Zeznanie czarownicy: „Woda na sicie” Anny Brzezińskiej

Powieść, której nie chce się kończyć. Zaskakująca, dostarczająca rozrywki, ale też głęboko mądra opowieść o odmienności, która przypomina, że czasy polowań na czarownice nie odeszły całkowicie w przeszłość.

Stara kobieta, przez mieszkańców rodzinnej wsi nazywana La Vecchia, staje przed trybunałem inkwizycyjnym. Oskarżona jest nie tylko o czary, ale i przyczynienie się do śmierci pewnego tajemniczego mnicha. La Vecchia odrzuca wszelkie zarzuty i, mniej lub bardziej dobrowolnie, opowiada sędziom koleje swojego życia. Jej zeznania, początkowo tworzące spójną opowieść, z czasem zaczynają się coraz bardziej plątać i prowadzą do finału, który zaskoczy nawet samych inkwizytorów.

DSC00422

Po nowej książce Anny Brzezińskiej spodziewałam się wszystkiego tylko nie tego, co faktycznie otrzymałam. To nie było nawet pozytywne zaskoczenie, lecz zachwyt – dawno nie czytałam bowiem powieści, która by mnie tak całkowicie i bez reszty pochłonęła. Teoretycznie formuła Wody na sicie jest mało przyjazna dla czytelnika, narracja przybrała bowiem postać monologu skierowanego do specyficznego odbiorcy, jakim jest trybunał inkwizycyjny. W powieści brak jest dialogów i opisów, całą historię czytelnik poznaje w formie potoku słów płynącego z ust tytułowej czarownicy. Płynącego jednak wartkim nurtem, nagle zakręcającego, zmieniającego bieg, a momentami nawet występującego z brzegów. Snując opowieść o kolejach swoich losów La Vecchia początkowo przedstawia historię, jakich wiele i jakiej zapewne spodziewać się będzie każdy czytelnik. Oto mamy kobietę od pierwszych dni życia znajdującą się na celowniku społeczności, w której przyszło jej funkcjonować, miała bowiem pecha narodzić się z łona panny o wątpliwej reputacji. Odrzucana i wyśmiewana, skrzywdzona do żywego jako dorastająca dziewczyna, nabrała grubej skóry i mimo wszelkich przeciwności trwała, a nawet miała się nieźle. Takie kobiety stanowiły niegdyś łatwy cel dla nieprzychylnych, zawistnych, albo głęboko przerażonych ludzi, często stawały więc przed sądem podobnym do tego, który miał zdecydować o losie bohaterki Wody na sicie. W pewnym momencie zeznania rzekomej czarownicy ulegają jednak zmianie, czytelnik nie wie zaś, czy nieszczęsna kobieta zaczyna się plątać i gubić we własnych myślach, czy też prowadzi zimną, przemyślaną grę ze swoimi sędziami. Z kolejnych jej słów wyłania się znacznie bardziej złożony obraz życia w małej wsi Cynober, bynajmniej, zresztą, nie ostateczny, La Vecchia wprowadzi bowiem do swojej opowieści jeszcze sporo zmian. Dzięki takiej konstrukcji fabuły książkę Anny Brzezińskiej czyta się niczym powieść akcji, przy czym autorka doskonale panuje nad narracją, wszelkie niespodzianki dawkując czytelnikowi w odpowiednich proporcjach, tak aby utrzymać jego nieustanną uwagę.

Anna Brzezińska ma świetne pióro, wie jak stylizować język, by imitował on dawną mowę niewykształconej kobiety, a jednak nie zniechęcał współczesnego czytelnika. Narracja przypomina nieco strumień świadomości, La Vecchia co rusz zbacza bowiem z głównego wątku i z lubością oddaje się dygresjom, które może niewiele wnoszą do procesu, przedstawiają jednak czytelnikowi obraz życia w wyimaginowanej wsi w równie fikcyjnej, nigdy nie nazwanej krainie. Monolog rzekomej czarownicy obfituje w niezwykle plastyczne opisy, potwierdzające wiedzę historyczną autorki powieści, a zarazem jej nieskrępowaną wyobraźnię. Anonimowość miejsca, w którym toczy się akcja Wody na sicie, tylko pozornie przypominającego średniowieczne Włochy, nadaje książce pozór baśni, odrealnionej opowieści o jakże uniwersalnym przesłaniu. Anna Brzezińska po raz kolejny opowiada o kobiecym losie w świecie rządzonym przez mężczyzn. Bohaterkami jej powieści są zarówno kobiety, które pozwalają traktować się niczym pionki rozgrywane przez ludzi bardziej uprzywilejowanych społecznie, jak i silne, niezależne wojowniczki w wiejskich łachmanach. Te drugie, obdarzone nieprzeciętną siłą charakteru, nie pozwalającą im w pokorze akceptować wyroków losów, próbują same stworzyć dla siebie miejsce na ziemi i uszczknąć jak największy kawałek szczęścia. I one, i ich mniej pewne siebie przedstawicielki płci żeńskiej płacą wysoką cenę za pecha, jakim były narodziny w kobiecej skórze, a cenę tę stanowi zazwyczaj wolność, reputacja, a nawet życie. Wszystkie bowiem odgrywają w owym męskim świecie rolę znacznie większą niż ta zapamiętana przez historię. Ustami tytułowej czarownicy Anna Brzezińska demaskuje ponadto machinacje Kościoła, wykorzystującego naiwność, strach i brak wykształcenia ludzi do własnych celów. Polowania na czarownice to zamierzchła przeszłość, powieść Woda na sicie pokazuje jednak, że czasy te nie odeszły w całkowite zapomnienie, ludzkość zawsze potrzebuje bowiem kozła ofiarnego, zwłaszcza w obliczu niepewnej przyszłości, zbliżającego się zagrożenia i strachu przed nieznanym. Historia zatacza koło, a nienawiść i lęk musi znaleźć ujście – kiedyś ich ofiarami stawały się rzekome czarownice oraz żydzi, otwarte pozostaje natomiast, na kogo przyjdzie czas w XXI wieku.

Woda na sicie to powieść, której nie chce się kończyć. Zaskakująca, zagadkowa, dostarczająca rozrywki, ale też głęboko mądra. Doskonała lektura dla czytelników, którzy lubią, gdy przeczytana opowieść zostaje z nimi na dłużej i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Duże Ka oraz Wydawnictwu Literackiemu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s