Geniusz i gosposia: „Ukochane równanie profesora” Yōko Ogawy

Minimalistyczna, ale jakże emocjonalna opowieść o pamięci, stracie, i bezwarunkowej przyjaźni. Od piętnastu lat jedna z ulubionych powieści Japończyków.

Japonia, 1994 rok. Trzydziestoparoletnia kobieta, zatrudniona w agencji pomocy domowych, zostaje skierowana do pracy u ekscentrycznego starszego mężczyzny. Niegdyś jej nowy gospodarz był słynnym matematykiem, dziś to człowiek schorowany, zamknięty w sobie i w dużej mierze odizolowany od świata. Na skutek urazu odniesionego dwie dekady wcześniej mężczyzna, którego gosposia zaczyna nazywać Profesorem, jest w stanie zapamiętać tylko 87 minut z bieżącego życia – po tym czasie jego mózg kasuje wszystkie wspomnienia (z wyjątkiem tych sprzed wypadku). Aby zachować minimum kontaktu z rzeczywistością, Profesor zapisuje najważniejsze informacje na karteczkach, które następnie przykleja do rękawów marynarki. Jak choćby informacja, że kobieta w jego domu to gosposia, a dziesięcioletni chłopiec przychodzący wieczorami, to jej syn, którego Profesor nazywa Pierwiastkiem.

IMG_20190905_144837_847

Myślicie, że Ukochane równanie profesora to japońska wariacja na temat romansu starszego pana ze znacznie młodszą gosposią? Jeśli tak, to źle myślicie, Yōko Ogawa opowiedziała bowiem zupełnie inną historię. W dodatku taką, którą każdy czytelnik, niezależnie od granic kulturowych i państwowych, odczyta inaczej, przefiltrowując ją przez własne, indywidualne emocje. Ukochane równanie profesora można więc uznać za opowieść o pamięci, stracie oraz pasji, która jest w stanie wypełnić pustkę powstałą po utracie bliskiej osoby, zdrowia lub pracy zawodowej. Matematyka była dla Profesora antidotum na codziennie doświadczany ból utraty pamięci, odnajdywania się na nowo w przestrzeni własnego domu i poznawania od podstaw ludzi z najbliższego otoczenia – także tych, których niegdyś obdarzał wyjątkowo mocnym, głębokim uczuciem. W liczbach i skomplikowanych równaniach, których rozwiązanie nastręczało mu znacznie mniej problemów niż ułożenie relacji z drugim człowiekiem, odnajdywał spokój i pozory normalności. Yōko Ogawa daje w ten sposób do zrozumienia, że w życiu warto mieć coś więcej niż codzienną rutynę, a pasja, która zazwyczaj nadaje życiu dodatkowy smak, czasem może stać się jego jedynym sensem. Japońska pisarka pokazuje ponadto, że choć wielkie wydarzenia, takie jak wspólna wyprawa na mecz baseballa, dostarczają niesamowitych emocji, piękna i spełnienia należy szukać także, a może nawet przede wszystkim, w codzienności. To zwykłe, proste gesty, zachowania i zdarzenia, choćby wspólne odrabianie lekcji przez Profesora i Pierwiastka, budują bowiem prawdziwe, trwałe szczęście.

Dla mnie jednak Ukochane równanie profesora to przede wszystkim historia przyjaźni – prawdziwej, szczerej i absolutnej, łączącej ludzi, których poza nią dzieli wszystko: wiek, pochodzenie, status społeczny i majątkowy, a nawet zainteresowania. Yōko Ogawa pokazuje, że przyjaźń jest w stanie te bariery jeśli nie skruszyć, to przynajmniej ominąć, choć bywa niedoceniana i ignorowana. Historia Profesora, gosposi i Pierwiastka to dowód na to, że przy odrobinie chęci i dobrej woli, człowiek jest w stanie rozwinąć kreatywne formy komunikowania i nawiązać kontakt z innymi ludźmi. Dla trójki bohaterów powieści Yōko Ogawy takim wspólnym językiem okazała się matematyka oraz baseball – liczby i zasady gry sportowej stały się spoiwem, wiążącym mozolnie budowane porozumienie. Japońska pisarka mówi wprost o problemach współczesnego człowieka z komunikowaniem i choć odnosi to do mocno sformalizowanego i zhierarchizowanego społeczeństwa japońskiego, przesłanie to równie dobrze może się odnosić do przedstawicieli kultur zachodnich, którym internet i media społecznościowe odebrały chęć i zdolność bezpośredniej komunikacji. Szkoda, że w taką przyjaźń, jaka połączyła gosposię, Pierwiastka i Profesora wierzy dziś coraz mniej osób, w dobroci i empatii doszukując się negatywnych, materialistycznych pobudek. Bratowa Profesora wprost pyta gosposię, czy chce pieniędzy, nie dopuszczając do siebie myśli, że za zażyłością dwojga ludzi mogą stać czyste intencje i szczera sympatia.

Ukochane równanie profesora trudno uznać za powieść mocno osadzoną w kontekście kulturowym – z równą łatwością i przyjemnością odczyta ją mieszkaniec Kraju Kwitnącej Wiśni, jak i dowolnego z państw europejskich. Pod względem literackim jest to jednak książka na wskroś japońska, napisana charakterystycznym dla tamtejszych twórców prostym, niemal ascetycznym stylem. To przepełniony elegancją minimalizm, w którym prostota zdań uwypukla buzujące w fabule emocje. Yōko Ogawa zastosowała ponadto znany jej kolegom po piórze zabieg pozbawienia bohaterów imion – mamy jedynie dwa pseudonimy, nadane zresztą sobie wzajemnie przez nich samych. Manewr ten, bez wątpienia, podkreśla uniwersalność postaci i ich historii, może też odnosić się do choroby Profesora, dla którego każdy człowiek po 87 minutach na nowo staje się postacią pozbawioną imienia.

Wydane w 2003 roku Ukochane równanie profesora do dziś stanowi jedną z ulubionych powieści Japończyków – tylko w Kraju Kwitnącej Wiśni książka ta sprzedała się w nakładzie 4 mln egzemplarzy. Mam nadzieję, że polscy czytelnicy polubią ją choćby w części tak mocno jak Japończycy, bo to piękna, bezpretensjonalna opowieść o nas samych. Apoteoza codzienności i pieśń na cześć przyjaźni, po japońsku minimalistyczna, ale jakże emocjonująca.

9 komentarzy Dodaj własny

  1. Marta pisze:

    Piękna książka i równie piękna recenzja.

    1. Dziękuję 😘 😘 fajnie, że znowu tu jesteś ❤️

  2. tanayah pisze:

    Muszę w końcu kupić którąś z książek Tajfunów, przecież tak lubię Japonię! Może właśnie „Ukochane równanie profesora” będzie moim pierwszym wyborem 🙂

    1. I to będzie dobry wybór 😀😀 ale już Dazai Osamu lepiej kupić Dialogu, to samo tłumaczenie… ale pierwsze.

      1. tanayah pisze:

        O, a czemu tak, jeśli to to samo tłumaczenie? 🙂

        1. Bardzo dobre pytanie… 🙄

        2. Karolina pisze:

          Tajfunowe wydanie jest bardzo bardzo mocno poprawione 🙂

          1. tanayah pisze:

            Rozumiem 🙂 Póki co zakupiłam omawiane przez Blankę „Ukochane równanie profesora”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s