrzeć może się każdy współczesny człowiek, Leïla Slimani wyrasta natomiast na mocny głos w młodej literaturze francuskiej.

5 komentarzy Dodaj własny

  1. tanayah pisze:

    Nie słyszałam o tej książce, a brzmi naprawdę ciekawie! Uwielbiam Twoje dokładne, rozbudowane notki 🙂

  2. Cleo Sev pisze:

    Świetna recenzja, może tematyka nie dla mnie ale z racji tego że kocham piękne okładki, na pewno zdobi półkę. Może do przeczytania kiedyś skuszę. Pozdrawiam i zapraszam do siebie Słońce, https://cleosevhome.blogspot.com/

  3. Ja ją zobaczyłam przypadkiem, w księgarni. A że autorka pochodzi z Maroka, to oczywiście od razu kupiłam 😛

    I dziękuję :* :* :* poprawiasz mi humor!

    1. tanayah pisze:

      Cieszę się :* :* :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s