Gra o tron: „Wieczna księżniczka” Philippy Gregory i „Hiszpańska księżniczka” HBO

Jedna z lepszych powieści Philippy Gregory, pokazująca wielką historię z perspektywy kobiet. Gotowy scenariusz na serial, zmarnowany przez producentów telewizji Starz.

Przyszłość najmłodszej córki królowej Izabeli I Katolickiej została ułożona jeszcze w kołysce. Dziewczynka miała stać się gwarancją sojuszu między Anglią i Hiszpanią, wymierzonego m.in. przeciwko odwiecznym wrogom królestwa Tudorów, czyli Francji i Szkocji. Katarzyna dorastała więc ze świadomością, że po osiągnięciu odpowiedniego wieku wyjdzie za mąż za starszego syna króla Henryka VII i z czasem zostanie królową Anglii. Los zdecydował jednak inaczej – hiszpańska księżniczka została wdową w kilka miesięcy po ślubie, bez szans na koronę, a więc i bez znaczenia na angielskim dworze.

DSC01608-2

Był czas, gdy pasjonowałam się historią – czas zdecydowanie przeszły, pasja padła bowiem ofiarą licealnych lekcji z kobietą, która nigdy nie powinna zostać nauczycielką. Całkowicie jednak nie umarła, wegetuje sobie cichutko pod postacią skłonności do powieści historycznych, czy to z wyższej półki w stylu dzieł Kristiny Sabaliauskaitė, czy też z niższej, jak choćby książek Philippy Gregory. Te ostatnie balansują na granicy ambitnej prozy historycznej i tzw. literatury kobiecej, akcentując wprawdzie wątek życia miłosnego bohaterów, nie nadając mu jednak rangi fabularnego priorytetu. Ergo, stanowią lekką, acz nie głupią lekturę, z której można poznać sporo faktów historycznych w sposób znacznie przyjemniejszy niż podczas zajęć szkolnych. Wieczna księżniczka jest w dodatku jedną z lepszych pozycji w dorobku brytyjskiej powieściopisarki, a przynajmniej tej jego części, którą dotychczas zdołałam poznać. Philipa Gregory prezentuje w niej intrygujący i raczej wiarygodny portret Katarzyny Aragońskiej, królowej, która do historii przeszła jako przyczyna schizmy anglikańskiej dokonanej przez jej męża, Henryka VIII Tudora. Powieść przedstawia jednak nie powszechnie znaną współczesnej popkulturze historię rozpadu małżeństwa Katarzyny, lecz drogę, jaką młoda hiszpańska księżniczka musiała przejść, by doszło do jego zawarcia. Drogę usianą upokorzeniem, cierpieniem i zwątpieniem, pokonywanej jednak z wyjątkową determinacją. Wykreowana przez autorkę Katarzyna to kobieta świadoma swojej wartości, ślepo wierząca w swoje przeznaczenie, w dążeniu do drugiego małżeństwa kierująca się po części wyrachowaniem, a po części romantyzmem. To zręczna dyplomatka i inteligentna polityczka, bardziej niż na królową nadająca się na króla, a więc postać znacznie wykraczająca poza znaną z suchych szkolnych przekazów niewygodną żonę jurnego władcy. Bodaj najciekawszy jest wątek muzułmańskiego dziedzictwa młodziutkiej infantki i zderzenia kultur tak odmiennych, choć funkcjonujących na tym samym kontynencie. Wychowana w przepychu Alhambry, odbitej muzułmanom przez Izabelę I Katolicką, Katarzyna przyzwyczajona była do wysokich standardów higieny, ciepła słonecznych promieni i uczestniczenia w życiu politycznym swego kraju – w Anglii spotkał ją natomiast chłód, nie tylko ten atmosferyczny, co Philippa Gregory oddaje w sposób wnikliwy i poruszający.

Siłą rzeczy, autora musiała dopisać własną interpretację kwestii dziewictwa swojej bohaterki, na które Katarzyna powoływała się pragnąc poślubić swego szwagra, przyszłego króla Henryka VIII. Trzeba przyznać, że wybrała wersję najbardziej prawdopodobną, wątek ten poprowadziła zaś ciekawie i wiarygodnie. Philippa Gregory należy do pisarek szanujących swoich czytelników, w kreśleniu tła historycznego nie idzie więc na skróty. Wieczna księżniczka zawiera sporo szczegółów z życia dworskiego XVI-wiecznej Anglii oraz zawiłości prowadzonej przez Tudorów polityki międzynarodowej. Całość psuje nieco kilkudziesięciostronicowy, przesadnie cukierkowy,a przez to przyprawiający o lekki ból zębów, opis małżeństwa Katarzyny i Artura – krótkotrwałego, na szczęście dla czytelnika, bo z pewnością nie dla głównych zainteresowanych. Poza tym jednak Wieczna księżniczka to wysokiej jakości inteligentna rozrywka, czego nie da się, niestety, powiedzieć o jej ekranizacji.

Do tej pory Philippa Gregory miała szczęście do ekranizacji, tak Biała królowa, jak Biała księżniczka jako seriale kostiumowe trzymały wysoki poziom, zarówno pod względem realizacyjnym, jak i wierności literackiemu pierwowzorowi. Dobra passa skończyła się wraz z Hiszpańską księżniczką, serialem stanowiącym adaptację powieści Wieczna księżniczka, w Polsce dostępnym na platformie HBO GO. Co poszło nie tak? Praktycznie wszystko, z nielicznymi, acz chlubnymi wyjątkami np. w postaci scenografii. Widać, że na kostiumy noszone przez aktorów i wnętrza, w którym kręcone były zdjęcia, produkcja nie szczędziła pieniędzy, co przełożyło się na zachwycający efekt wizualny, podkręcony dodatkowo przez udane zdjęcia Mai Zamojdy. Piękny obrazek nie jest jednak w stanie przykryć miałkości scenariusza, co widz zaczyna dostrzegać tuż po tym, jak jego oko przyzwyczaja się do wizualnego przepychu. Scenarzyści nie zaufali widzom w takim stopniu, w jakim Philippa Gregory ufa swoim czytelnikom, i niemal całkowicie pozbawili opowieść o Katarzynie Aragońskiej wątków związanych z polityką i dyplomacją, stawiając na romans w iście harlequinowskim stylu. Literacki pierwowzór był pełnokrwistą opowieścią o silnej, charyzmatycznej kobiecie, torującej sobie drogę do realizacji marzeń mimo kolejnych przeszkód rzucanych jej przez los. Serialowa Katarzyna (Charlotte Hope) ma jednak w sobie tyle charyzmy co natka pietruszki, w dodatku bazuje wyłącznie na trzech narzędziach aktorskich: uniesionym dumnie podbródku, hardej minie i wysokim tonie głosu, którym wypowiada praktycznie każdą kwestię w ośmiu, blisko godzinnych odcinkach. Znacznie lepiej wypada Ruairi O’Connor jako książę Harry, już jako młodziutki chłopak zdradzający zawadiacki wdzięk, przed którym w przyszłości kapitulować będą kolejne panny angielskiego dworu. Starania O’Connora nie wystarczają jednak za dwoje, w efekcie między parą głównych bohaterów nie ma choćby zalążka chemii.

spanish_princess_ver2

Każdy odcinek serialu Hiszpańska księżniczka kończy informacja o zmianach, jakie autorzy scenariusza wprowadzili w przypadku niektórych postaci i wydarzeń, sęk w tym, że słowo „niektórych” to spory eufemizm – historia XVI-wiecznej Europy została tu bowiem napisana na nowo. W dodatku w duchu, a jakże!, politycznej poprawności, która kazała scenarzystom dodać nieistniejące w powieści Philippy Gregory wątki dwóch dam dworu Katarzyny Aragońskiej: Rosy de Vargas (Nadia Parkes) oraz czarnoskórej Liny de Cardonnes (Stephanie Levi-John) zakochanej w muzułmaninie Oviedo (Aaron Cobham). Widz otrzymuje więc lekcję na temat świadomego macierzyństwa i dramatu aborcji oraz tolerancji religijnej, podaną w sposób tak subtelny jak topór spadający na karki przyszłych żon Henryka VIII. Mówi się, że jeśli fakty nie zgadzają się z teorią, tym gorzej dla faktów, co doskonale widać w scenariuszu Hiszpańskiej księżniczki – jego autorzy dostosowali historię do własnych potrzeb, tu zmieniając daty, tu dodając sporo od siebie, tu wyrzucając pewne zdarzenia, całe tło para historyczne traktując zresztą nieznośnie wręcz powierzchownie.

To mógł być kolejny intrygujący i przykuwający oko serial kostiumowy, pokazujący wielką historię z perspektywy kobiet. Potencjał był, dostarczony hojnie przez powieść Philippy Gregory. Szkoda, że scenarzyści nie potrafili, lub co gorsza nie chcieli go wykorzystać.

Ring! Książka vs. Film: 1:0 (wygrana przez nokaut).

4 komentarze Dodaj własny

  1. Nisia pisze:

    Aż mnie zachecilas do przeczytania tej książki 🙂

    1. A czytałaś już jakieś powieści tej autorki? 😀

        1. To ta będzie dobra na początek
          😋

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s